''To będzie sezon ogromnych oczekiwań'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Paweł Kot
W pierwszym meczu nowego sezonu Śląsk Wrocław zagra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. O doświadczeniach z trudnej wiosny, przemyślanych transferach i obsadzie bramki rozmawiamy ze Zbigniewem Jakubowskim, dziennikarzem portalu e-legnickie.pl.
Końcówka poprzedniego sezonu dla Zagłębia była podobnie nerwowa, jak dla Śląska, ale ostatecznie również przyniosła utrzymanie. Z jakimi nastrojami do nowych rozgrywek przystępują w Lubinie?
Trudne pytanie, bo wydaje mi się, że po czterech przedsezonowych sparingach (trzy zwycięstwa i porażka) nawet sam trener Piotr Stokowiec nie wie do końca czego oczekiwać od drużyny. Sądzę jednak, że wie, w jakim kierunku iść, jak poszczególne formacje mają być poukładane, jednak ma też kilka znaków zapytania co do wyjściowej jedenastki. To będzie sezon ogromnych oczekiwań biorąc pod uwagę, że już runda wiosenna była autorska w wykonaniu Stokowca (został zatrudniony po ostatnim meczu w ubiegłym roku – przyp. red.), ale wtedy musiał się jeszcze liczyć z bagażem pozostawionym mu przez poprzednika Dariusza Żurawia.
Teraz, po doświadczeniach minionej rundy, miał kolejny okres przygotowawczy z zespołem i to będzie dla niego ważny czas. W Lubinie oczekiwania poszły do góry tym bardziej, że do ekstraklasy awansowała Miedź Legnica i nikt w Zagłębiu nie wyobraża sobie, że rywal zza miedzy, beniaminek mógłby osiągnąć lepszy wynik od Miedziowych. Ja przed startem nowego sezonu mam pewne obawy, czy latem nie zabrakło czasu, żeby to wszystko poukładać i nauczyć takiego grania, jakiego oczekuje Stokowiec.
Czymś, na czym można obierać nadzieję są chyba transfery Zagłębia – po pozyskaniu Jarosława Jacha, Tomasza Makowskiego czy Marko Poletanovicia (był łączony ze Śląskiem), niektórzy nawet określają klub z Lubina mianem króla letniego polowania.
Zagłębie przed startem sezonu, co potwierdził mi dyrektor sportowy Piotr Burlikowski, postanowiło nie eksperymentować, nie szukać transferów na podstawie materiałów wideo czy zapewnień menadżerów, tylko sięga po zawodników, których wszyscy znają. To właśnie wymienione nazwiska – Makowski cały czas grał w Lechii Gdańsk, w czasach pracy w Trójmieście wprowadzał go właśnie Stokowiec. Poletanović podobnie, bo w naszej lidze występował już w barwach Jagiellonii Białystok, Rakowa Częstochowa oraz Wisły Kraków. Jach to może trochę bardziej sentymentalnie, bo chłopak stąd, grał dla Zagłębia już w latach 2013 – 2018, też u Stokowca i nie można odmówić mu charakteru. W jego przypadku miałem największe obawy, bo to fajnie wygląda, jak przychodzi zawodnik z Crystal Palace, ale on tam od roku rozegrał trzy mecze w lidze rezerw tego klubu.
Okazało się jednak, że Jach w sparingach prezentował się całkiem nieźle i sam jestem ciekaw, czy stworzy parę stoperów z Aleksem Ławniczakiem, a Bartosz Kopacz przeniesie się na prawą stronę, czy może w ogóle Jach i Kopacz na środku. Czy Zagłębie można nazwać królem polowania? Nie mam pewności, ale były to transfery pozbawione ryzyka. Nie wiemy co dany zawodnik ostatecznie pokaże, jednak każdy w momencie pozyskiwania był znany, wiedziano, kto grał lub nie grał ostatnio. Dołączył też 24-letni napastnik Szymon Kobusiński z Puszczy Niepołomice, skauci Zagłębia regularnie zaglądają do I ligi.
