TAKTYCZNIE: Debiut trenera Piotra Tworka (Śląsk - Radomiak)

TAKTYCZNIE: Debiut trenera Piotra Tworka (Śląsk - Radomiak)

fot.:

Za Śląskiem pierwsze starcie pod batutą Piotra Tworka. Jak poradzili sobie wrocławianie i czy w meczu z Radomiakiem było widać już rękę nowego szkoleniowca?



 

Pierwszą zmianą dokonaną przez Piotra Tworka było wprowadzenie nowej formacji. Śląsk z Radomiakiem zagrał w systemie 4-3-3, a niektóre wybory personalne mogły zaskoczyć. Na skrzydle ujrzeliśmy Waldemara Sobotę, środek pola składał się z tercetu Olsen-Mączyński-Schwarz, a wyjściowym napastnikiem niezmiennie pozostał Erik Exposito. 

Boisko dosyć szybko zweryfikowało pomysły trenera, który widząc, że nie każda z jego idei funkcjonuje tak, jak należy, zdecydował się na stosunkowo wczesne zmiany. W ten oto sposób już w 55 minucie murawę opuścił Sobota, a 15 minut później dołączyli do niego Exposito z Jastrzembskim. Ale od początku…

PIŁKA NOŻNA WEDŁUG PIOTRA TWORKA

Zanim przejdziemy do oceny poszczególnych elementów taktyki nowego szkoleniowca, warto pochylić się nad ogólnym zarysem jego filozofii. Śląsk Piotra Tworka ma przede wszystkim wyróżniać się świetnym pressing, czego zalążki rzeczywiście widać było już z Radomiakiem. 

“Ten zespół będzie funkcjonował wg mojego pomysłu jeśli chodzi o pressing. Jestem przekonany, że w niedzielę będziemy widzieć, w jaki sposób będziemy chcieli prowadzić strategię gry. Zawodnicy będą musieli podwajać i potrajać w strefach. Jesteśmy jednym zespołem i wszyscy będą musieli pracować”

- mówił na swojej pierwszej konferencji prasowej w Śląsku trener Tworek.

W niedzielnym starciu wrocławianie starali się podchodzić wyżej pod przeciwnika, lecz pressing nie był jeszcze do końca skoordynowany. Mimo wszystko, ten etap gry można zaliczyć do plusów - Radomiak miał problemy ze skonstruowaniem groźniejszych akcji, a okazje bramkowe tworzył głównie po stałych fragmentach gry. Patrząc na formację WKS-u, możemy założyć również, że trener Tworek będzie chciał w przyszłości kontrolować środek pola, a w ofensywie zaskakiwać rajdami bocznych obrońców, którym miejsce będą robić odwróceni skrzydłowi. 

W meczu z Radomiakiem widzieliśmy również, że zawodnicy z drugiej linii często podchodzą wyżej i często grają tuż pod polem karnym przeciwnika. W niedzielę działo się to zbyt często, lub raczej na zbyt wczesnych etapach budowania akcji. Kilkukrotnie widzieliśmy sytuacje, w których piłka znajdowała się jeszcze pod nogami stoperów, a ktoś z tercetu Olsen-Mączyński-Schwarz ustawiony był już w jednej linii z ofensywną trójką. 

DEFICYT SKRZYDŁOWYCH

Tematem, nad którym warto spędzić dłuższą chwilę, są boczne strefy Śląska. W niedzielę obserwowaliśmy sporą liczbę wrzutek w pole karne Radomiaka, z których jedna zakończyła się rzutem karnym. Nie można mówić w tym przypadku o skuteczności - jedno udane zagranie przez cały mecz to zdecydowanie za mało. Problem ten zauważył również trener Tworek, który na pomeczowej konferencji został zapytany o występ skrzydłowych:

“Nad tym musimy popracować. Brakuje pewności w dośrodkowaniach czy wykonywanych uderzeniach”

- odpowiedział nowy trener Śląska.

Śląsk miał problem z dokładnością w trzeciej tercji boiska, lecz oprócz dokładności zdecydowanie zawodziła również decyzyjność. Dennis Jastrzembski w swojej karierze operował głównie na lewej flance, gdzie największe zagrożenie stwarzał rajdami pod linię końcową i niezłymi dośrodkowaniami. Jako odwrócony skrzydłowy młodzieżowiec sobie nie poradził - widzieliśmy po nim sporo niepewności, która determinowała później nie najlepiej podejmowane decyzje. 

