Telefon do rywala: Jakub Rzeźniczak
Jaki będzie wynik rywalizacji Śląska z Legią? „Przy Łazienkowskiej nie pozwolimy Śląskowi, aby dobrze zagrał. To my będziemy prowadzić grę i wygramy mecz” – zapewnia w rozmowie ze Śląsknetem Jakub Rzeźniczak. Po wygranej w derbach Warszawy, a tym bardziej po rewanżu na Polonii za ostatnią porażkę, dobry nastrój musi dopisywać
Oczywiście. Wiadomo, że po każdym wygranym meczu nastrój jest dobry. To było dla nas bardzo ważne spotkanie z dwóch względów: po pierwsze były to derby, a po drugie po prostu nie możemy sobie już pozwolić na jakąkolwiek stratę punktów. Tym bardziej w meczach u siebie. Polonia jest dobrą drużyną, a 1:0 to był najniższy wymiar kary w tym spotkaniu, nasza forma może cieszyć.
Michal Hubnik będzie gwiazdą ekstraklasy?
Ciężko przewidzieć, czy będzie gwiazdą. Jest bardzo dobrym napastnikiem, co pokazał w dwóch ostatnich meczach. W pierwszym zdobył gola, a w drugim z Polonią – co prawda było to trafienie samobójcze, ale wielka w tym zasługa Hubnika, że piłka wpadła do siatki.
Co jest jego głównym atutem jako napastnika?
Michal bardzo dobrze gra tyłem do bramki, ale przede wszystkim jest bardzo skuteczny i właśnie z tego rozliczny jest każdy napastnik.
Zimą Legia bardziej wzmocniła się czy osłabiła?
Myślę, że się wzmocniła, odszedł tylko Maciek Iwański, doszło aż trzech nowych piłkarzy. Zdecydowanie jesteśmy po zimie silniejsi.
W takim razie i rywalizacja w składzie po zimowym okienku transferowym mocno się zwiększyła. W formacji obronnej trener Maciej Skorża nie potrzebował jednak przeprowadzać wielu zmian. Dołączył tylko Kelhar...
Szczerze mówiąc, mamy silną obronę. Do zdrowia dochodzą Dickson Choto i Tomek Kiełbowicz. Myślę, że akurat ta formacja nie potrzebowała uzupełnień. Trener dobiera zawodników i doskonale wie, kogo potrzebuje, a skoro zdecydował się kupić tylko jednego obrońcę, to znaczy, że taki miał plan.
Wydaje się, że szczególnie dobrze wygląda sytuacja w ofensywie Legii.
Tak, na pewno się zwiększyła, co tylko pozytywnie może wpłynąć na naszą grę. Czym większa rywalizacja, tym lepiej dla zespołu. Wiadomo, że gra zawodnik, który prezentuje najlepszą formę w danym dniu. Każdy daje z siebie sto procent, aby zagrać. Ataku dziś może nam pozazdrościć niejedna drużyna.
Czy Trener Maciej Skorża jest tym szkoleniowcem, który może poprowadzić Legię do wyczekiwanego od pięciu lat mistrzostwa? Po mistrzowskim sezonie 2005/6 przy Łazienkowskiej pracowało jeszcze czterech innych trenerów, którym nie udała się ta sztuka.
Zdecydowanie tak. Pokazał to w Wiśle Kraków. Skoro z Wisłą wywalczył mistrzostwo, to dlaczego nie miałby tego sukcesu powtórzyć, prowadząc Legię?
Interesująco zapowiada się walka o tytuł między Wisłą, Jagą, a Legią. Ktoś do tego grona może jeszcze doskoczyć?
Wisła to nasz najgroźniejszy rywal. Myślę, że Jagiellonia po oddaniu zimą do Turcji Kamila Grosickiego mocno się osłabiła i gdzieś w tym wyścigu się wykruszy, choć nie można jeszcze białostoczan wykluczać z walki o tytuł.
Jest Pan zaskoczony remisem Śląska w Białymstoku? Na stadionie Jagi nikt w tym sezonie nawet nie zremisował... A Śląsk wyraźnie był lepszy.
Oglądałem ten mecz i uważam, że piłkarze Jagiellonii powinni być zadowoleni, że tego spotkania nie przegrali, bo Śląsk był po prostu lepszy. Gratuluję wrocławianom, po cichu liczyłem, że Jaga straci punkty, co jest korzystne dla nas. Przy Łazienkowskiej nie pozwolimy Śląskowi, aby tak dobrze zagrał. To my będziemy prowadzić grę i wygramy mecz.
Czy któryś z piłkarzy Śląska w Białymstoku szczególnie wyróżnił się?
Cały zespół zagrał solidnie. Zawsze bardzo podoba mi się gra duetu Mila-Kaźmierczak. Obaj świetnie sobie radzą w środku pola. W tym meczu bardzo dobrze zagrał również Piotr Ćwielong, który miał wielki udział przy golu dla Śląska – na pewno trzeba to docenić.
Skoro podopieczni trenera Oresta Lenczyka potrafili wywieźć punkt z Białegostoku, to dlaczego nie mieliby zremisować z Legią?
Mecz zaczyna się od stanu 0:0. Nigdy nic nie wiadomo. Musimy jednak postarać się, aby Śląsk u nas punktu nie zdobył.