Poprzedni sezon był trudny dla Filipa Starzyńskiego, jednak w tych najważniejszych meczach na ostatniej prostej, on znowu grał jak za dawnych lat (między innymi dublet przy okazji wygranej 6:1 w Radomiu). W nowych rozgrywkach należy go typować na lidera drużyny?
Uważam, że nie, moim zdaniem temat Starzyńskiego w Lubinie powoli dobiega końca. On oczywiście ma przebłyski dobrej gry, ale tak naprawdę to był już drugi sezon, z którego nie można było być zadowolonym, nie wiem z czego to wynika. To, co mnie najbardziej martwi, kiedy pojawia się jako rezerwowy, to bardzo szybko widać po nim zmęczenie. Podobnie było w sparingach tego lata, Starzyński i Martin Doleżal wyglądali jakby, mówiąc brzydko mieli po 60 lat, a nagle kazano im grać w ekstraklasie. Owszem, mają siły na 15 – 20 minut, może jak wyjdzie super podanie, super strzał, to będą bohaterami, ale tak naprawdę wydaje mi się, że ich czas w Zagłębiu już mija. Podczas zgrupowania w Opalenicy fajnie pokazał się wspominany Makowski, który imponuje długimi, celnymi podaniami. To może być taki zawodnik, którego po rundzie jesiennej okrzykniemy odkryciem w zespole z Lubina.
W letnich sparingach skuteczny był także 18-letni Tomasz Pieńko, który w końcówce poprzedniego sezonu strzelił już pierwszego gola w ekstraklasie. Świeża krew w ofensywie przyda się trenerowi Stokowcowi wobec odejścia Patryka Szysza do Turcji.
Tak, Pieńko jest jednym z tych zawodników, z którymi Zagłębie na pewno może wiązać nadzieje. Nieźle grał wiosną, w tych momentach, kiedy się pojawiał, więc ja sobie sporo po nim obiecuje. Nie jest to może typowy egzekutor, ale jednak potrafi się odnaleźć w polu karnym. Problem Zagłębia w ofensywie funkcjonuje od jakiegoś czasu, przecież przerabialiśmy takie rozdziały jak Samuel Mraz, Rok Sirk, Karol Podliński i nic z tego nie wychodziło. Pół roku temu przyszedł Doleżal i OK, zdobył dwie ważne bramki w lutym przeciwko Wiśle Płock (3:1), ale czy tak naprawdę Miedziowi wiosną coś mieli z tego czeskiego napastnika? Nie miało.
A jak wygląda kwestia obsady bramki po przenosinach Dominika Hładuna do Legii Warszawa? Wiadomo, że Zagłębie wiosną już się na to przygotowywało dając regularne szanse Kacprowi Bieszczadowi, ale czy to, co do tej pory pokazał, gwarantuje spokój w kontekście nowego sezonu?
Obserwując sparingi lubinian właśnie tak sobie myślałem, że brakuje jeszcze jednego bramkarza, który byłby takim pewniakiem. Nie mówię, że od razu ktoś tak zasłużony dla ekstraklasy, jak Jasmin Burić, który pojawił się zimą i zagrał tylko w ostatniej kolejce przeciwko Lechowi (1:2), kiedy wszystko było już rozstrzygnięte. Mam nadzieję, że on jest w takiej dyspozycji, że spokojnie może być brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej i ewentualnej grze, kiedy byłaby taka potrzeba. Nie zapominajmy, że Bieszczad to jest młodzieżowiec. On może mieć dobre serie, jak wiosną (trzy mecze z rzędu na zero z tyłu), ale czasami zdarzają mu się również błędy. Tym bardziej, że bramkarz czasami popełnia błąd w konsekwencji nie najlepszego zachowania obrońców, mam nadzieję, że ta obrona w nowym sezonie będzie bardziej stabilna niż do tej pory. Konkludując, jeżeli Stokowiec mi powie, że Burić nie jest zawodnikiem, który ma już tylko doczekać do emerytury, tylko realnie może walczyć z Bieszczadem, to będę spokojny. Natomiast jeśli jest Bieszczad, potem długo, długo nic, a Jasmin ma tylko uczyć młodszych kolegów na treningach, można mieć powody do zaniepokojenia.