Telefon do rywala: Maciej Iwański
Tym razem rozmawialiśmy z czołowym pomocnikiem warszawskiej Legii - Maciejem Iwańskim, który w niedawnym meczu przeciwko Cracovii zapewnił legionistom trzy punkty, wykorzystując okazję z rzutu wolnego w ostatnich sekundach spotkania. – Na pewno ochłonąłem już po meczu z Cracovią. Staraliśmy się zdobyć zwycięską bramkę przez całe spotkanie i na szczęście udało się to w ostatnich sekundach, jednak znacznie wcześniej mogliśmy przesądzić o wyniku. Trzeba przyznać, że Cracovia również miała swoje okazje, jak choćby te dwie sytuacje sam na sam, kiedy świetnie spisał się nasz bramkarz. Ten mecz kosztował nas bardzo dużo sił i teraz odpoczywamy przed pojedynkiem ze Śląskiem.
Staraliśmy się nie myśleć już o przegranym meczu z Polonią. Tak to jest jednak w derbach, że zawsze to gdzieś zostaje i będzie się o tym przypominać. Teraz nie zwracamy już na to uwagi.
Z meczu na mecz czuję się coraz lepiej. Już dawno nawet nie byłem w tak dobrej dyspozycji fizycznej jak teraz. Widzę po sobie, że po każdym treningu widoczny jest progres formy.
Nie zgadzam się z tym, że piętą achillesową Legii jest słabe zrozumienie na boisku. Wcale tak nie jest. Za dużo popełniamy indywidualnych błędów, tracąc piłkę i to jest naszym słabym punktem. Przed sezonem nic na to jednak nie wskazywało, bo dobrze prezentowaliśmy się w sparingach.
Legia elektryzuje w Polsce bardziej niż Lech, Wisła czy inne drużyny. Na mecze z Legią zespoły spinają się bardziej i my o tym wiemy, więc musimy zachować się podobnie. Ponoć nasz mecz ze Śląskiem obejrzy komplet widzów. Wiadomo, że będą to kibice, którzy przyjdą dopingować Śląsk, ale my nie będziemy zwracać na to uwagi – chcemy wygrać ten mecz. Jeśli na trybunach będzie wspaniała atmosfera to tylko lepiej dla widowiska.
Można zagrać dwa mecze dobre, a potem dwa słabsze. Wiemy na co stać Śląsk i wiemy jacy tam grają zawodnicy. Większość z nich nie występuje w zespole od wczoraj, a i w polskiej lidze zdążyli się już zadomowić. Znamy ich i mamy nadzieję, że to pomoże Legii w odniesieniu zwycięstwa.
Śląsk kupił kilku nowych piłkarzy, ale patrząc teraz na tę drużynę można powiedzieć, że dalej wiodącą postacią w środku jest Sebastan Mila, od którego wiele zależy, a z przodu znany wszystkim Vuk Sotirović. Można wymienić jeszcze kilka nazwisk, doszedł Przemek Kaźmierczak, który jest świetnym piłkarzem, Diaz, zdobywca dwóch goli w meczu z Cracovią. Najważniejsza jest drużyna. Kiedy ta wygra, dopiero wtedy chwali się poszczególnych graczy.
W meczu Cracovii ze Śląskiem mieliśmy okazje obejrzeć dwóch naszych najbliższych rywali. Oczywiście bardziej koncentrowaliśmy się na bliższym rywalu, ale zwracaliśmy uwagę również na Śląsk. Nie mieliśmy jeszcze odprawy przedmeczowej, ale już mniej więcej wiemy jak wygląda gra wrocławian.
Jeżeli chodzi o polską ligę, to faworyta upatruje się w trzech drużynach. Są nimi Legia, Lech i Wisła – nie ma co ukrywać. Można zacząć sezon lepiej lub gorzej jak wspominałem. Śląsk będzie w piątek gospodarzem, a wiadomo, że wymagania swoich kibiców są wtedy większe. Dla nich będzie niespodzianką, jeśli Śląsk nie zdobędzie choćby punktu. To Legia będzie jednak faworytem. Jedziemy do Wrocławia po trzy punkty, a Śląsk spróbuje nam te trzy punkty odebrać. To może być interesujący mecz, ale jako legionista wierzę, że to my wygramy.