Tak zagramy z Rakowem?
fot.: Mateusz Porzucek
Cztery kolejki do końca sezonu zasadniczego. Sześć punktów przewagi nad dolną ósemką, dziewięć oczek straty do lidera. Mecze przy pustych trybunach. To najważniejsze informacje przed wznowieniem rozgrywek. Ekstraklasa wraca po ponad dwumiesięcznej przerwie, a jako pierwsi w nowej rzeczywistości muszą odnaleźć się fani Śląska i Rakowa.
Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie, jaki skład na mecz wytypuje trener Lavicka.
Jakie zestawienie personalne na Raków?
Czterech Polaków i aż siedmiu obcokrajowców. Forma zawodników jest wielką niewiadomą. Jedynym plusem przerwy spowodowanej koronawirusem był czas, który zyskali zawodnicy kontuzjowani. W Śląsku sytuacja jest jasna. Do końca sezonu nie zagrają Golla i Radecki. Broź i Łyszczarz wracają po groźnych kontuzjach i ich również nie powinniśmy już oglądać w obecnych rozgrywkach. Do pełni zdrowia mogli za to wrócić zawodnicy, którzy z Białegostoku przyjechali z drobnymi urazami. Puerto i Stiglec to pewniacy w wyjściowym składzie. Obaj w pierwotnym terminie nie pomogliby zespołowi.
Bramkarz: Matus Putnocky. Mam nadzieję, że przerwa nie wybiła go z rytmu. Słowak od początku sezonu był pewnym punktem zespołu. Właściwie lepsze będzie stwierdzenie, że był jego najlepszym zawodnikiem. Zachował tylko sześć czystych kont, każdy jednak ma w pamięci znakomite interwencje, które ratowały drużynę.
Prawa obrona: Guillermo Cotugno. Proces aklimatyzacji Urugwajczyka nie należał do najłatwiejszych. Do Wrocławia przyjechał nieprzygotowany. Chwilę trwało zanim pojawił się na murawie. Dodatkowo pod drugą linią boczną. Uważam, że to idealnym moment na pierwszą prawdziwą szansę w zespole Lavicki.
Środek obrony: Israel Puerto, Mark Tamas. Myślę, że obaj są beneficjentami pandemii. Jak dziwnie by to nie brzmiało. Hiszpan mógł wyleczyć drobny uraz. Węgier mógł lepiej wkomponować się w drużynę, a obaj mogli doszlifować współpracę, która na pozycji stoperów jest fundamentalna.
Lewa obrona: Dino Stiglec. Chorwat nie wytrzymał trudów sezonu i wypadł tuż przed Białymstokiem. Teoretycznie mógł wrócić na Raków, nikt jednak nie powinien wtedy ryzykować pogłębienia kontuzji. Zdrowy Stiglec to pewny punkt wyjściowej jedenastki trenera Lavicki. Ja również nie wyobrażam sobie pierwszego składu bez bałkańskiego lewego obrońcy.
Defensywni pomocnicy: Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński. To sprawdzony i działający układ od lat w światowej piłce. Ten starszy, najbardziej doświadczony w drużynie, nierzadko jej kapitan. I ten młody. Wybiegany, szybki, waleczny. Taki układ, jeśli tylko obaj są zdrowi, funkcjonuje w Śląsku. I sprawdza się.
Prawe skrzydło: Robert Pich. Pierwszy znak zapytania. Przed publikacją mieliśmy w redakcji małą wymianę zdań. Gdzieś padł pomysł Markovicia na tej pozycji. Jak szybko się pojawił, tak szybko upadł. Równie szybko powinna się zakończyć przygoda Serba we Wrocławiu. Pich to gwarancja pewnego poziomu. Brakuje jednak błysku, którym czarował kibiców wielokrotnie.
Ofensywny pomocnik: Michał Chrapek. Drugi znak zapytania. Postawić na Chrapka, któremu kończy się kontrakt, i którego najpewniej w przyszłym sezonie w barwach Śląska nie zobaczymy? A może postawić na Gąskę, który w obecnych rozgrywkach nie dostał prawdziwej szansy. A który wciąż jest rozwojowy i może uwolnić swój potencjał? Stawiam na Chrapka. Mimo wszystko stawiam na tego bardziej doświadczonego.
Lewe skrzydło: Przemysław Płacheta. Najbardziej eksploatowany zawodnik z pola w zespole. Praktycznie jedyny młodzieżowiec, który gwarantuje określony poziom. Młodzieżowemu reprezentantowi Polski dwa miesiące przerwy mogły tylko pomóc. Odpoczął, a na murawie powinien pokazać szybkość, przebojowość i głód piłki. Tym imponował wchodząc na ekstraklasowe boiska.
Napastnik: Erik Exposito. Ostatni znak zapytania. To właśnie z pozycją napastnika miałem największy problem. Mnie Raicević swoimi dotychczasowymi występami nie przekonał. To zupełnie inny typ napastnika. Nie wykonuje zbędnych ruchów, nie biega więcej niż potrzeba. Nie stara się być wszędzie na boisku. Jest niemal przeciwieństwem Exposito. Jednak styl gry preferowany przez Hiszpana bardziej do mnie trafia. Ja lubię „9” które pomagają w budowaniu akcji i robią miejsce w polu karnym dla skrzydłowych.