Taktyczne podsumowanie rundy (2)

Wyrabianie stylu gry to proces długotrwały, żmudny, nudny i niedający natychmiastowych efektów. Wszystko to sprawia, że w wielu klubach preferuje się rozwiązania doraźne, krótkoterminowe, czego efekty można zobaczyć podczas starć na arenie międzynarodowej, kiedy to wydaje się jakby że mimo tego, co wynika z protokołu meczowego, rywali jest jakby więcej na boisku. Przyrównując Śląsk do reszty ligowej stawki można być optymistą. Ligowa stawka to niestety słaby wyznacznik poziomu przygotowania taktycznego. Ryszard Tarasiewicz zrobił dużo, ale do najlepszych droga jeszcze daleka.


 

Część II- Analiza systemu gry

1. Gra ofensywna

W początkowej części rundy, gdy trener Tarasiewicz decydował się na ustawienie z dwójką napastników, większość odpowiedzialności w grze spoczywała na Mili, który uruchamiał prostopadłymi podaniami skrzydłowych, zaś ci centrowali piłkę na jednego z wysuniętych graczy. Zadziałało to tylko raz, potem, gdy rywale wyłączyli z gry Milę, zaś napastnicy znajdowali się daleko poza grą, Śląsk nie był w stanie stworzyć w ofensywie wiele konstruktywnego. Przy blondwłosym piłkarskim obieżyświacie natychmiast znajdowało się dwóch zawodników przeciwnika, przez co odegranie w tempo na skrzydła stawało się niemożliwe. Gancarczykowie zaś mocno trzymali się linii końcowych, co jeszcze bardziej utrudniało posłanie precyzyjnej piłki. Wraz z zamianą napastnika na środkowego pomocnika, sytuacja odmieniła diametralnie. Wsparcie, jakie stwarzał dodatkowy zawodnik w środku zwiększało liczbę rozegrań, dodatkowo rozpraszało uwagę pilnujących na większa liczbę osób, zostawiając w środku więcej miejsca na poczynania. Z biegiem rundy poprawiały się również poczynania skrzydeł. Przestają one ograniczać się wyłącznie do rajdów blisko linii, coraz zaś częściej szukają prostopadłej piłki, kierowanej na pewną odległość od prostej wyznaczającej koniec boiska. Pojawiały się również podania krzyżowe, środkowy pomocnik schodził nieco bliżej linii, zaś skrzydłowy schodząc do środka otrzymywał piłkę. W zejściach przodowali zwłaszcza M. Gancarczyk i Szewczuk. Drugi z braci niestety ciągle pielęgnował nawyk trzymania się szeroko na skrzydle. Na plus można zaliczyć ofensywne wejścia obrońców (tylko jakość, bo nie ilość), ale na szczególne wyróżnienie zasłużył tu tylko Socha. Pozostali jednak nieco za bardzo trzymają się tyłów. Choć tam wykonują swoją pracę bardzo poprawnie, tak włączanie się do akcji ofensywnych bocznych obrońców jest jednym z kluczowych elementów współczesnej gry w piłkę. Zdecydowanym minusem ofensywnej gry Śląska jest za to słabe rozegranie akcji przez środek pola. Napastnik rzadko cofa się do rozegrania (działało to poprawnie tylko w meczu rewanżowym z Arką w PE), zaś gra z jednym napastnikiem większej aktywności w środkowych sektorach boiska ze strony skrzydłowych.

2. Gra defensywna

Mimo, że w obronie uczestniczy na dobrą sprawę tylko 5-6 graczy plus bramkarz (ofensywny pomocnik, napastnik i skrzydłowi mają w poczynaniach defensywnych Śląska małe znaczenie), to w tym elemencie gry Śląsk prezentuje się poprawnie. Skrzydłowi obrońcy pod względem zabezpieczenia dostępu do własnej bramki to ścisła ligowa czołówka (poza Sochą, najlepszym z kolei jeśli idzie o ofensywę). Umiejętności indywidualne poszczególnych zawodników są na przyzwoitym poziomie, jednakże czasem zawodzi ustawienie na boisku. Albo któryś z zawodników złamie linię spalonego, albo nie podąży za akcją i nie zamknie krycia. Tu niestety konieczna będzie żmudna praca i wyrabianie schematyczności poczynań i zrozumienia pomiędzy graczami. Jeśli to się uda, obrona Śląska może być przeszkodą naprawdę trudną to przejścia. Bo w indywidualnych pojedynkach cała podstawowa czwórka obrońców (Fojut, Celeban, Pawelec, Wołczek) rzadko zawodzi. Wsparcie mają również ze strony defensywnej pomocy, umiejętnie podwajającej krycie blisko linii pola karnego. Inaczej wygląda to w drugą stronę - mianowicie obrońcy rzadko ryzykują, by podejść wyżej i usiłować przejąć piłkę bliżej środkowej strefy, mogłoby to eliminować szybko sporą część zagrożeń. Być może wynika to z ustaleń taktycznych, ponieważ dotychczasowo przynosi to efekty trudno uznać to za wadę, tym niemniej w niektórych sytuacjach byłoby na pewno użyteczne, zwłaszcza gdy drużyna przeciwna gra dużą ilością krótkich podań.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.