Szansa Kaczmarka, pech Vazgeca

Po spotkaniach z Zagłębiem Lubin obaj golkiperzy Śląska są w zgoła innych nastrojach. Wojciech Kaczmarek był jednym z najjaśniejszych punktów drużyny, która w sobotę ograła lubinian 2:0. Z kolei w niedzielę w starciu zespołów ME broniący bramki WKS-u Ivo Vazgec doznał urazu skręcenia stawu skokowego, a mecz zakończył się wysoką porażką Śląska aż 1:5. Na razie nie wiadomo jak długo potrwa leczenie kontuzji Vazgeca. W związku z tym wrocławianie zostali tylko z jednym bramkarzem. Wojciech Kaczmarek dobrze radził sobie w rywalizacji z Zagłębiem, ale w obecnych rozgrywkach zdarzały mu się wpadki. Najbardziej brzemienna w skutkach miała miejsce w Kielcach kiedy to po jego niefortunnym wybiciu piłki Edi skierował ją do bramki WKS-u. Pod tym względem jeszcze słabiej wyglądają statystyki Vazgeca, który ponosi odpowiedzialność m.in. za obie bramki stracone przez Śląsk w Bełchatowie, a także gola straconego w Ząbkach. To tylko niektóre z sytuacji, w których Chorwat zawinił.
- Przed sezonem długo rozmawialiśmy z Kelemenem, którego chciałem mieć w drużynie jako podstawowego bramkarza. Kiedy ustaliliśmy warunki jego umowy on nagle zaczął je zmieniać. Nie mogliśmy sobie na to pozwolić, gdyż różnice między klubem a jego oczekiwaniami były zbyt duże. Dodatkowo nie mieliśmy czasu na przeciągające się negocjacje. Ivo przyszedł do Śląska jako zawodnik, który miał konkurować o miejsce w składzie z Wojtkiem Kaczmarkiem i tak właśnie jest - tłumaczy Ryszard Tarasiewicz.
Czy nierówna forma obu bramkarzy oraz brak zdecydowanego numeru 1 oznaczają, że w najbliższym czasie Śląsk będzie szukać wzmocnień na tej pozycji? - Nie wiem czy będziemy szukać bramkarza już w tym okienku transferowym, ale docelowo czyli do czasu kiedy przeniesiemy się na nowy obiekt na Maślicach chciałbym pozyskać 10 nowych zawodników. Chciałbym, żeby wśród nich znalazł się klasowy golkiper. Jednak trzeba będzie się nad tym poważnie zastanowić, bo markowi bramkarze wysoko się cenią - kończy szkoleniowiec WKS-u.
Naszym zdaniem
Wszystko wskazuje na to, że obecny sezon może okazać się przełomowym jeżeli chodzi o losy Wojciecha Kaczmarka w Śląsku. Golkiper rodem z Gostynia bardzo często podkreśla, że dla niego najważniejszą sprawą są regularne występy. Teraz trochę dzięki kontuzji Vazgeca, trochę dzięki dobremu występowi przeciwko Zagłębiu może na dłużej zagościć w bramce zielono-biało-czerwonych. Jeżeli Kaczmarek ustabilizuje formę i nie będzie popełniał prostych błędów ma szansę przekonać Ryszarda Tarasiewicza, że szkoleniowiec posiada w składzie drużyny dobrego golkipera i nowy nie jest do końca potrzebny. Jeżeli nie, to obecny sezon może być jego ostatnim we Wrocławiu, gdyż latem rozpoczną się negocjacje z bramkarzami z najwyższej półki, a Kaczmarek raczej nie zgodzi się na rolę rezerwowego.