Stryjek oddał kijek. Piotr Ćwielong vs Janusz Gancarczyk

Przerwa zimowa to idealny okres by uzupełnić kadrowe braki, tudzież wymienić wadliwe ogniwa, przynoszące niepożądane efekty w działaniu zespołu. Jeśli jest coś na rzeczy, że Piotr Ćwielong był brany pod uwagę jako wzmocnienie niezależnie od odejścia Janusza Gancarczyka, trzeba przyznać, że włodarze Śląska postąpili z duchem powyższej idei. Porównajmy zatem boiskowe umiejętności nowego nabytku wrocławskiej ekipy z reprezentowanymi przez byłego już gracza drużyny z Oporowskiej, który karierę będzie kontynuować w Warszawie.


 

Pozycja na boisku:

Janusz Gancarczyk: Lewe skrzydło. W skrajnych sytuacjach prawe, zwykle w trakcie gry wdrażanie niekonwencjonalnych strategii jako środek ostateczny. Niekiedy lewa pomoc, choć Pan Janusz zdecydowanie najlepiej czuje się w pobliżu linii autowej.

Piotr Ćwielong: Lewe skrzydło, lewa pomoc, cofnięty napastnik. Rzadziej wysunięty napastnik lub prawe skrzydło. Dość duża wszechstronność, choć z wykonawstwem rożnie, trzy pierwsze pozycje są najodpowiedniejsze z uwagi na dobrą dynamikę i zdolności w grze kombinacyjnej. Na pozycji klasycznego napastnika ma talent do stwarzania sytuacji, tym niemniej skuteczność od pewnego czasu utrzymuje się na koszmarnym poziomie. Prawe skrzydło jako ostateczność.


Technika:

Janusz Gancarczyk: Niewyróżniająca się w lidze. Jak na skrzydłowego słaba, a co istotne, bez najmniejszego progresu przez ostatni czas. Razi dalekie wypuszczanie piłki i próby mijania ciągle jednym i tym samym zwodem, niekiedy wręcz zwodem na brak zwodu. Trochę lepiej z dograniami, precyzja i dokładność na dobrym poziomie, inna sprawa, że są rzadko przez zawodnika stosowane. Strzały raczej na siłę, dynamitu Pan Janusz w nodze nie ma, z precyzją też nienajlepiej.

Piotr Ćwielong: Przeciętna. Trzyma raczej piłkę bliżej nogi, ale repertuar zwodów typowy dla polskiej ligi, czyli mijanie przy wykorzystaniu szybkości lub niezdecydowania obrońców. Humor mogą poprawić poprawne przyjęcia futbolówki i precyzja podań. Strzał za to zatrważająco słaby, jedna z przyczyn marnej skuteczności. Słaba siła (wyklucza to praktycznie strzały z dystansu), celownik rozregulowany, co powoduje problemy nawet z wykańczaniem, zdawać by się mogło, prostych sytuacji.


Motoryka:


Janusz Gancarczyk: To typ piłkarza bazującego na własnej przebojowości i dynamice. Podobny profil piłkarza co np. Kosowski, tyle że różnica w dynamice między Panem Januszem i Panem Kamilem jest mniej więcej taka jak miedzy PKP i Deutsche Bahn. W dodatku można mieć wrażenie, że były gracz Śląska ostatnio jeszcze nieco stracił ze swojej motoryki - sprawiał wrażenie wolniejszego, rozpędzał się dłużej. Potrafił jednak przepchnąć rywala i mocno trzymał się na nogach.

Piotr Ćwielong: Swego czasu był uważany za jednego z najszybszych graczy w lidze. Może i było to nieco na wyrost, ale nadal potrafi uciec obrońcom, tym wolniejszym nawet i z piłką przy nodze. Gorzej jest za to z walką bark w bark. Pan Piotr atletą nie jest, bazuje raczej na szybkości i zwinności, przez co potrzebuje na rozegranie futbolówki więcej wolnej przestrzeni.


Mentalność

Janusz Gancarczyk: Zostawia zdrowie na boisku, gra bez presji i kompleksów. Jedyne, co można tu zarzucić, to niewiadomo skąd nagle zaszczepiona przypadłość w postaci szukania faulu na sobie samym nawet w sytuacji, kiedy nie szuka go rywal. Szkoda również że nie wyciąga wniosków z własnych złych zagrań.

Piotr Ćwielong: Również na boisku nie odpuszcza, ale ma problemy z opanowaniem nerwów. Pod bramką, kiedy pozostaje już tylko wykończyć akcję, często się spala, co przekłada się na niską skuteczność.


Taktyka:

Janusz Gancarczyk: Katastrofa. Operowanie tylko i wyłącznie przy linii, rzadkie zwalnianie korytarza na wejście bocznego obrońcy, wdawanie się w bezcelowe dryblingi, rzadkie zejścia do środka, strzały na wiwat... I tak w każdym meczu, bez jakiejkolwiek poprawy. Może i jest to styl gry Pana Janusza, może i to jest to, co on lubi grać. Ale tak się po prostu grać nie powinno...

Piotr Ćwielong:
Jeden z lepszych zawodników w lidze. Bardzo dojrzał do kombinacyjnej gry pod okiem Macieja Skorzy. Dużo biega, dużo widzi. Często szuka odegrań na wolne pole, wielokrotnie inteligentnie sam na nie wybiega. Zejścia ze skrzydła do środka to dla niego normalność, czuje się w nich naturalnie, bardzo dobrze współpracował również z bocznym obrońcą przy rozegraniu akcji. Jeden z niewielu skrzydłowych w ligowej szarzyźnie, który dostrzega, że rywala można minąć nie tylko z piłką przy nodze. Jeśli i w ten sposób jego rolę w zespole będzie widzieć Ryszard Tarasiewicz, Śląsk będzie mieć z niego wiele pożytku.


Perspektywy:

Janusz Gancarczyk: Od roku praktycznie bez progresów, operujący zgranymi do zdarcia schematami. Mimo że przynoszą one coraz mniej efektu, nadal uparcie je lansuje. Co po przejściu do Polonii? Konkurencji na swojej pozycji zbyt wielkiej nie ma, więc miejsce w składzie zdobędzie. Może na jego postawę na boisku w jakiś sposób wpłynie trener Bakero. W przeciwnym wypadku trudno oczekiwać rundy na miarę tej debiutanckiej w ekstraklasie.

Piotr Ćwielong: Przychodził do Wisły jako uzupełnienie, po kilku osłabieniach często znajdował się w pierwszym składzie. Wprawdzie Wisła jest teraz znacznie słabsza niż ta, do której przychodził, tym niemniej i on wykonał dużą pracę. Obecnie to wyróżniający się w lidze zawodnik, który byłby cennym dodatkiem do każdej polskiej drużyny. Dobrze dla kibiców Śląska, że trafił akurat do ich zespołu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.