TAKTYCZNIE: Strefy boiska a gra Śląska
fot.: Mateusz Porzucek
Dwa ostatnie mecze nie potoczyły się po myśli trenera Jacka Magiery. Wysoka porażka 4:0 z Hapoelem Beer Szewa i bezbramkowy remis z Górnikiem Łęczna nie tylko obnażyły problemy wrocławian w defensywie, ale także pokazały, że Śląsk, mimo ofensywnego nastawienia, o którym mówi szkoleniowiec, ma kłopoty w ataku. W dzisiejszej odsłonie "taktycznie" zastanowimy się, na ile zawodnikom WKS-u przeszkodził zwykły pech, a na ile może okazać się to częścią większego problemu.
Na wstępie warto zaznaczyć, że omawiane poniżej zagadnienia służą jedynie do ułatwienia oraz zrozumienia tego, co należy robić na boisku. Nie w każdej sytuacji meczowej stosowanie się do ich zaleceń przynosi odpowiednie korzyści i nie zawsze sugerowanie się nimi pomoże nam we właściwym zrozumieniu danej sytuacji. Zawsze trzeba wziąć poprawkę na to, co dzieje się aktualnie na boisku i jak ustawiony jest rywal. Upraszczając, jest to pewien rodzaj narzędzia, które ma nam jedynie pomóc w ocenie podjętych przez zawodników działań.
Podział horyzontalny i wertykalny
W minionym tygodniu rozmawialiśmy o horyzontalnym podziale boiska, więc aby się nie powtarzać, przypomnimy sobie tylko o jego najważniejszych założeniach. Taki podział pozwala nam wyróżnić 4 strefy (rozpoczęcia gry, budowania akcji na swojej połowie, budowania akcji na połowie przeciwnika i finalizacji akcji), które ułatwiają określić zadania, cele i zakres podejmowanego ryzyka przez zawodników w każdym z sektorów.

Podział wertykalny z kolei dzieli boisko na pięć przestrzeni: dwa boczne sektory, dwie półprzestrzenie oraz na centrum. Ma to pomóc w organizacji gry w fazie defensywnej i ofensywnej. Dzięki takiemu podziałowi możemy ustalić dwie zasady, zdefiniowane niegdyś przez ojca futbolu totalnego - Johana Cruyffa. Jeśli drużyna znajduje się w sytuacji, gdy piłka jest w posiadaniu przeciwnika, to według filozofii Holendra zawodnicy muszą zawęzić pole gry. Jeśli natomiast zespół posiada futbolówkę i konstruuje atak, to plac gry należy maksymalnie rozszerzyć. W taki sposób otrzymujemy dwie zasady:
- Zasada 3 sektorów - w fazie defensywnej drużyna ma znajdować się w trzech sektorach, które są najbliżej piłki. Przykładowo, jeśli akcja toczy się w lewym sektorze, to broniący się zespół ma zająć miejsce w centrum, lewej półprzestrzeni oraz, co oczywiste, w lewym sektorze. Jeśli akcja toczy się w centrum, to bronimy się w centrum i dwóch półprzestrzeniach.
- Zasada 5 sektorów - w fazie ofensywnej drużyna ma za zadanie zajęcie wszystkich pięciu sektorów boiska, aby maksymalnie rozszerzyć grę. Ważne jest, aby w każdym momencie konstruowanej akcji w każdej ze stref znajdował się jakiś zawodnik. Przykładowo, jeśli skupiamy atak na prawej stronie, gdzie zgromadzi się akurat większa ilość piłkarzy, próbując stworzyć małą grę, to w każdej chwili możliwy jest przerzut na drugą stronę, gdzie przestrzeni jest więcej. Stosowanie się do tej zasady pozwala nam przesuwać przeciwnika po całej szerokości murawy i umożliwia znalezienie luki w jego defensywie.

Podział na strefy w grze Śląska
Skoro teorię mamy już za sobą, to czas na praktykę. Poniżej omówimy sytuacje z meczu Śląska z Górnikiem Łęczna, w którym wrocławianie nie zdołali trafić do siatki rywala. Zaprezentujemy akcje, w których podopieczni Jacka Magiery ustawieni byli dobrze, ale również takie, w których przez błędne ustawienie niemożliwe było wyciągnięcie maksimum z danej okazji bramkowej.
Na poniższej grafice widzimy moment, w którym Praszelik otrzymuje podanie. Pomocnik znajduje się w prawej półprzestrzeni, w drugiej strefie budowania akcji. Widzimy, że w centrum znajduje się aż czterech zawodników Śląska, a na prawej stronie Szymon Lewkot zajmuje miejsce w bocznym sektorze. Lewa półprzestrzeń, a także drugi z bocznych sektorów są całkowicie puste.

