Taktyczne podsumowanie rundy (2): Analiza systemu gry

Piłkarze Śląska od kilku dni szlifują już formę na kolejny sezon. My tymczasem ponownie wracamy do poprzedniej rundy, tym razem by omówić, w jaki sposób piłkarze Śląska zdobywali gole (lub nie) oraz jak bronili własnej bramki.


 

1. Gra ofensywna

Nie licząc trzech ostatnich spotkań, najwięcej gromów ciskano w stronę kreowania akcji przez zespół z Oporowskiej. Nieliczne gole nie były efektem wypracowanych sytuacji, raczej indywidualnych przebłysków lub błędów rywala przy stałych fragmentach gry. Przez cały sezon wskazywaliśmy problemy, które trapią Śląsk w ofensywie. Pokrótce je przypomnijmy:

1. mała liczba uczestniczących w ataku
Na dobrą sprawę w wielu momentach przy organizacji ataku uczestniczyło tylko czterech zawodników: dwóch skrzydłowych, ofensywny pomocnik i wysunięty napastnik. Gdy Śląsk grał na dwójkę defensywnych pomocników, nierzadką sytuacją było pozostawanie przez nich poza akcją. Taka sytuacja sprawiała, że rywale nie mieli problemów z zastopowaniem ataków

2. bardzo szeroka gra skrzydłowych
W tym brylował Ćwielong, choć i Madejowi zdarzały się tu gorsze chwile, na dobrą sprawę poprawniej to wyglądało dopiero w końcówce rundy. Wcześniej bardzo często obaj skrajni pomocnicy grali blisko linii, utrudniając ofensywne wejścia obrońców i sprawiając, że rozegranie szybkiej i dokładnej piłki z partnerami było mocno utrudnione. Dodatkowo ułatwiało to wypychanie ich w stronę linii końcowej i podwajanie oraz potrajanie krycia.

3. gra długimi piłkami
W obliczu powyższych mankamentów, jedynym pomysłem stawała się momentami gra długimi piłkami, co przy dużych odległościach między poszczególnymi zawodnikami było rozwiązaniem złym. Nawet jeśli taką piłkę udawało się opanować, szanse na stworzenie zagrożenia stawały się niewielkie, bo czas w którym piłka docierała do adresata plus ten poświęcony na jej opanowanie wystarczał, by obrona spokojnie zdążała skutecznie uprzykrzać życie zawodnikom Śląska.

4. gra do nogi
Jeśli Śląsk próbował operować krótszymi podaniami, zwykle były to podania na pozycję, a nie na dobieg. Efektem było to, że adresat podania stał w miejscu, czekając na piłkę, odwrócony plecami do bramki. W momencie jej przyjęcia, by akcja posunęła się do przodu musiał się obrócić z rywalem na plecach. Wynikiem były częste straty lub ponowne odegrania do tyłu. Podobno taka gra jest powodem słabej techniki poszczególnych zawodników. Trudno jednak powiedzieć, żeby Ćwielong czy Sotirović, a zwłaszcza Mila, Dudek i Madej mieli technikę gorszą niż ligowa przeciętna.

5. jeden schemat rozegrania
Bardzo długo gra wrocławian wyglądała tak, że jedynym pomysłem na stworzenie ataku było podanie na skrzydło, gdzie zawodnik miał minąć dwóch rywali i zacentrować na głowę napastnika, który precyzyjnym strzałem miał umieścić futbolówke w siatce. Rozszyfrowanie tego nie było trudne, co też było przyczyną niewielkiej ilości strzelonych goli.

Na dobrą sprawę grę ofensywną wrocławskiej ekipy trzeba budować nieomal od początku. Samymi prostopadłymi podaniami niestety za daleko się nie dojdzie, nawet jeśli ma się takiego asystenta jak Mila i takiego egzekutora jak Sotirović. Na defensywy Odry Wodzisław i Piasta Gliwice to wystarczało. Tym razem cele są postawione znacznie wyżej. Przede wszystkim najważniejsze będzie wyrobienie jakiegokolwiek automatyzmu, tak, żeby zawodnicy wiedzieli, co zrobić z piłką bez kilkusekundowego trzymania jej przy nodze, a potencjalni adresaci podania nie musieli na nie czekać i być zaskoczonymi wybranym wariantem.


2. Gra defensywna


O ile ofensywa naprawdę zawodziła, to wrocławska defensywa radziła sobie całkiem przyzwoicie. Do momentu, kiedy na boisku znajdował się w miarę podstawowy kwartet defensorów błędy były rzadkie a do obrony można było mieć zaufanie. Dodatkowo za jej plecami pozostawał najlepszy bramkarz w lidze. Z biegiem czasu trochę się to pogarszało, ale brało się to raczej z krótkiej ławki i konieczności ciągłej rotacji w składzie. Komunikacja miedzy zawodnikami nie budziła większych zastrzeżeń, nawet jeśli przytrafiały się mniejsze lub większe błędy, było one zwykle w porę naprawiane. Jeśli defensorom można coś zarzucić, w pierwszej chwili należy wspomnieć o wałkowanych przez nas przez całą rundę stałych fragmentach gry, gdzie część graczy łapała na spalonym, część kryła strefą, zaś w sytuacjach, kiedy wszyscy łapali na spalonym nie zauważali, że rywale nie są w ciemię bici i starają się pułapek ofsajdowych uniknąć. Drobne zastrzeżenia można mieć też do krycia na skrzydłach- Socha i Wołczek czasem nie nadążali z powrotem za akcją, zaś Pawelec przez kilka meczów trzymał się za blisko pozostałych defensorów, co pozwalało rywalom na dochodzenie bez walki niemal pod linię pola karnego (dobrze to jednak po kilku spotkaniach skorygowano). Problem pojawia się też nieco z obsadą defensywnego pomocnika- do tej pory solidny Łukasiewicz dość mocno obniżył loty, zaś Ulatowski i Sztylka lepiej grają bliżej środka i jako klasyczny czyszczący pole (o to chyba chodzi na tej pozycji Ryszardowi Tarasiewiczowi chodzi) radzą sobie już gorzej. Są za to lepsi w rozegraniu, w którym Łukasiewicz praktycznie nie bierze udziału. Do rozwiązania tego problemu konieczne będą chyba jednak wzmocnienia. Coraz częściej podział na defensywnych i ofensywnych pomocników się zaciera, zaś zawodnicy na tej pozycji wypełniają obie te role. Przy 4-5-1 tacy wydają się wręcz konieczni, tymczasem w Śląsku każde zestawienie bez Łukasiewicza (tego w formie, nie mylić z końcówką sezonu) sprawiało, że cierpiała defensywa. Całą rundę narzekało się na brak napastników, tymczasem wiele problemów Śląska powstawało w środku pola, oby przy trwającym polowaniu transferowym zwrócono i na to uwagę. Bo do środka pola zawodników Śląsk ma sporo, ale drugi zawodnik o profilu podobnym do Ulatowskiego (kompetentny w destrukcji i potrafiący przyspieszyć akcję) powinien zostać powitany z otwartymi ramionami.



Za tydzień, w trzeciej części naszej analizy, podsumujemy teorię i wykonanie taktyki wrocławskiego zespołu, wskażemy jej plusy i minusy oraz postaramy się wyciągnąć wnioski na kolejny sezon.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.