Trener Sasal i jego małe oszustwa

Po sobotnim meczu Śląska z Koroną Kielce nie mogę się oprzeć wrażeniu, że trener ekipy gości, Marcin Sasal, w piłce nożnej po prostu się marnuje.

Skąd ten nagły przypływ empatii? Otóż, trener Sasal w przypływie szczerości wyznał, że dla niego piłka nożna to oszustwo. - Liczy się to, by rywala sprowokować, oszukać - wyznał kielecki szkoleniowiec, ocierając się o szczyty myśli filozoficznej, kładącej na łopatki idee Heideggera, Husserla, a kto wie - może nawet Platona. Żaden z nich nie mówił tak czysto, szlachetnie i prosto, a przy tym tak prawdziwie...


 

Dobrze, a teraz koniec żartów. Zwykło się przyjmować, że w piłce nożnej chodzi o to, by rywala pokonać. Strzelić więcej goli, innymi słowy. Zadanie to, pozornie łatwe, bywa jednak dość skomplikowane. Dlatego niektórzy piłkarze i trenerzy stosują dość brzydkie chwyty, by przeciwnika pokonać.

Tyle, że nie to jest solą piłki. A boiskowych cwaniaczków mało kto pamięta, a jeszcze mniej ceni. Ilu z kibiców nie zżymało się, gdy musiało oglądać wijących się z bólu na murawie piłkarzy, krzyczących, jakby właśnie wpadli w sidła i urwało in nogi i po chwili rączo biegnących na bramkę rywala? Przez takie praktyki słynny gest Garrinchy stał własną karykaturą.

Trener Marcin Sasal uważa jednak inaczej. W piłce trzeba robić rywala w konia. I to dosłownie. Można zwyzywać Łukasza Madeja, doprowadzić niemal do rękoczynów, a potem z miną niewiniątka tłumaczyć, że co złego to nie ja. I że podły Madej kłamie, bo jakże to trener Sasal mógł kogokolwiek zdenerwować!?

Cóż, niektórzy uważają, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. I trudno, każdy niech myśli, co chce. Pytanie tylko, czy dla ludzi o podobnej mentalności jest miejsce w piłce nożnej. Może lepiej grać w pokera? Tam można kantować do woli. A przy okazji, pokerzystami mało kto się interesuje. Może i trener Sasal znalazłby w tej pięknej skądinąd grze swoje powołanie?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.