Taktycznie: Czego pierwszy zespół może nauczyć się od rezerw?

Taktycznie: Czego pierwszy zespół może nauczyć się od rezerw?

fot.:

Trener Jacek Magiera znalazł się na pokładzie wrocławskiego statku. "ORP Śląsk" jest dużym okrętem, który jeszcze niedawno siał postrach na polskich wodach. Przez ostatnie tygodnie jednak obserwowaliśmy, jak Śląsk tonie, co poskutkowało wyrzuceniem kapitana Lavicki za burtę. Zastanawiając się, gdzie trener Magiera powinien rozpocząć łatanie dziurawego pokładu, z pomocą przyszły wrocławskie rezerwy. Na przykładzie zespołu, prowadzonego przez Piotra Jawnego, omówimy płynne zmiany formacji w trakcie meczu, a także płynące z tego korzyści. 



 

 

Elastyczność taktyczna to bez wątpienia coś, co charakteryzuje drużynę Piotra Jawnego. Na przestrzeni trwającego sezonu mogliśmy obserwować rezerwy, grające w różnych ustawieniach, które zmieniały się nie tylko z meczu na mecz, ale także w trakcie ich trwania. W wywiadzie z trenerem Jawnym dowiadujemy się, że formacja ma być zależna i przystosowana do sposobu grania zespołu, a nie determinować jego charakter. W pierwszej drużynie ustawienie 4-2-3-1 z dwoma defensywnymi pomocnikami często hamowało grę do przodu, a kurczowe trzymanie się tego wariantu w pewnym momencie stało się wręcz karykaturalne. Niezależnie od wykonawców Śląsk w każdym meczu wyglądał tak samo bezradnie w ofensywie, powielając swoje błędy z poprzednich spotkań. 

Ważna jest filozofia, w jaki sposób chcemy grać. Ustawienie nie jest aż tak ważne. W każdym ustawieniu można grać ofensywnie. Jest to też uzależnione od tego, jakich mieliśmy zawodników. Taki przykład – mamy Maćkowiaka i mamy Wyparta. Obydwoje są lewymi obrońcami. Mamy ich dwóch i szkoda, żeby jeden z nich nie grał, więc czasem wybieramy wariant, w którym jest lewy wahadłowy i ten półlewy środkowy obrońca. W takiej sytuacji może grać jeden i drugi zawodnik. Także wiąże się to z tym, jakich mamy akurat do dyspozycji zawodników, w mniejszym stopniu to, z jakim przeciwnikiem gramy. Chociaż też zdarzało się, że jak był bardzo mocny przeciwnik, a my nie mieliśmy w składzie bardzo dobrych obrońców, to decydowaliśmy się na trójkę z tyłu, żeby wzmocnić trochę formację defensywną. Oczywiście nie gramy tego na wariata. To nie jest tak, że przed meczem decydujemy bez żadnego treningu, że tak gramy. Musimy mieć co najmniej jeden albo dwa treningi z całą grupą i wtedy decydujemy się na jakiś inny wariant. Dotychczas graliśmy w ustawieniu 4-2-3-1, broniąc 4-4-2. Niektóre mecze graliśmy 4-3-3, broniąc 4-3-3 i było kilka spotkań, gdzie graliśmy 3-5-2 i broniliśmy w 5-3-2. To wszystko było przećwiczone przynajmniej na dwóch, trzech treningach. - mówił Piotr Jawny

 

Jak taka zmiana ustawień wygląda jednak w praktyce? Na tapet weźmiemy spotkanie Śląska II Wrocław z Garbarnią Kraków. Mecz ten, mimo porażki rezerw, był doskonałym przykładem, ile korzyści wynika z płynnego przechodzenia między formacjami. Wrocławianie mecz rozpoczęli w 5-3-2, co dobrze widać na grafice. Trzech środkowych obrońców i dwóch wyżej ustawionych wahadłowych, trzech środkowych pomocników oraz dwóch napastników. 


Już dosłownie minutę później Śląsk atakował w formacji 3-4-2-1. Grzegorz Kotowicz z Adrianem Łyszczarzem przechodzili za plecy Sebastiana Bergiera, formując ofensywny trójkąt, podczas gdy wahadłowi podchodzili wysoko, dołączając do atakujących kolegów jako skrzydłowi. W środku pola zostawał Pałaszewski z Lewkotem, którzy za zadanie mieli dyrygować grą i narzucać tempo akcją Śląska, a tercet środkowych obrońców wprowadzał piłkę i asekurował boczne strefy.

Aby bardziej uplastycznić to, w jaki sposób dochodzi do zmiany formacji, przygotowaliśmy również animację, którą możecie zobaczyć poniżej.

No dobrze, ale po co właściwie rezerwy grają w taki sposób? Jakie przynosi to korzyści? Taktyczna elastyczność pozwala przede wszystkim na stosowanie wielu wariantów ataku. Umożliwia dostosowanie się do każdego przeciwnika, a także do swoich ograniczeń. Lewy obrońca jest w przeciętnej dyspozycji? Nie ma sprawy, możemy zagrać trójką obrońców i przesuniemy skrzydłowego na lewe wahadło. Gramy z gorszym od siebie rywalem? Możemy wyjść nastawieni bardziej ofensywnie, aby go zdominować i zamknąć mecz już w pierwszej połowie. Taka elastyczność daje też przewagę zaskoczenia, a także przejęcia inicjatywy. To przeciwnik musi reagować na nasze zmiany formacji, aby skuteczniej się przed nimi bronić. Jeśli widzimy, że rywal zabetonował środek pola, to możemy przejść na ustawienie umożliwiające przeniesienie ciężaru gry na skrzydła. 

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, której oczekuję od nowego szkoleniowca Śląska, to byłoby to właśnie zburzenie zabetonowanej przez trenera Lavickę formacji. Wrocławianie byli chyba najbardziej przewidywalną drużyną w lidze, która z jednej strony jest dobrze zorganizowana w defensywie, a z drugiej piekielnie łatwa do zatrzymania w ofensywnie. Jacek Magiera ma we Wrocławiu przykład rezerw, które są zupełnym przeciwieństwem konserwatywnie budowanej pierwszej drużyny. Skoro młodzi zawodnicy są w stanie pojąć te nieco bardziej skomplikowane założenia taktyczne, to i ekstraklasowi wyjadacze nie powinni mieć z tym problemu. W szerokim sztabie Śląska znajdują się również ludzie, którzy potrafią zaimplementować nowoczesny styl grania w piłkę nożną, czego dowody omawialiśmy właśnie w tekście.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.