Transferu Rybskiego ciąg dalszy

Andrzej Rybski był już jedną nogą w Śląsku Wrocław, ale transfer w ostatniej chwili spalił na panewce. Dlaczego? "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że z pozyskania Rybskiego w ostatniej chwili zrezygnowali działacze Śląska, mimo że na transferze bardzo zależało trenerowi Ryszardowi Tarasiewiczowi.


 

Śląsk miał zapłacić za Rybskiego 300 tys. złotych. Działacze wrocławskiego klubu zgodzili się zapłacić tę kwotę. Lechia wysłała do Wrocławia odpowiednie dokumenty, o transferze poinformowano związek piłkarski na Pomorzu. Rybski szykował się już do podróży do Wrocławia.

I wszystko na nic. Śląsk w ostatniej chwili odstąpił od umowy. - Nie doszliśmy z Lechią do porozumienia w kwestiach finansowych - twierdzi Piotr Waśniewski, prezes Śląska.

"Gazeta" dodaje, że w transfer Rybskiego mocno się zaangażował trener Tarasiewicz. Okazało się jednak, że decyzją zarządu klubu jego wysiłki okazały się daremne.

Fiasko transferu Rybskiego oznacza, że Śląsk nie osiągnął jednego z celów letniego okienka transferowego, jakim było pozyskanie napastnika. Do dyspozycji Tarasiewicza pozostają więc Kamil Biliński, Vuk Sotirović i Tomasz Szewczuk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.