Ten mecz musimy wygrać

Bez Piotra Celebana, ale za to z Vukiem Sotiroviciem wyjedzie Śląsk na mecz z PGE GKS Bełchatów. Potyczka z zespołem spod górniczego znaku odbędzie się w piątek, pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o godz. 17.45.

Ten mecz będzie ważny dla obu zespołów. Bełchatowianie zajmują ósme miejsce w ligowej tabeli, ale plasujący się dwie pozycje niżej Śląsk traci do nich tylko 2 punkty. Jeśli wygrają wrocławianie, przeskoczą rywala. A gdy przy okazji punkty zgubią Cracovia i Polonia Warszawa, piłkarze Ryszarda Tarasiewicza nieco odskoczą od chłodu końcówki tabeli.


 

Natomiast w sytuacji, gdy Śląsk przegra, a wspominane wyżej ekipy zanotują zwycięstwa, może spaść nawet na 12.miejsce w ligowej stawce. I będzie to smutna informacja tak dla piłkarzy, jak i dla kibiców wrocławskiej ekipy.

Wrocławianie zapowiadają jednak, że na mecz z PGE GKS wyjdą z „potężnym powerem”. Zamierzają się odkuć za ostatnią porażkę, poniesioną na własnym stadionie z Wisłą Kraków.

- Po ostatnim meczu z Wisłą chcemy jak najszybciej wyjść na boisko i pokazać swoją wartość – przekonuje Sebastian Mila, pomocnik Śląska.

Pomóc w tym ma Vuk Sotirović, który wyleczył kontuzję doznaną miesiąc temu w potyczce z Koroną Kielce. Serb znalazł się w kadrze meczowej. Nie wiadomo jednak, czy zagra. W Kielcach Sotirović pokazał jednak, że ma snajperskiego nosa i może być groźny w każdej chwili.
W Bełchatowie zabraknie za to Piotra Celebana, Dariusza Sztylki i Krzysztofa Wołczka. Pierwszy musi pauzować za czerwoną kartkę w meczu z Wisłą, a pozostali dopiero wznowili treningi po kontuzjach i nie są w pełni dyspozycji.

Śląsk w tym sezonie na razie rozczarowuje, ale i GKS nie ma dobrej passy. Przed sezonem bełchatowianie deklarowali, że będą walczyć o najwyższe laury. Ligowa rzeczywistość sprowadziła ich jednak na ziemie. Piłkarze z Bełchatowa uzbierali dotychczas tylko 12 punktów i czołówka ligi nieco im odjechała. W pewnym momencie w świat poszła wieść, że trener Rafał Ulatowski jest już zwierzyną łowną i tylko czekać, aż straci posadę. Na razie młody szkoleniowiec ucieka temu polowaniu z nagonką. Kto wie jednak, jak dużo cierpliwości zostało jeszcze włodarzom GKS. Ulatowski uważa jednak, że to, co najgorsze, już za jego zespołem.

- Wszystkim w trakcie sezonu zdarzają się momenty lepsze i gorsze. Te gorsze mamy już za sobą. Wychodzimy na prostą i po meczu z Koroną Kielce chciałbym powiedzieć, że niedługo dopadniemy czołówkę – twierdzi.

Jego optymizm na pewno wzmacnia powrót do gry najgroźniejszej „strzelby” zespołu, Dawida Nowaka. Napastnik GKS nie grał od maja, ale ma szanse pojawić się na boisku w meczu ze Śląskiem. Na pewno zaś na murawie nie pojawi się lider zespołu, pomocnik Mateusz Cetnarski. Młody gracz leczy poważny uraz stopy i do końca roku na pewno nie zagra.

Śląsk nie wygrał od sześciu ligowych kolejek. Bełchatowianie nie są zespołem poza zasięgiem Śląska, więc zwycięstwo w tym meczu jest realne. Zwłaszcza, że wrocławianom potrzebują tych trzech punktów jak kania dżdżu. Dla odbudowania pewności siebie, a przede wszystkim po to, by nie stracić kontaktu z górną strefą tabeli. Na razie wrocławianie są na styk. By "styknęło" mocniej i by rywale nie odskoczyli jeszcze dalej, muszą wygrać w Bełchatowie.

10.kolejka Ekstraklasy, PGE GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław, 16 października (piątek), godz. 17.45, stadion przy ul. Sportowej 3.

źródło: własne/slaskwroclaw.pl/gks.net.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.