Taka przerwa nie zdarza się często

Taka przerwa nie zdarza się często

fot.:

Czas między meczami 17.  i 18. kolejki ekstraklasy dla Śląska z mikrocyklu zamienił się w makrocykl. Przerwa podobna do tej, która poprzedza spotkanie w Grodzisku Wielkopolskim wrocławianom zdarza się po raz pierwszy za kadencji trenera Jacka Magiery.



 

Dziesięć dni przerwy między kolejnymi ligowymi spotkaniami fundowane nie przez przekładanie meczów czy inne obiektywne trudności, tylko konstrukcję terminarza, to sytuacja niecodzienna. Po przegranej 1:3 w Zabrzu w przeddzień Barbórki, Śląsk na okazję do rehabilitacji będzie musiał poczekać aż do 13 grudnia, a uwagę na niezwykłość sytuacji podczas konferencji poprzedzającej mecz z Górnikiem zwrócił uwagę również trener Jacek Magiera. Dość powiedzieć, że zielono-biało-czerwoni z dziesięciodniową przerwą między kolejnymi spotkaniami o ligowe punkty mierzą się po raz pierwszy pod wodzą obecnego sztabu szkoleniowego.

PONIEDZIAŁKOWY DEBIUT

By znaleźć ostatni taki przypadek z udziałem wrocławian trzeba cofnąć się do początku sezonu 2019/2020, choć i to porównanie nie jest idealne. Piątkowy mecz z Jagiellonią w 11. i poniedziałkowy z Rakowem w 12. kolejce rozdzielała wtedy październikowa przerwa na kadrę, co jednak nie pomogło w ustabilizowaniu formy drużynie Vitezslava Lavicki. Po domowym remisie z białostoczanami (1:1) Śląsk wrócił na tarczy z Bełchatowa (0:1), a sytuacja w tabeli powoli zaczynała się robić równie niekomfortowa, co teraz. W kolejnych miesiącach o podobną piątkowo – poniedziałkową zbitkę terminów nie było łatwo, bo od tego momentu wrocławianie w pierwszym dniu tygodnia grali już tylko trzy razy. Poprzednio 5 kwietnia, gdy w drugi dzień Świąt Wielkanocnych pokonali Jagiellonię przy Słonecznej (1:0)  w debiucie trenera Magiery.

TYLKO WISŁA

Dziesięciodniowa przerwa między kolejnymi spotkaniami ligowymi to również nietypowa sytuacja w skali trwającego sezonu. Jedynym zespołem, który do tej pory musiał zmierzyć się z takim terminarzem była Wisła Kraków i to co ciekawe w ostatnich dniach z udziałem Warty Poznań, czyli… najbliższego rywala Śląska. Biała Gwiazda zbyt dobrze na tym nie wyszła, bo w piątek 26 listopada przegrała na własnym stadionie z Radomiakiem Radom (0:1), a w poniedziałek 6 grudnia w Grodzisku Wielkopolskim przegranej uniknęła dopiero po golu w doliczonym czasie gry (1:1). Wrocławianie w 18. kolejce wybiorą się na stadion ubiegłorocznego beniaminka w bardzo podobnej sytuacji, jak poprzedni przeciwnik Zielonych – pozostaje mieć nadzieję, że Jacek Magiera ekstremalny makrocykl przepracuje lepiej niż sztab Adriana Guli.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.