Trenerzy po meczu GKS Bełchatów 1:1 Śląsk II Wrocław
fot.: twitter.com/AkademiaSlaska
Trenerzy Śląska II Wrocław Krzysztof Wołczek i GKS Bełchatów Patryk Rachwał podczas konferencji prasowej skomentowali środowe spotkanie 4. kolejki II ligi. Drugi zespół zielono-biało-czerwonych zremisował na wyjeździe 1:1, a naszą relację ze spotkania przy Sportowej znajdziecie TUTAJ.
Krzysztof Wołczek: Spotkanie raczej ze wskazaniem na gospodarzy, skończyło się remisem. Graliśmy dzisiaj słaby mecz, jesteśmy ciut rozczarowani. Za słabo budowaliśmy grę, musimy przeanalizować z jakiego powodu, ale na pewno była to ambitna i agresywna postawa GKS Bełchatów. Gospodarze wywierali mocną presję, a my nie potrafiliśmy się z tego otrząsnąć przez dużą część meczu. To spowodowało, że tak naprawdę to spotkanie nie układało się po naszej myśli. Można powiedzieć, że ten punkt bierzemy za dobrą monetę.
Jestem w stanie wyróżnić kilku zawodników w moim zespole. Na pewno był to Javier Hyjek, który naprawdę grał niezły mecz, był odważny i podejmował niezłe decyzje. Niektórzy zawodnicy, którzy zaliczyli pełny występ w niedzielnej konfrontacji z Motorem (2:2) nie byli w pełnej dyspozycji, tak to wyglądało meczowo. Podejmowali gorsze decyzje, przez co cierpieliśmy zespołowo. Myślę, że GKS Bełchatów nas niczym nie zaskoczył. Ani taktycznie, bo wiedziałem, że to będzie zdeterminowany, mocny zespół. Do tego agresywny, znam trenera Patryka Rachwała, on taki był na boisku, więc myślę, że to zaszczepił swoim piłkarzom. Myślę, że obroniliśmy się, bo zremisowaliśmy ten mecz, ale mimo wszystko nie jestem zadowolony.
Patryk Rachwał: W pierwszej kolejności chciałem podziękować zawodnikom, że po tym bardzo słabym meczu w Chorzowie (0:4) potrafili się zmobilizować i zagrać dobre spotkanie. Bardzo chcieliśmy wygrać, niestety to się nie udało. Szanujemy ten punkt, teraz czeka nas regeneracja, a w sobotę kolejne spotkanie przeciwko Hutnikowi w Krakowie. Do końca nie jestem zadowolony z tego punktu, z przebiegu meczu wiadomo, że chciałoby się mieć trzy punkty. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że była sytuacja przy wyniku 0:1, w której Śląsk II Wrocław mógł zdobyć drugą bramkę i myślę, że byłoby dużo ciężej.
Na pewno cieszy, że stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji, potrafiliśmy się podnieść po takim ciosie, jak ten, który otrzymaliśmy w Chorzowie. To jak zareagowała drużyna, jest bardzo pozytywne. Myślę, że zespołowi grałoby się zupełnie inaczej i zdecydowanie lepiej, gdybyśmy otwierali wynik meczu. Niestety tak nie jest, mamy z tym duży problem, szukamy rozwiązań. Na dzień dzisiejszy nie przynosi nam to skutków, ale jestem przekonany, że jakiś progres jest, bo w każdym meczu do tej pory traciliśmy minimum dwie bramki, a dziś straciliśmy już jedną. Mam nadzieję, że z Krakowa wyjedziemy na zero z tyłu natomiast z przodu coś wpadnie.