Telefon do rywala: Dawid Nowak
– To, że jesteśmy tak wysoko w tabeli, to zasługa wszystkich zwycięstw na własnym stadionie. Ze Śląskiem też gramy u siebie i wszyscy mocno liczymy na trzy punkty. – O nadziejach GKS-u i sobotnim meczu ze Śląskiem opowiedział nam powracający do wysokiej formy napastnik bełchatowian, Dawid Nowak. Patryk Reński: Jak czuje się Pan po tych wszystkich transferowych zawiłościach? Polonia Warszawa, spory z prezesem Wojciechowskim... Pamięta Pan to jeszcze?
Dawid Nowak: Szczerze mówiąc już o tym zapomniałem. Teraz skupiam się na tym, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Od tamtej sytuacji minęło wiele czasu.
Ostatnio nie gra Pan regularnie. Co prawda 7 występów w tym sezonie, ale tylko 239 minut na boisku. Czy to jeszcze efekty odniesionej latem kontuzji?
Tak, miałem dość długą przerwę i po prostu nie byłem przygotowany, aby grać dłużej. Myślę jednak, że drużyna bardzo dobrze się prezentuje, trener rzadko dokonuje roszad w składzie.
Dochodzą słuchy, że jutro Dawid Nowak może nie zagrać z powodu przeziębienia. Prawda to czy blef?
Nie, miałem jeden dzień przerwy, ale już wczoraj normalnie trenowałem i jestem gotowy na sobotni mecz. Nie wiem, czy od pierwszej minuty, ale mam nadzieję, że będę miał szansę zagrać.
Ostatni Pana występ, to mecz w Młodej Ekstraklasie przeciwko Widzewowi. Zagrał Pan 79 minut i strzelił gola. Pierwszego w tym sezonie. Czy to oznacza, że Śląsk może się obawiać, bo Nowak znowu zaczął trafiać do siatki rywali?
Na pewno chciałbym, żeby w końcu udało mi się zdobyć gola w ekstraklasie. Zbyt wielu szans na razie nie miałem. Rozegrałem 7 spotkań, ale tak naprawdę tylko 239 minut, to jest bardzo mało. Ciężko było o jakieś sytuacje, skoro wchodziłem tylko na 10 czy 15 minut. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni, że dostanę trochę więcej czasu. Jeśli tak będzie, postaram się go wykorzystać.
Do Bełchatowa wraca w sobotę Orest Lenczyk. Trzy lata temu ten doświadczony szkoleniowiec wywalczył z Bełchatowem wicemistrzostwo Polski. Pan był wtedy pewnym punktem tego zespołu. Trener Lenczyk zna kilku piłkarzy obecnej kadry GKS-u „na wylot”. Czy to może w jakikolwiek sposób pomóc Śląskowi?
Trudno powiedzieć, bo w klubie jest też wielu nowych zawodników. Mieliśmy już okazję spotkać się kiedyś z drużyną trenera Lenczyka, gdy ten prowadził Cracovię i wygraliśmy 3:0. Nie wiem zatem, czy trener jest w stanie pomóc Śląskowi, bo po prostu zna piłkarzy GKS-u. Tak jak już wspomniałem, skład się zmienił i jesteśmy innym zespołem.
To może kilka słów o trenerze Bełchatowa. Jeszcze przed sezonem Maciej Bartoszek był postacią anonimową w ekstraklasie. Teraz widać, że stosunkowo małe doświadczenie wcale nie przeszkadza mu w osiąganiu z drużyną dobrych wyników.
Trener Bartoszek prowadził wcześniej drużynę Młodej Ekstraklasy. Orientował się w tym, co się dzieję. Poza tym był znajomym trenera Ulatowskiego i w Bełchatowie wszyscy go znali, wiedząc, jaki ma potencjał. To teraz przekłada się na ekstraklasę.
