Trener szanuje swoich piłkarzy

W tygodniku Piłka Nożna ukazał się wywiad z Orestem Lenczykiem. Trener Śląska opowiada jak zawsze ciekawie: o młodych trenerach i dziennikarzach, o braku długofalowego myślenia w polskim futbolu oraz długiej przerwie zimowej. Na pytanie, czy po objęciu przez niego WKS-u stał się cud, odpowiada: - Przesada. Mam bardzo duży szacunek do zawodników Śląska, którzy od początku patrzyli na to, co przed nimi, z dużym oczekiwaniem, być może niektórzy z myślą: o Jezu, co to będzie? Ale z czasem przekonali się do tego, iż nie ja, a oni są w stanie poprawić, co było złe.


 

Lenczyk kontynuuje: - W Śląsku jest kilku zawodników, którzy zdecydowanie są na poziomie ekstraklasy, więc powiedziałem im wprost: byłbym szczęśliwy gdybym nie nauczył was grać lepiej w piłkę, ale gdybyście w najbliższym czasie zaczęli grać tak, jak już najlepiej graliście. A doskonale pamiętałem, jak prezentowali się Sebastian Mila, Przemysław Kaźmierczak, Vuk Sotirović, Darek Sztylka czy Piotrek Celeban. Cała drużyna w to uwierzyła i dobrze się stało, bo wówczas nie było miejsca na żarty, na eksperymenty, na dłuższe przygotowania. Liczył się wynik. Nie stał się więc żaden cud, mało tego - nie byliśmy nawet żadną rewelacją. Jeżeli są tacy ludzie we Wrocławiu, którzy robią statystykę moich osiągnięć i osiągnięć poprzednika - robią to złośliwie. Może nie maja o czym pisać? Jeden chce mi nawet guza nabić i to chyba dosłownie - opowiada szkoleniowiec Śląska.

Wywiad kończy się wspomnieniem Jerzego Wielkoszyńskiego - zmarłego w ubiegłym roku doktora, z którym Lenczyk współpracował nad przygotowaniem fizycznym piłkarzy. Czy udało mu się znaleźć jego następcę? - Nie ma takiej możliwości - mówi trener. - To ciągle dla mnie ogromny cios i odczuwam go w każdym dniu. Od pewnego czasu współpracuje ze mną trener Marek Wleciałowski, który również był w tym naszym trójkącie i on często odwiedzał doktora. Brał udział w jego zajęciach, ćwiczeniach, nawet w eksperymentach. Wszystko po to, aby poznać warsztat doktora, a przede wszystkim korzystać z jego mądrości. Chcieliśmy nauczyć się tak pracować, żeby doktor po kilku dniach nie powiedział, iż wszystko zepsuliśmy. Niestety, teraz nie mamy możliwości konfrontacji naszej pracy z doktorem, dlatego staramy się po prostu popsuć jak najmniej.

źródło: Piłka Nożna

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.