T. Pawłowski: Nie podoba mi się zamieszanie wokół Sebastiana Mili
Kolejny mecz, a mamy ich już w sumie niewiele do zakończenia, dlatego ważną rzeczą będzie nastawienie psychiczne – zespół do ostatniej minuty musi być skoncentrowany. Ważne jest też, żeby piłkarze wyszli na boisko z pozytywnym nastawieniem. Zdaję sobie sprawę, że będzie to ciężki pojedynek. Zawisza potrzebuje punktów, zresztą tak samo jak my. Jedziemy po zwycięstwo - powiedział na konferencji przed meczem z Zawiszą Bydgoszcz trener Śląska Tadeusz Pawłowski. Jak wygląda sytuacja z kontuzjowanymi zawodnikami?
Tomek Hołota trenował przez ostanie dwa dni, Machaj również, a w przypadku Dudu nie będziemy chyba ryzykować i raczej nie pojedzie do Bydgoszczy. Mogę przesunąć Pawelca na lewą stronę albo wystawić Dankowskiego. Chcemy sobie jeszcze to spokojnie przeanalizować.
Czy można mówić, że zespół znalazł się w jakimś kryzysie?
Uważam, że każdy zespół ma lepsze jak i gorsze momenty. Na pewno brakuje punktu z Ruchem, ale remisy z Wisłą czy z Lechem to bardzo dobre mecze mojej drużyny. Choć myślę, że te remisy odebrały trochę pewności mojemu zespołowi. Cały rok graliśmy wąską kadrą i to zmęczenie jest odczuwalne. Każdy punkt jest na wagę złota w drodze do celu – a jest nim 40 punktów. Wtedy mamy spokojną wiosnę i możemy eksperymentować albo bić się o mistrzostwo.
Jak trener ocenia spotkania rozgrywane na wyjazdach?
Statystycznie dużo lepiej wyglądają mecze we Wrocławiu. Nie ma jednak innej taktyki na wyjeździe niż w domu. To może leżeć gdzieś w podświadomości. Być może nie wygramy tyle, ile byśmy chcieli. Przed rozpoczęciem rozgrywek mówiono, że jesteśmy kandydatem do mistrzostwa. Zależy, czy będziemy oceniać naszą sytuację pozytywnie czy negatywnie. Możemy powiedzieć, że punkty uciekają i mamy przewagę tylko pięciu „oczek” nad dziewiątą drużyną. Ale drugiej strony tracimy tyle do lidera. Możemy powiedzieć negatywnie, że Śląsk nie wygrał od 360 minut, bo nie wygrał albo przyznać, że przegraliśmy tylko jedno spotkanie. To państwo decydujecie, jak to się interpretuje.
Jak trener skomentuje zamieszanie wokół Sebastiana Mili?
Bardzo źle, że ta kwestia wraca przeważnie na koniec tygodnia i rozbija nam przygotowania psychiczne do meczów. Nie podoba mi się to zamieszanie. Oficjalnie nie można o tym rozmawiać, więc na dzień dzisiejszy nie ma tematu. Jeśli takie rozmowy miałyby być kiedyś podjęte, to musi przyjść poważna propozycja. Wszystko powinno mieć ręce i nogi. Nie możemy się ośmieszać. Włożyliśmy wszyscy w Sebastiana mnóstwo pracy. Jeżeli mówimy o zawodniku, który gra w reprezentacji Polski i strzela gola Niemcom, to potrzebna jest odpowiednia kwota. Jestem realistą i nie łamię sobie tym głowy. Gdy Sebastian będzie chciał odejść i przyjdzie dobra oferta, to wtedy będziemy o tym myśleć. Na razie ma 1,5 roku ważnego kontraktu.
Czy poszukuje pan już może jakichś wzmocnień?
Myślę, że jeżeli zostanie kadra jaką mamy, to nie chciałbym ściągać nikogo do nauki czy zawodników, którzy nie dadzą nam jakości.
Czy Waldemar Sobota się w to wpisuje?
Z tego co ja się orientuję, to myślę, że to nierealne. Jeśli chodzi o sumy, raczej nie możemy o tym myśleć. Bardzo dobrze byłoby, gdyby przyszedł (śmiech), ale nie jest to chyba możliwe.
A jak trener ocenia Michała Janotę?
Uważam, że ma ważny kontrakt i nie chciałbym o tym mówić.
źródło: własne