Tomasz Cywka na celowniku Śląska
Kontrakt Tomasza Cywki z angielskim klubem Derby County ważny jest do końca trwającego sezonu. Derby zachowało wciąż w miarę realne szanse na awans do Premier League, ale wkład Cywki w ósme miejsce w tabeli jest skromny – piłkarz rodem z Gliwic zaliczył w lidze osiem występów i strzelił w nich jednego gola. Przypomnijmy, że ten 23-letni zawodnik może grać jako boczny pomocnik lub ewentualnie napastnik. Co ciekawe, temat Cywki nie jest we Wrocławiu całkiem nowy. Po raz pierwszy to nazwisko przewijało się jeszcze za rządów poprzedniego trenera Ryszarda Tarasiewicza. Krótko po awansie do ekstraklasy analizował on rynek młodych Polaków, występujących za granicą i możliwych do sprowadzenia do Śląska Wrocław za rozsądne pieniądze (z tego klucza ostatecznie na Oporowską trafił tylko 21-letni wówczas Jarosław Fojut). Wtedy nie doszło do poważniejszych rozmów, ale w tym okienku transferowym sprawa ściągnięcia Cywki powróciła.
– Nic nie wiem, niczego nie komentuję – ucina trener Śląska Orest Lenczyk, pytany o możliwość sprowadzenia Cywki jeszcze zimą.
Nieoficjalnie wiadomo, że sporo zależy od finansów. Wrocławianie dość mocno „wykrwawili się", robiąc dotychczasowe zakupy i nie mają najmniejszego zamiaru przeholować. Koszty transferów, prowizji menedżerskich i utrzymania Mraza (3,5 roku kontraktu) oraz Stevanovicia (2,5 roku kontraktu) na pewno wyniosły kilka milionów złotych. A przed otwarciem zimowego okienka transferowego mówiło się, że od obu udziałowców do klubu na zimowe zakupy może trafić 4-5 milionów złotych.
źródło: Przegląd Sportowy