Szewczuk i Wołczek katami Polonii Bytom

We Wrocławiu skończyła się dobra passa Polonii Bytom. Piłkarze Śląska Wrocław byli bezlitośni dla rywala i wygrali 2:1. W meczu z bytomianami do gry wrócił Sebastian Mila, który od maja leczył kontuzję kolana.

Pierwsza połowa wielkim widowiskiem nie była. Dość powiedzieć, że na celny strzał w stronę bramki kibice musieli czekać prawie 20 minut. Oba zespoły nie pozwalały sobie na wiele, skupiając się na walce w środku pola. Bytomianie pokazywali, że nie przyjechali do Wrocławia tylko po to, by dostać w skórę. Dlatego na boisku więcej było przypadku, twardej walki o piłkę niż groźnych akcji. Dopiero w końcówce meczu widowisko zaczęło się rozkręcać, a sznurek na worku z bramkami solidnie się poluzował i wypuścił dwa piłkarskie smakołyki.


 

W 35.minucie Tomasz Szewczuk zamienił na gola dośrodkowanie z rzutu rożnego. Napastnik Śląska umiejętnie przepchnął się w tłoku w polu karnym i Wojciech Skaba musiał wyciągać piłkę z siatki. Ale krótko trwała radość na Oporowskiej. Trzy minuty później Amir Spahić zagapił się w polu karnym i spuścił z oczu Grzegorza Podstawka. Ten zaś prezentu nie zmarnował i dał swojej ekipie remis.

Na drugą połowę Śląsk wyszedł nastawiony bojowo. W stronę bramki strzeżonej przez Skabę posypał się grad strzałów. Szczęście jednak jeszcze golkiperowi Polonii sprzyjało i kończyło się tylko na jękach zawodu wrocławskich kibiców. Później widowisko się wyrównało. Oba zespoły utknęły w piłkarskim klinczu. Brakowało im pomysłu, błysku finezji, by dostać się pod bramkę rywala. Słowem, na boisku toczyła się kopanina na całego.

Śląsk pierwszy wyszedł z tego klinczu. W 73.minucie soczyście uderzył Krzysztof Ulatowski, a Skaba odbił piłkę do boku. Ta powędrowała pod nogi Krzysztofa Wołczka, który od kilku minut hasał na prawym skrzydle w miejsce zmienionego Marka Gancarczyka. Popularny „Wołek” nie zmarnował okazji na drugiego gola w sezonie.

I to był koniec widowiska na Oporowskiej. Śląsk, mając w ręku prowadzenie, spokojnie kontrolował przebieg gry. Polonia jeszcze szarpała, ale nie było jej stać na więcej niż kąśliwy strzał Bażika, który minął słupek bramki Śląska. Na posterunku był też Ivo Vazgec, który niczym radar pociski wychwytywał lecące w jego kierunku piłki.

Od 87.minuty w pilnowaniu zwycięstwa pomagał kolegom Sebastian Mila. Był to pierwszy mecz „Rogera” od maja, gdy doznał kontuzji kolana. Mila zdążył wpisać się protokołu meczowego tylko żółtą kartką na koncie. Co ciekawe, dostał ją, gdy siedział na ławce, za kilka mało parlamentarnych słów skierowanych pod adresem sędziego liniowego.

Śląsk Wrocław – Polonia Bytom 2:1 (1:1)
Bramki: Szewczuk (35.), Wołczek (73.) – Podstawek (40.)
Śląsk: Vazgec – Wołczek (87. Mila), Celeban, Spahić, Pawelec – M. Gancarczyk (69. Socha), Łukasiewicz, Ulatowski, Dudek, J. Gancarczyk – Szewczuk (74. Biliński).
Polonia: Skaba – Hricko, Klepczyński, Kilar, Kotrys – Barcik, Sawala, Grzyb, Radzewicz (62. Tomasik) – Podstawek (75. Ślifirczyk).

Żółte kartki: Mila – Sawala.
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 7000.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.