Telefon do rywala: Grzegorz Sandomierski

Grzegorz Sandomierski, jako jeden z nielicznych zawodników w Ekstraklasie zaliczył komplet meczów w pełnym wymiarze czasowym. Golkiper Jagiellonii w obecnym sezonie skapitulował tylko 13 razy. O sytuacji w zespole z Białegostoku, powrocie Vuka Sotirovicia i ocenie Śląska Wrocław rozmawiamy tuż przed wtorkowym zaległym meczem.


 

Trzy remisy z rzędu Jagiellonii. Takiej serii jeszcze nie było...

Nie powiedziałbym na pewno, że to jakiś słabszy moment. Zagraliśmy w tym roku dopiero dwa mecze, a te dwa remisy nie świadczą o załamaniu formy. To były trudne spotkania, zmierzyliśmy się na wyjazdach z Lechią i Bełchatowem, a każdy wie, że ciężko jest wywieźć stamtąd jakiekolwiek punkty. Nam się udało. Zostawiamy to jednak i patrzymy nieco w przyszłość na kolejne mecze.

Po niezłej inauguracji rundy przez Wisłę Kraków szanse na mistrzostwo dla Jagiellonii zmalały? Wiślacy zepchnęli was z fotela lidera, choć już we wtorek będziecie mogli na niego wrócić.

Wisła dała sygnał ostatnimi dwoma meczami, że zimą mocno się wzmocniła. Zaczęła bardzo dobrze i zasłużenie wygrała z Arką i z Ruchem. Nie przejmuję się jednak, że spadliśmy z fotela lidera – jesienią też nie liderowaliśmy od początku. Objęliśmy prowadzenie w tabeli dopiero w piątej czy szóstej kolejce... Do końca zostało jeszcze sporo meczów. Wydaje mi się, że stopniowo będziemy łapać wiatr w żagle i szybko wrócimy na pierwszą pozycję. Musimy to uczynić jak najszybciej, żeby nie okazało się później, że przysłowiowo: obudzimy się z ręką w nocniku.

Kto jest waszym najgroźniejszym rywalem w wyścigu o tytuł mistrza Polski?

Mam nadzieję, że to my szybko rozstrzygniemy tę walkę na swoją korzyść. Na pewno szanse mają również Wisła oraz Legia. Te zespoły bardzo udanie rozpoczęły rundę i na pewno będą chciały do końca walczyć o tytuł. My musimy wygrywać każdy kolejny mecz, więc żadnego rywala nie zlekceważymy – tylko małymi krokami uda nam się dojść do celu, jakim jest mistrzostwo Polski.

W Białymstoku nie sposób wygrać z Jagą. Nikomu jeszcze w tym sezonie nie udało się nawet zremisować przy Słonecznej. Co sprawia, że jesteście tak mocni na swoim obiekcie?

Nie wiem. Na pewno kibice nie mają okazji stworzyć na naszym stadionie jakiegoś kotła, choć licznie zjawiają się na trybunach. Może to białostocka murawa i ten swoisty klimat sprawia, że jesteśmy tu niepokonani. Naszą siłą jest również zwarta i zgrana drużyna. Każdy na każdego może liczyć nie tylko na boisku, ale także poza nim.

Vuk Sotirović jest w stanie zastąpić sprzedanego zimą do Turcji Kamila Grosickiego?

Ciężko powiedzieć. Vuk na pewno jest bardzo dobrym napastnikiem. Znam go jeszcze z czasów gry, kiedy trenerem Jagi był Artur Płatek. Jest typem piłkarza, który wie, czego chce. Na pewno może pomóc nam w walce o mistrzostwo, ale szkoda, że nie może zagrać w meczu ze Śląskiem.

Czy Vuk zdradzał Wam jakieś taktyczne niuanse Śląska? Podpowiadał wam jak wrocławianie mogą zagrać we wtorek?

Ja nic takiego nie słyszałem. Być może Vuk odbędzie jakąś rozmowę z trenerem Probierzem na ten temat, ale nie potwierdzam, bo nic o tym nie wiem.

Co jest według Pana najmocniejszą bronią Śląska w tym sezonie?

Oglądałem ostatni mecz Śląska z Cracovią i na pewno mocną stroną wrocławian są stałe fragmenty gry. Wiadomo jak dobrze wykonuje je Sebastian Mila i jak świetnie głową grają choćby Przemysław Kaźmierczak i Piotr Celeban. Na to musimy zwrócić największą uwagę.

Pamięta Pan pierwszy mecz Śląska z Jagą we Wrocławiu? Który z zawodników najbardziej dał się wam we znaki?

Zdecydowanie Cristian Diaz i Waldemar Sobota, który mocno mieszał w przodzie. Poza tym już wtedy Śląsk pokazał, że dobrze wykonuje stałe fragmenty, o których wspomniałem.

Diaz we wtorek nie zagra, Sobota pewnie wybiegnie na boisko, pokryjecie go teraz jakoś szczególnie?

Nie będziemy raczej skupiać się na pojedynczych zawodnikach, musimy uważać na wszystkich. Nie dzielimy wrocławian na mniej i bardziej groźnych, bo pewnie każdy z nich może stworzyć sobie jakąś dobrą sytuację.

Czy Śląsk po oddaniu Vuka ma kim straszyć z przodu?

Na szczęście nie muszę się tym martwić. W jakimś stopniu zapewne osłabiło to wrocławski zespół, ale przecież z drugiej strony była to decyzja przemyślana.

Ostatnie pytanie, trochę z innej beczki... Kto spadnie z ligi w tym sezonie?

Tak samo jak nie dam sobie ręki uciąć, kto zdobędzie mistrzostwo, tak nie chcę wróżyć, kto opuści ekstraklasę. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że najbliżej spadku jest Cracovia, choć ostatnio krakowianie zdobyli dwa punkty w dwóch meczach i choć to nie tak dużo, to zawsze jakaś zdobycz. Wydaje mi się, że do ostatniej kolejki będzie trwała rywalizacja zarówno na górze jak i w dole tabeli. Nawet Cracovia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

We wtorek o 18:15...

Zrobimy wszystko, żeby wygrać ze Śląskiem. Mecze u siebie musimy wygrywać, jeśli marzymy o mistrzostwie. Na pewno będzie to ciekawe spotkanie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.