Praszelik decyduje się na uderzenie. Czy jest to dobra decyzja? Pomocnik znajduje się daleko od bramki i uderza pod sporym kątem, więc prawdopodobieństwo na zdobycie gola jest bardzo znikome. Jeśli jednak spojrzymy na ustawienie reszty drużyny, to zobaczymy, że jego koledzy z drużyny źle odegrali swoje role. Petr Schwarz i Victor Garcia to zawodnicy, którzy powinni operować głównie na lewej półprzestrzeni oraz w bocznym sektorze boiska. Tymczasem obaj znajdują się w centrum, przez co nikt nie zamyka całej akcji. W przypadku rozegrania piłki do Lewkota i dośrodkowania w jego wykonaniu, szanse na powodzenie również byłyby znikome. Ponadto po strzale Praszelika zawodnicy Śląska nie są gotowi na ewentualne zebranie wybitej przez bramkarza w bok futbolówki.

Druga omawiana sytuacja została przez wrocławian rozegrana poprawnie, co przyniosło stuprocentową okazję Praszelikowi. Poniżej widzimy moment, w którym Krzysztof Mączyński zagrał do Erika Exposito. Hiszpan znajduje się w prawym bocznym sektorze, a reszta drużyny jest równomiernie ustawiona w kolejnych strefach.

Exposito zgrał piłkę do Lewkota, który automatycznie podał do znajdującego się po drugiej stronie Roberta Picha. Warto zwrócić tutaj uwagę na ruch Hiszpana. Okaże się on później kluczowy dla przebiegu całej akcji.

Pich przyjmuje piłkę i zaczyna zbiegać do środka. W pole karne w dalszym ciągu wbiega Exposito, a za plecami Słowaka znajduje się Garcia (jego akurat na tej grafice nie widać).

Po krótkim rajdzie Picha dochodzimy do sytuacji, w której Exposito zdołał ściągnąć na siebie uwagę obrońców, determinując ich ruch poprzez przebiegnięcie z bocznej strefy do centrum. Otworzyło to wolny korytarz przed Praszelikiem i to właśnie tam Słowak zdecydował się zagrać piłkę.

Po podaniu Słowaka w pole karne do futbolówki dochodzi Praszelik. Pomocnik decyduje się na podprowadzenie piłki i oddanie strzału. Całą akcję zamyka Exposito, a na linii szesnastego metra na ewentualne podanie zwrotne czeka Pich. Niestety, młodzieżowcowi zabrakło nieco więcej zdecydowania i dynamiki, przez co jego uderzenie zostało zablokowane przez jednego z obrońców, a piłka minimalnie minęła słupek.

W meczu z Górnikiem dużo dało pojawienie się na boisku Bartłomieja Pawłowskiego. Wchodząc na pozycję wahadłowego, Pawłowski dobrze trzymał ustawienie i biegał w strefie, w której biegać powinien. Pozwoliło to na rozszerzenie pola gry, a co za tym idzie, umożliwiło powstanie luk w defensywie gości.
Na poniższej grafice widzimy wrocławian prowadzących atak lewą stroną. Garcia zagrał piłkę do Picha i wbiegł w jego miejsce. Słowak ruszył w kierunku środka, a obrońcy Górnika zgubili krycie, skupiając swoją uwagę na obiegającym Picha Hiszpanie.

Dzięki dobremu ruchowi ze strony Garcii, Pich ma trochę miejsca w środku pola. Zawodnicy w centrum skupiają na sobie defensorów rywala. Warto zwrócić uwagę na to, co dzieje się po prawej stronie boiska. Gra toczy się na lewej flance, lecz dobre ustawienie Schwarza i wspomnianego wcześniej Pawłowskiego sprawiło, że Czech mógł dojść do stuprocentowej okazji. Obrońcy Górnika są skupieni na strefie centralnej, przez co Daniel Dziwniel (numer 29) został sam z dwoma zawodnikami Śląska.

Pich zagrywa do wbiegającego w pole karne Schwarza. Dziwniel nie wiedział wcześniej, czy odpuścić krycie ustawionego szeroko Pawłowskiego i ruszyć w kierunku Czecha, czy może raczej zostać na pozycji i ubezpieczać ewentualne podanie do wahadłowego, przez co ostatecznie nie wykonał żadnej z tych czynności i Schwarz znalazł się w szesnastce bez asysty jakiegokolwiek rywala. Do strzelenia gola zabrakło milimetrów.

Problemem jest nieskuteczność
Jak widzimy na powyższych przykładach, Śląsk, mimo przeciętnego meczu, potrafił wykreować sobie sytuacje bramkowe. W momentach, gdy zawodnicy nie zajmowali swoich stref, przychodziło to z większym trudem, lecz jeśli każdy z nich wypełnił swoje zadanie, to wrocławianie potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Problemem WKS-u w meczu z Górnikiem była nieskuteczność, co oczywiście jest powodem do zmartwień, lecz, jak widać, problem nie leży w kreacji. Śląsk dochodzi do okazji na strzelenie gola, a bezbramkowy remis, mamy nadzieję, był jedynie wypadkiem przy pracy.