Tarasiewicz: Gancarczyk nie będzie z nami trenował

- Jeśli Janusz Gancarczyk rzeczywiście podpisał umowę z Polonią, nie ma możliwości, by zagrał w moim zespole. Nie zagra także w drużynie Młodej Ekstraklasy, choć będzie mógł z nią trenować - zapowiada Ryszard Tarasiewicz, trener Śląska Wrocław. Wieść o transferze Janusza Gancarczyka do warszawskiej Polonii rozpaliła piłkarski Wrocław. Pogłoski o tym, że piłkarz nie chce przedłużyć kontraktu ze Śląskiem, krążyły od dawna. Mało kto spodziewał się jednak, że "Sesu" zdecyduje się odejść już teraz. Ten jednak skorzystał z okazji i podpisał umowę z Polonią Warszawa. Kontrakt wejdzie w życie po zakończeniu sezonu.
W klubie spodziewano się wizyty Jarosława Kołakowskiego, menadżera Gancarczyka. Agent zawodnika miał rozmawiać o przedłużeniu kontraktu swojego klienta z klubem. Wygląda jednak na to, że Kołakowskiemu pozostanie negocjować warunki odejścia "Sesu" już w zimie. Gancarczyk nie ma bowiem szans na to, by grać lub choćby trenować z pierwszą drużyną Śląska. Nie zagra też w ekipie Śląska w Młodej Ekstraklasie. Rok temu podobnie potoczyły się losy Krzysztofa Ostrowskiego. Piłkarz nie przedłużył kontraktu i związał się z Legią Warszawa.
- Ostateczna decyzja w tej sprawie należy do trenera, ale my jesteśmy konsekwentni i uważam, że Janusz Gancarczyk nie wystąpi już w naszym zespole w tym sezonie - mówi Piotr Waśniewski, prezes Śląska.
W tej sytuacji jedynym ratunkiem dla Gancarczyka będzie transfer do Polonii w trwającym okienku transferowym. Śląsk jednak na pewno nie puści swojego piłkarza za darmo. Józef Wojciechowski, prezes "Czarnych Koszul", musiałby wyłożyć za Gancarczyka nawet kilkaset tysięcy złotych. Sęk w tym, że niezbyt się do tego kwapi.
- Gancarczyk dołączy do nas w lecie. Teraz jeszcze go nie potrzebujemy - komentował w niedzielę Wojciechowski.
Ale wszystko wskazuje na to, że będzie musiał zmięknąć. Inaczej za pół roku dostanie gracza zupełnie pozbawionego formy.
źródło: "Przegląd Sportowy"/"Gazeta Wyborcza"