Telefon do rywala: Łukasz Surma

- Nie ma mowy o przyjaźni na boisku podczas sobotniego meczu między Lechią a Śląskiem. Wiadomo, że się szanujemy, ale to nie ma nic wspólnego ze sportową walką. Przeciwko Sebastianowi Mili zagram chyba po raz dziesiąty, podobnie jak przeciwko Przemkowi Kaźmierczakowi – znamy się więc dobrze i od dawna szanujemy.


 

Śląsk ma swoje cele, my mamy swoje. Bardzo fajnie, że między kibicami obu drużyn panuje taka atmosfera, ale nie będzie to miało przełożenia na sam mecz. Zawsze podam rękę rywalowi przed spotkaniem i po nim, ale na boisku nie odpuszczę centymetra!

Słabo rozpoczęliśmy sezon, spodziewaliśmy się dużo więcej. Niby nie gramy bardzo źle – mamy swój styl, a rywale nie narzucają nam własnego. Czegoś jednak brakuje: kropki nad „i”, nie zdobywamy goli... Musimy poprawić skuteczność i obronę przy stałych fragmentach gry, bo straciliśmy już w ten sposób dwa gole. Mamy sporo niedociągnięć, a nasza gra wygląda, póki co, słabo.

To prawda, że Lechia mierzy w pierwszą szóstkę Ekstraklasy. Przede wszystkim chcemy być lepsi niż w poprzednim sezonie. Taki jest przecież cel, klub ma się rozwijać. To, czy się uda, pokaże boisko, na pewno będziemy dążyć do poprawy naszej gry.

Nie wiem, o co chodzi w proteście kibiców Lechii, nie zagłębiałem się w to. Słabo rozpoczęliśmy sezon, mamy swoje problemy. Musimy szukać optymalnej formy. Mam nadzieję, że naszą dobrą grą przyczynimy się do poprawy atmosfery w klubie.

Remis ze Śląskiem byłby dla nas porażką. Mamy dwa punkty na koncie po trzech meczach i jesteśmy prawie na końcu stawki – chcemy wygrać w sobotę.

To, co wyróżnia Śląsk, to przede wszystkim ustawienie na boisku. Niewiele klubów w Ekstraklasie decyduje się dziś na formację 4-4-2, ale jeśli ma się w ataku taką dwójkę napastników jak Vuk Sotirović czy Christian Diaz, to takie ustawienie wydaje się być idealne. Bardzo odważnie Śląsk zagrał w Krakowie – również w takim ustawieniu. To pewna nowość w naszej lidze, gdyż większość zespołów odchodzi od tego klasycznego, angielskiego ustawienia.

Lechia w swoim składzie na pewno nie ma piłkarzy, którzy w pojedynkę mogliby rozstrzygnąć losy meczu. Musimy harować w obronie i w ataku, ciułając punkty. Taka jest rzeczywistość. Od początku mówiłem i tego się trzymam: jeśli wszyscy nie zrobimy postępów, to nie mamy szans na szóstkę. Każdy z piłkarzy Lechii musi zagrać lepszy sezon od poprzedniego, bo inaczej nie uda nam się zajść daleko.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.