Tadeusz Pawłowski: To był trochę dziwny mecz
- Arka to bezpośredni rywal w walce o nasz cel - ósemkę. To ostatni dzwonek, żeby zacząć wygrywać - komentuje mecz z Arką Gdynia trener Śląska Tadeusz Pawłowski Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): Trochę dziwny mecz dla mnie, bo dwie bramki straciliśmy po błędach. Pierwsza - kuriozalna, zagranie Cholewiaka w kierunku środka boiska, strata i w polu karnym nie można tak pozwolić zawodnikowi slalomem wjechać do bramki. Wyrównujemy przed przerwą, wychodzimy po przerwie i na krótki moment zamykamy przeciwnika w jego polu karnym, mamy trzy dośrodkowania, idzie kontra, po której tracimy drugą bramkę. Do końca walczyliśmy o lepszy wynik, raz chaotycznie, innym razem lepiej... Wraca nasza zmora, strzelamy za mało bramek, znów nie strzeliliśmy z gry. Mieliśmy wiele sytuacji, a strzałów było za mało, też mało ostatnich podań i dośrodkowań.
Przegrywamy 1:2 i musimy zdać sobie sprawę, że ten nasz cel nam ucieka, bo to bezpośredni rywal w walce o nasz cel - ósemkę. To ostatni dzwonek, żeby osiągnąć cel, musimy zacząć wygrywać.