Trenerzy po meczu Hutnik Kraków 0:1 Śląsk II Wrocław

Trenerzy po meczu Hutnik Kraków 0:1 Śląsk II Wrocław

fot.:

Trenerzy Śląska II Wrocław Krzysztof Wołczek i Hutnika Kraków Krzysztof Lipecki skomentowali sobotni mecz 18. kolejki II ligi. Zielono-biało-czerwoni wygrali na Suchych Stawach 1:0 - naszą relację z tego spotkania znajdziecie TUTAJ, a decydującą akcję zobaczycie TUTAJ.



 

Krzysztof Wołczek: Na pewno nerwowy mecz, aczkolwiek pierwsza połowa niezła w naszym wykonaniu. Potrafiliśmy się utrzymać długimi fragmentami przy piłce, troszkę żałuję gry w drugiej połowie i właśnie braku utrzymywania. Powinniśmy to robić dłużej, zabrakło też z pewnością drugiego gola w świetnej sytuacji Sebastiana Bergiera, gdzie powinniśmy prowadzić 2:0 i myślę, że ten mecz by się toczył już inaczej, pod nasze dyktando. Potrafilibyśmy się już utrzymać przy piłce, a tak to rywal jeszcze mocno wierzył, próbował wyżej podejść, wyżej odbierać. Mieliśmy z tym problem, graliśmy dłuższym podaniem.

Drugą połowę możemy pochwalić przede wszystkim za determinację, za to, że obroniliśmy to, co mieliśmy obronić. Wcześniej traciliśmy dużo goli, więc cieszymy się z tych ostatnich meczów na zero i to jest dla nas ważne. Tym bardziej się cieszymy z tego zwycięstwa, że grało sześciu młodzieżowców w podstawowym składzie, kilku siedemnastolatków, kilku osiemnastolatków.

Nie widziałem sytuacji, w której zawodnicy Śląska II po sprokurowanym przez Bartłomieja Frasika rzucie karnym ruszyli, żeby go pocieszyć, ale to było na pewno bardzo miłe. To są chłopcy, którzy znają się wiele lat, grali razem, więc na pewno się lubią i szanują na boisku. Fajna sytuacja, takie sytuacje bywają, są w piłce, myślę, że to dodaje też dodatkowego smaczku, takiej istoty ludzkiej, powiedzmy.

Krzysztof Lipecki: Jesteśmy bardzo źli i dużo w nas jeszcze emocji po tym meczu, że dzisiaj przegrywamy. Na pewno scenariusz był trochę inny, ale myślę, że w tej lidze wszystko determinuje też wynik i pierwsza stracona bramka. Rzut karny, przegrywamy 0:1, myślę, że zespół w drugiej połowie dobrze zareagował, poszliśmy trochę wyżej i mieliśmy kilka sytuacji. Taki dziwny mecz, bo może bez klarownych, stuprocentowych okazji z naszej strony, natomiast trochę stałych fragmentów gry nie do końca funkcjonowało. Na pewno trzeba oddać zespołowi gości, że chciał grać w piłkę, to jest młoda drużyna, ale grająca w piłkę i rozmawialiśmy o tym, że mają swoje atuty, potrafią, jeśli zostawi im się trochę miejsca.

Wykorzystywali to i w ten sposób stworzyli tę jedną sytuację w pierwszej połowie, po której był ten rzut karny. My w drugiej połowie chcieliśmy odwrócić wynik, bardzo mocno do tego dążyliśmy. Nie udało się, natomiast nie składamy broni. Myślę, że jest to dla nas nowe doświadczenie, kolejne doświadczenie jak z drużyną, która gra w piłkę trzeba zamykać przestrzenie, jak pressować, jak kierować tam gdzie my chcemy, a nie gdzie przeciwnik chce. Uważam, że zespół wyciągnie z tego odpowiednie wnioski, my już myślimy o kolejnym meczu. Bardzo żałujemy, że się nie udało dzisiaj dopisać do swojego konta żadnej zdobyczy punktowej.

Nie chciałbym zajmować stanowiska w sprawie rzutu karnego, trzeba to obejrzeć. Sędzia jest człowiekiem, podjął decyzję, widocznie z jego perspektywy gdzieś ten kontakt był. My też musimy to sobie przeanalizować i szkoda, że taka sytuacja decyduje o losach spotkania. Na pewno nie będziemy jednak w ten sposób siebie rozgrzeszać, bo mieliśmy jeszcze dużo sytuacji, żeby odrabiać.

Mieliśmy swój plan na przeciwnika, chcieliśmy drużynę Śląska II trochę wpuścić i to my skontrować. Młodzi zawodnicy wrocławian fajnie grają w piłkę, wykorzystują każdy element przestrzeni na boisku i o tym sobie mówiliśmy, ale mówić to jedno, a zrealizować drugie. W przerwie była korekta, później to już dużo lepiej wyglądało, ale nie przyniosło to dzisiaj rezultatu. Podeszliśmy wyżej, a w ten sposób też się narażamy, więc musimy to wyważyć, bo goście w drugiej połowie mieli jedną sytuację sam na sam, czy nawet dwie i to właśnie po kontrach. Wiedzieliśmy, że oni z kontry są zespołem groźnym, ale tak jak mówię, potrafią też wykorzystać, kiedy pozostawia się za dużo miejsca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.