Taktycznie: pozycja numer 9, czyli o rywalizacji Exposito i Piaseckiego
fot.: Mateusz Porzucek
Erik Exposito jest zawodnikiem, który regularnie dzieli środowisko kibiców Śląska. Z jednej strony Hiszpan miewa bardzo dobre mecze, w których wygląda na jednego z najlepszych napastników w ekstraklasie (chociażby ostatnie spotkanie z Cracovią, lub zeszłoroczne derby z Zagłębiem). Z drugiej strony pomiędzy tymi meczami potrafi być zupełnie niewidoczny i oddawać strzały w aut, co mieliśmy niestety ostatnio okazję widywać. Alternatywą dla Exposito miał być sprowadzony z Zagłębia Sosnowiec Fabian Piasecki, który strzelając gola w debiucie z Piastem, dobrze wprowadził się do zespołu, lecz w następnych kolejkach widywaliśmy go już rzadziej. W dzisiejszej odsłonie “taktycznie” poruszymy temat roli napastnika w zespole Śląska oraz postaramy się przeanalizować, na którego z wyżej wymienionych zawodników powinien stawiać trener Lavicka.
Bazowym ustawieniem Śląska jest 4-2-3-1. Od początku sezonu widzimy pewne schematy, takie jak ofensywnie grający boczni obrońcy, czy często zmieniający pozycję na boisku skrzydłowi. Jeśli chodzi o przydzielone zawodnikom zadania, to możemy podzielić dziesięciu zawodników z pola na pary. Mamy parę stoperów, odpowiedzialnych za wyprowadzanie piłki, posyłanie długich podań do przodu oraz oczywiście bronienie. Mamy parę bocznych obrońców, którzy jak wcześniej wspomniałem, mają za zadanie podłączać się do ofensywy oraz tworzyć przewagę na skrzydłach uwalniając tym samym nominalnych skrzydłowych i umożliwiając im częstszą zmianę pozycji. Para defensywnych pomocników ma łączyć formacje, wspomagać defensorów w rozegraniu piłki oraz tworzyć ciężki do ominięcia mur przed własnym polem karnym. Skrzydłowi mają tworzyć bezpośrednie zagrożenie pod bramką rywali dośrodkowaniami, dryblingami oraz zejściami do środka pola, a także brać aktywny udział w pressingu i wspomagać bocznych obrońców w defensywie. O ile w wymienionych wyżej przypadkach postawione przez trenera zadania są niemal identyczne dla dwóch występujących w takiej parze zawodników, o tyle na pozycji numer 9 i na pozycji numer 10 wymagania są różne, lecz łączące się w spójną całość.
W Śląsku więcej niż 90 minut zagrało na tych pozycjach do tej pory 5 zawodników. Mowa o Mateuszu Praszeliku, Marcelu Zylli, Eriku Exposito, Fabianie Piaseckim oraz Mathieu Scalecie. W związku z przepisem o obowiązku wystawienia młodzieżowca pozwolę sobie pominąć w analizie ostatniego z wyżej wymienionych piłkarzy, ponieważ Praszelik i Zylla są wśród młodzieżowców zawodnikami zdecydowanie najbliżej pierwszej jedenastki, więc nie wydaje mi się, aby trener Lavicka zrezygnował z któregoś z nich na rzecz Scaleta, a w hierarchii napastników znajduje się za Exposito i Piaseckim.
Od dwójki zawodników wystawionych na pozycji numer 9 i 10 zależy w Śląsku bardzo dużo rzeczy. Od napastnika oczekujemy dochodzenia do sytuacji strzeleckich, walki o piłki w powietrzu, zajmowania odpowiedniej pozycji w polu karnym, tak aby zawsze w przypadku dośrodkowania stwarzać zagrożenie dla rywali. Z kolei “dziesiątka” ma kreować sytuacje strzeleckie, brać udział w rozgrywaniu piłki i wspomagać napastnika w zdobywaniu goli. Oprócz tego obaj zawodnicy biorą aktywny udział w grze defensywnej, mają za zadanie asekurować kolegów z zespołu i to od nich ma rozpoczynać się defensywa Śląska. Od nich zależy również moment, w którym drużyna wychodzi do pressingu, bowiem to oni muszą dać sygnał reszcie zespołu do wyższego podejścia pod rywala.
Wróćmy teraz do analizowanej przez nas czwórki piłkarzy i spróbujmy dopasować ich charakterystyką do postawionych zadań. Pominiemy zadania defensywne, gdyż niezależnie od tego, na jaki duet decydował się w tym sezonie trener Lavicka, to poziom gry obronnej pozostawał na przyzwoitym poziomie. Zawodnicy zawsze pracowali w odbiorze, a jak trzeba było, to wracali się nisko do asekuracji.
