Tomasz Bobel przy Oporowskiej

W środowym wydaniu Gazety Wrocławskiej można było przeczytać obszerny wywiad z wychowankiem Śląska, bramkarzem Tomaszem Bobelem. Piłkarz nie był na Oporowskiej od 6 lat i nie krył pozytywnego zaskoczenia zmianami, jakie zaszły na obiekcie. - Miło jest przyjechać i zobaczyć, że we Wrocławiu coś się ruszyło i piłka idzie w dobrym kierunku – cieszył się golkiper, który 129 razy stał w bramce pierwszej drużyny WKS-u.


 

Bobel przeszedł w 1998 roku do Fortuny Köln i grał w Niemczech do zimy obecnego roku, kiedy nieoczekiwanie podpisał półroczny kontrakt z azerskim Neftci Baku - Pojechałem zobaczyć jak tam jest i było OK (...) Dla mnie życie w Baku było takie, jak w Niemczech, z taką różnicą, że nie miałem tylu przyjaciół i bywało nudno – opowiadał bramkarz. Nie zabrakło także słów krytycznych. - Tam sprzęt i boiska są tragiczne - podsumował wyjazd do Azerbejdżanu od strony sportowej.

Idol wrocławskiej publiczności drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych deklaruje, że nadal WKS jest dla niego ważnym klubem. - Wychowałem się w Śląsku i to jest mój drugi dom. Gdybym miał propozycję ze Śląska i z innego zespołu, na sto procent wybrałbym Śląsk, bo noszę go w sercu – zwierzał się piłkarz. Bobel zastanawiał się też nad swoją przyszłością, licząc, że jeszcze czeka go parę lat gry w piłkę. - Mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję pograć w drugiej, albo trzeciej lidze niemieckiej (...) Nawet jak będzie oferta z Polski, to chętnie ją rozważę.

Zapytany o życiowe plany po zakończeniu przygody z piłką przyznał, że prawdopodobnie zostanie w Niemczech, choć nie wyklucza powrotu do rodzinnego miasta. - Gdyby była taka możliwość, aby ponownie pracować w Śląsku, to byłby dla mnie zaszczyt. Ale jeszcze chcę trochę pograć - kończy trzydziestoczteroletni dziś bramkarz.

źródło: Gazeta Wrocławska

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.