Tarasiewicz nie ma obsesji wyniku

Jesienny mecz Korony ze Śląskiem, w którym po golach Ediego i Sotirovicia padł remis 1:1, odbył się 19 września. Cztery dni później wrocławianie odpadli z Pucharu Polski, przegrywając w serii rzutów karnych z Dolcanem Ząbki. Szkoleniowcem pierwszoligowców był wówczas Marcin Sasal, dziś pracujący w Kielcach. - Nie interesują mnie żadne rewanże – mówi przed jutrzejszym spotkaniem obu drużyn Ryszard Tarasiewicz. - Nie muszę nic nikomu udowadniać – zarzeka się opiekun Śląska. - Będziemy chcieli zagrać na tyle, na ile potrafimy najlepiej, i zdobyć trzy punkty – dodaje „Taraś”.
Szkoleniowiec WKS-u wielokrotnie podkreślał, że dla niego liczy się przede wszystkim styl i organizacja gry. Wrocławianie uzbierali wiosną jednak tylko dwa punkty i mają zaledwie sześć „oczek” przewagi nad strefą spadkową. Przy trudnym rozkładzie gier, jaki czeka Śląsk w nadchodzących tygodniach, spotkanie z Koroną jest kluczowe dla zachowania bezpiecznego dystansu i podopieczni Tarasiewicza muszą je po prostu wygrać. Mimo tego trener Śląska nie zastanawia się, co będzie, jeśli jego drużyna w sobotę kompletu punktów nie zgarnie.
- Jeśli zarówno trener, jak i zawodnik, mają obsesję wyniku, to trener traci trzeźwą ocenę sytuacji, a zawodnik nie gra na miarę swoich możliwości – uważa Tarasiewicz. - Chcę, żebyśmy grali jak do tej pory, bo uważam, że dobrze to wyglądało. Mamy za mało punktów biorąc pod uwagę to, jak graliśmy – twierdzi opiekun Śląska i dodaje: - Myślę, że poprawna gra pozwoli nam w końcu zdobyć trzy punkty.