Mateusz Praszelik jest zawodnikiem, który dobrze czuje się z piłką przy nodze. Lubi atakować z głębi pola oraz dobrze kreuje sytuacje prostopadłymi podaniami, co nieraz udowodnił w bieżącym sezonie. Nie boi się uderzać z dystansu, a po dotychczasowych próbach można powiedzieć, że ma całkiem dobrze ułożoną stopę. W polu karnym radzi sobie co najwyżej w porządku – potrafi precyzyjnie uderzyć, lecz jeśli chodzi o szukanie sobie wolnego miejsca, to ma duże pole do rozwoju na tej płaszczyźnie. Z kolei po dotychczasowych występach Marcela Zylli można było zauważyć, że uczył się grać w piłkę w Niemczech. Były zawodnik Bayernu wyróżnia się bardzo dobrym czytaniem gry, a jego najlepszą cechą jest umiejętność znajdowania wolnych przestrzeni na boisku. Pamiętamy mecz z Cracovią, kiedy to skrupulatnie wykorzystywał każdy jeden moment na wbiegnięcie w wolne strefy pozostawione przez schodzącego niżej Exposito i raz za razem dochodził do sytuacji strzeleckich. Nie widać było za to do tej pory po Zylli chęci do brania na siebie odpowiedzialności za rozegranie, jaką widzieliśmy u Praszelika.
Jeśli chodzi o naszych napastników, to Erik Exposito jest zawodnikiem, który jeśli trzeba, to potrafi zagrać plecami do bramki i walczyć o piłki w powietrzu, lecz można odnieść wrażenie, że Hiszpan lepiej czuje się, stojąc przodem do bramkarza rywali. Exposito lubi opuszczać swoją pozycję i często szuka sobie miejsca na bokach boiska lub zbiega nieco niżej, aby wziąć udział w rozgrywaniu akcji. Fabian Piasecki jest za to „typową dziewiątką”. Były zawodnik Zagłębia Sosnowiec dobrze radzi sobie w powietrzu, widać u niego też ciąg na bramkę. Piasecki nie lubi zbędnych kombinacji i jeśli w momencie otrzymania piłki ma okazję oddać strzał, to to robi. Mniej udziela się w fazie tworzenia akcji, a raczej zajmuje miejsce w polu karnym i czeka na podanie.
Jeśli chcemy stworzyć z tej czwórki pary, nie zmieniając przy tym formacji, to możliwe są cztery kombinacje. Praszelik – Piasecki, Praszelik – Exposito, Zylla – Piasecki oraz Zylla – Exposito. Weźmy teraz pod uwagę cechy, które poprzednio nakreśliliśmy i omówmy każdy z dostępnych duetów.
Praszelik u boku Piaseckiego wydaje się dobrym pomysłem. Wystawiając tą dwójkę, mamy zawodnika prezentującego cechy typowego napastnika oraz zawodnika, który chętnie weźmie na siebie ciężar gry i wspomoże zespół przy rozegraniu. Mając w pamięci mecz z Piastem, można powiedzieć, że ta teoria ma swoje przełożenie na boisko, bowiem współpraca obu panów wyglądała w tamtym meczu bardzo dobrze. Poruszają się po różnych obszarach boiska. Praszelik z Piaseckim mogą wykonywać robotę, która odpowiada im najbardziej.
Duet Praszelika z Exposito prezentuje się już nieco gorzej. Hiszpan, podobnie jak Praszelik, lubi atakować bardziej z głębi pola i mieć piłkę przy nodze. Exposito nie jest lisem pola karnego, a Praszelik nie ma cech, które pozwalają uzupełnić braki Hiszpana.
Zylla z Exposito wyglądają na papierze solidnie. Wychowanek Bayernu bardzo dobrze uzupełnia pozostawione przez Hiszpana luki na boisku. Spotkanie z Cracovią jest idealnym przykładem tego, jak dużo współpraca tej dwójki może dać Śląskowi. Exposito grający w sposób, jaki lubi, daje odpowiednią jakość zespołowi, a inteligencja boiskowa Zylli rekompensuje jego braki.
Zylla w duecie z Piaseckim jeszcze nie zdążyli się pokazać w żadnym meczu, lecz może się wydawać, że grając tą dwójką Śląskowi może zabraknąć kreatywności pod bramką przeciwnika. Piasecki jest typowym lisem pola karnego, a Zylla nie wykazywał do tej pory cech kreatora. Oczywiście w naszym młodym pomocniku drzemie spory potencjał i może jeszcze zaskoczy nas pod tym kątem, lecz na chwilę obecną nie jestem przekonany, czy w duecie z Piaseckim wniósłby odpowiednią jakość.
Widzimy na tym przykładzie, że przy wyborze napastnika oprócz indywidualnej formy, należy się też kierować tym, jaką formę prezentuje zawodnik ustawiony pod nim oraz to jak układa się współpraca między wybraną dwójką. Na chwilę obecną w Śląsku mamy dwie dobrze funkcjonujące pary oraz dwie, które nie dają odpowiedniej jakości z przodu. Nie jest to tylko teoretyzowanie, bowiem statystyki mówią same za siebie. Śląsk wygrał wszystkie mecze, w których w wyjściowym składzie widzieliśmy duet Praszelik – Piasecki lub Zylla – Exposito, a tracił punkty przy każdym innym zestawieniu z przodu.
Podsumowując, rywalizacja o wyjściowy skład na pozycji napastnika jest znacznie bardziej złożona, niż może nam się powierzchownie wydawać. Trener Lavicka wybierając „dziewiątkę”, musi patrzeć też na formę „dziesiątki” oraz to ile ta dwójka może dać zespołowi razem.