Po drugiej stronie zagrał Waldemar Sobota, który z kolei wypadł jeszcze gorzej. Wczesna zmiana po bardzo niemrawym występie doświadczonego piłkarza po raz kolejny wywołała poczucie zawodu wśród kibiców. O ile w meczu z Zagłębiem Sobota miał dobre momenty, o tyle z Radomiakiem nawet tego zabrakło. Mówiąc o skrzydłowych musimy wziąć jednak poprawkę na to, jak niewiele czasu na szersze przekazanie swojego pomysłu miał trener Tworek. W niedzielę widzieliśmy sporo chaosu, lecz po większej liczbie indywidualnych odpraw i zyskaniu pewności siebie po treningach na tej pozycji lepsza decyzyjność powinna przyjść sama z siebie.

STAŁE FRAGMENTY GRY

Jeśli czegoś będziemy oczekiwać od nowego szkoleniowca, to poprawy bronienia przy rzutach rożnych i wolnych. Śląsk nie od dziś zmaga się z problemami przy stałych fragmentach, a z Radomiakiem ta słabość po raz kolejny została wyeksponowana. Na przedpolu niepewny jest Michał Szromnik, lecz tej pewności siebie wcale nie dodają mu obrońcy. Nieuznany gol, stuprocentowa sytuacja, której zapobiegł w ostatniej chwili Victor Garcia - sygnałów ostrzegawczych było wiele. 

Po nauczeniu się bronienia przed stałymi fragmentami gry, dobrze byłoby w końcu zobaczyć również jakiekolwiek zagrożenie, gdy to Śląsk te stałe fragmenty bije. Przyjście do klubu Patricka Olsena było dobrym ruchem również ze względu na to, że Duńczyk potrafi dograć piłkę na milimetry. Z Radomiakiem posłał kilka bardzo przyzwoitych dośrodkowań z rzutów rożnych, lecz w poczynaniach Śląska w polu karnym gości widać było pewien chaos. Tu jednak ponownie - czasu Piotr Tworek za wiele nie miał, więc za niedzielne spotkanie jeszcze rozgrzeszamy. Niemniej, jest to element, która w Śląsku nie działa od dawna, więc oczekujemy na tej płaszczyźnie poprawy. 

ROLA NAPASTNIKA

Patrząc na ofensywne poczynania WKS-u, warto poruszyć również temat wrocławskich “dziewiątek”. Na tę chwilę nie wiemy, czy Śląsk ma stać się zespołem tysiąca i jednej wrzutki, czy mecz z Radomiakiem wyglądał tak jedynie z przypadku. Jeśli jednak trener Tworek chce opierać ofensywę na dośrodkowaniach, to zdecydowanie musi nauczyć Erika Exposito poruszania się w polu karnym. Hiszpana w momencie zagrań w szesnastkę rywala zwyczajnie nie było tam, gdzie znajdować się powinien. Exposito dobrze odnajduje się przy akcjach kombinacyjnych, szybkich kontrach, czy indywidualnych rajdach, lecz jako typowy snajper zdecydowanie nie dał rady. 

BEZPIECZNY PRESSING

Zmierzając już powoli do końca, warto wrócić tematu pressingu. Za trenera Jacka Magiery Śląsk również podchodził wysoko, lecz podejmował przy tym zbędne ryzyko. Obrońcy za każdym razem pozostawiani byli 1 na 1 z napastnikami rywali, co w przypadku przegrania pojedynku kończyło się ogromnym zagrożeniem. Z Radomiakiem ten pressing nie był aż tak szaleńczy, a nieco bardziej przemyślany.

Co prawda, Śląsk nie zanotował zbyt wielu przechwytów, które zakończyły się groźnymi akcjami, ale nie zawsze pressing musi się tym kończyć. Naciskanie na przeciwnika w tym przypadku dało tyle, że Radomiak nie był w stanie skonstruować składnych akcji zespołowych. Wysoko ustawiona linia nacisku w tym przypadku nie wiązała się z pozostawieniem obrońców - grali oni bardziej asekuracyjnie, dzięki czemu wrocławian nie zaskakiwały piłki za linię defensywy. 

IDZIE LEPSZE?

Mecz z Radomiakiem odpowiedział nam na kilka pytań, lecz pozostawił równie wiele znaków zapytania. Śląsk z jednej strony zagrał nieco lepiej w defensywie, lecz z drugiej wciąż miał ogromne problemy przy stałych fragmentach gości. Na grę w ofensywie jakiś pomysł jest, ale nie został on w żadnym stopniu zrealizowany - znów nie widzieliśmy praktycznie żadnych konkretów pod bramką rywali. Okolicznością łagodzącą z pewnością jest czas, którego trener Tworek nie miał zbyt wiele i przez który ocena niedzielnego spotkania jest trudnym zadaniem. A jak Wy oceniacie debiut nowego szkoleniowca?

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.