Taktyczne podsumowanie rundy (3)
W poprzednich odcinkach posumowania rundy opisywaliśmy założenia taktyczne gry Śląska i ich wykonanie. Czas przejść do wniosków i podsumowań i dokonać oceny poczynań trenera i piłkarzy w zakończonych rozgrywkach. Wybiegamy również lekko w przyszłość, nie snując jednak zbyt daleko idących wizji. Do nich wrócimy, gdy znany będzie skład na następny sezon. Skład Śląska i skład Ekstraklasy. Część III- Synteza
1. Plusy gry Śląska
Znakiem firmowym Śląska są dynamiczne skrzydła, bądź to przedzierające się szybkimi rajdami, bądź uruchamiane prostopadłymi podaniami. Ich użycie przynosiło Śląskowi najwięcej korzyści. Znakomicie wypadało jesienią zwłaszcza skrzydło prawe ze starszym z Gancarczyków w konfiguracji z Sochą. Ci dwaj piłkarze stanowili duże zagrożenie na flance, posyłali wiele piłek w pole karne. Świetnie prezentował się również środek pola. Do gry na przyzwoitym poziomie wrócił Mila, a w drugiej części rundy doszlusował do niego Dudek, pod nieobecność „Rogera” stając się liderem drużyny. Obaj grali bardzo kreatywnie, szukając piłek na wolne pole do partnerów, otwierając w ten sposób nierzadko drogę do bramki. Solidne wrażenie sprawiała również obrona, na czele z Celebanem i Pawelcem. Gdyby ten drugi wpoił sobie głębsze inklinacje ofensywne - grałby już w reprezentacji. Na plus wypada również defensywna pomoc, ale tylko w zakresie destrukcji - z włączaniem się do ofensywy bywało już różnie. Ukłony w stronę ławki trenerskiej Śląska należą się również za wykonywanie niebezpośrednich rzutów wolnych i rzutów rożnych. Mam tu na myśli bicie piłki na konkretna osobę, a nie w kierunku, w którym znajdują się koszulki analogiczne do tej, którą nosi egzekutor.
2. Nad czym pracować
Najważniejszym zadaniem w czasie przygotowań będzie opracowanie innego schematu ataku niż skrzydłowy. Wprawdzie spisywał się on przyzwoicie, tym niemniej trudno będzie o progres, stosując tylko jego. Konieczne będzie zbudowanie od podstaw rozegrania piłki środkiem boiska, ten element w grze Śląska praktycznie nie istnieje. Przy skrzydłach koniecznie trzeba poprawić wyjścia bocznych obrońców i ich współpracę z pomocnikami. Nie może być tak, że Pawelec włącza się do ofensywy i nie ma na to miejsca, bo J. Gancarczyk okupuje linię. Obrońca musi znajdować się po zewnętrznej stronie pomocnika, który schodzi do środka. Momentami udawało się to na prawej stronie, ale i tu daleka droga. Ciekawym pomysłem byłoby chwilowe zamienianie skrzydłowych stronami. Poszerza to repertuar zwodów, z którym mają do czynienia boczni obrońcy, tym samym zwiększając skuteczność dryblingu. Potrzeba również dużo więcej biegania przy rozegraniu piłki. Bolączką praktycznie każdego polskiego klubu jest fakt, że zawodnik po odegraniu piłki staje w miejscu, zamiast próbować uzyskać przewagę z tytułu nieposiadania piłki i liczyć na podanie powrotne na czystą pozycję. Na chwilę obecną w tego typu kombinacyjnej grze dobrze radził sobie tylko M. Gancarczyk. Więcej ruchu potrzeba również ze strony adresatów podań - trzeba wymusić podanie ruchem, a z tym akurat bywa bardzo różnie (vide mało aktywny Szewczuk na szpicy). No i last but not least - warto nieco potrenować rzuty karne.
3. Wnioski końcowe
Szóste miejsce dla beniaminka to wynik ponad miarę oczekiwań, ale na miarę składu i organizacji gry. Trener Tarasiewicz sam dopiero zbiera doświadczenia trenerskie, popełnia błędy, ale cieszy, że wyciąga z nich wnioski. Doświadczeniem mu daleko do ligowych nestorów, ale trzyma się wizji drużyny, którą sobie nakreślił i póki co dobrze na tym wychodzi. Teraz jednak dla niego (jak i dla sporej części piłkarzy) sezon prawdy. W drugiej połowie sezonu Śląsk wyraźnie osłabł, ale kryzys udało się zażegnać. Jeśli taki pojawi się na początku rundy, może wkraść się niepotrzebna nerwowość w poczynaniach. A spokój będzie najlepszym doradcą. Skład i dotychczasowa praca Tarasiewicza spokojnie wystarczają na bezpieczne miejsce w tabeli. Kibice jednak będą w tym sezonie wymagać więcej. To już jednak ten poziom, że każdy krok do przodu będzie dużo trudniejszy. Zajmując tak wysokie miejsce w tabeli Tarasiewicz i spółka postawili sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jeśli opiekunowi wrocławian uda się ją przeskoczyć, pokona granicę dzielącego trenera znakomitego od „tylko” dobrego.