Sportowa 3 pozostaje w tym sezonie niezdobyta. Sześć spotkań na własnym stadionie, pięć zwycięstw i tylko raz zremisowaliście. Na terenie rywali za to Bełchatów gra bardzo słabo: jedna wygrana i cztery porażki. Jesteście drużyną własnego boiska?
Rzeczywiście tak pokazuje statystyka. Wiadomo, że chcielibyśmy to zmienić, bo na wyjazdach nie zdobywamy wielu punktów. To, że jesteśmy tak wysoko w tabeli, to zasługa wszystkich zwycięstw na własnym stadionie. Ze Śląskiem też gramy u siebie i wszyscy mocno liczymy na trzy punkty. Przed nami jeszcze trzy mecze wyjazdowe w tej rundzie i będziemy chcieli udowodnić, że jednak potrafimy punktować na wyjazdach.
Jakie cele stawia sobie na ten sezon GKS Bełchatów w tym momencie?
Główny cel będzie postawiony na koniec rundy. Będziemy wiedzieli, jak stoimy w tabeli, ile mamy punktów i, ewentualnie, jaką stratę do czołówki – wtedy będzie można stawiać jakieś wyższe cele.
Co jest według Pana największym atutem GKS-u w tym sezonie?
Zespół, kolektyw... Cały nasz zespół pracuje na dobry wynik. Nie ma czegoś takiego, że ktoś się specjalnie wyróżnia. Cała drużyna gra dobrze i dzięki temu wygrywamy mecze.
Najprawdopodobniej w sobotnim meczu przeciwko Śląskowi w bramce bełchatowian stanie 19-letni Łukasz Budziłek. Młody bramkarz miałby zastąpić kontuzjowanego Łukasza Sapelę. To byłby dla niego dopiero drugi występ w ekstraklasie. Nie boicie się, że chłopak może nie poradzić sobie z presją?
Można powiedzieć, że będzie to nawet jego pierwszy występ, bo ostatnio wszedł tylko na 15 minut i nie miał zbyt wielu okazji do wykazania się. Główny sprawdzian dopiero przed nim i na pewno jeśli zagra, to będzie jego pierwszy wielki test. Miejmy nadzieję, że spisze się bardzo dobrze. Na treningach wygląda świetnie. Moim zdaniem powinien sobie bez problemu poradzić.
Jesteście już po odprawie? Na których zawodników Śląska trener Bartoszek najbardziej Was uczulał?
Faktycznie, omawialiśmy dziś grę Śląska. To nie jest zespół, który posiada jakieś indywidualności, a podobnie jak my stanowi kolektyw. Groźny będzie na pewno Sotirović, a bardzo dobrze w swoim debiutanckim sezonie w ekstraklasie gra również Waldek Sobota. Przy Sebastianie Mili także trzeba grać bardzo blisko, bo, kiedy ma piłkę przy nodze, to potrafi z nią wiele zrobić.
Sobota był przymierzany latem do zespołu Bełchatowa. Przydałby się Wam taki skrzydłowy?
Akurat mamy szybkich skrzydłowych. Tomek Wróbel, Maciek Małkowski czy Marcus Da Silva... Oni też bardzo dobrze się prezentują, ale na pewno obecność Soboty zwiększyłaby rywalizację o miejsce w składzie. Wiele zespołów chciałoby mieć w swoich szeregach tego młodego pomocnika.
Trener Maciej Bartoszek powiedział niedawno, że dzisiejszy Śląsk na pewno nie jest przedostatnim zespołem w ekstraklasie, jak wskazywałaby na to tabela. Podziela Pan jego zdanie?
Uważam, że Śląsk powinien być wyżej w tabeli. Wrocławianie czasem bardzo pechowo przegrywali swoje mecze. Śląsk ma ogromny potencjał i świetnych piłkarzy, więc myślę, że przedostatnie miejsce w tabeli to chwilowa sytuacja i niedługo będzie wyżej.
Zatem jaki wynik w meczu GKS – Śląsk?
2:0 dla GKS-u.