Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Olimpia Elbląg

Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Olimpia Elbląg

fot.:

Trenerzy Śląska II Wrocław Krzysztof Wołczek i Olimpii Elbląg Tomasz Grzegorczyk skomentowali sobotni mecz 17. kolejki II ligi. Zielono-biało-czerwoni wygrali przy Oporowskiej 3:0, a naszą relację z tego spotkania znajdziecie TUTAJ.



 

Krzysztof Wołczek: Mogło być wyżej, ale równie dobrze nie musiało się skończyć naszą wygraną, bo w pierwszej połowie rywal był bardzo groźny, szczególnie po stałych fragmentach gry. Bardzo wysoki zespół, przy każdym aucie, rzucie rożnym było pod naszym polem karnym sporo zamieszania, ale mecz uważam za udany. Bardzo intensywny, aktywny, zawodnicy mocno popracowali na to zwycięstwo i myślę, że wygraliśmy zasłużenie. W przerwie mieliśmy głównie takie uwagi, żeby przenieść grę na połowę przeciwnika, bo tak jak na początku meczu, kiedy zdobyliśmy bramkę, dopóki gra odbywała się tam, Olimpia nam nie zagrażała.

Zagrażała nam, gdy graliśmy na swojej połowie, gdy był blisko pola karnego, bo powiedziałem o tym wzroście i dośrodkowaniach, przesuwali środkowych obrońców w szesnastkę, co było dla nas bardzo groźne, z tym mieliśmy duże problemy. Kiedy tylko przenieśliśmy grę wyżej, na połowę przeciwnika, to stwarzaliśmy sytuacje i powodowaliśmy, że nie było sytuacji dla gości.

To jest zespół rezerw, trochę mieszanka młodości oraz starości, doświadczonych zawodników. Dzisiaj na przykład jestem bardzo zadowolony ze środkowych pomocników, dwóch siedemnastolatków oraz osiemnastolatka. Ten mecz i wybiegali i nie pękli w kontakcie z mocnym fizycznie przeciwnikiem. To jednak prawda, że jesteśmy troszkę nieobliczalni, trzeba zrobić tak, żebyśmy byli bardziej obliczalni w tę pozytywną stronę.

Tomasz Grzegorczyk: Absolutnie przespaliśmy pierwszą fazę pierwszej połowy, do 25. minuty, oddaliśmy rywalowi zbyt dużo miejsca i tę możliwość, by kreowali sytuacje podbramkowe. Za dużo było przestrzeni, za duże były odległości między formacjami, nie wyglądało to tak, jak sobie założyliśmy, aczkolwiek po tej 25. minucie, to my przeszliśmy do gry. Szkoda, że wcześniej straciliśmy bramkę, ostatnie dwadzieścia minut pierwszej połowy to już zdecydowanie nasza przewaga i tak naprawdę podejrzewam, że trener Śląska II nie mógłby nic powiedzieć, gdyby przegrywał do przerwy 1:2.

Mieliśmy dwie – trzy stuprocentowe szanse, trafiliśmy w słupek, bramkarz sparował minimalnie nad poprzeczką. Sytuacji było sporo, to powinno się wykorzystywać, jeżeli chce się przywieźć punkty z meczu wyjazdowego. Moim zdaniem bardzo dobrze weszliśmy w drugą połowę, znowu mieliśmy dwie stuprocentowe okazje, Piotr Kurbiel jedną, a Janek Sienkiewicz drugą, ale Piotr Celeban wybijał z linii bramkowej jego próbę przelobowania bramkarza. Potem karny i można powiedzieć, że druga bramka gospodarzy podcięła nam już skrzydła.

Zaryzykowaliśmy też jeszcze, żeby odrobić straty, ale konsekwencją był gol na 0:3 oraz dwie – trzy klarowne sytuacje dla Śląska II, które jednak bardziej wynikały z kontr i z tego, że nie utrzymywaliśmy się już tak skutecznie, jak wcześniej z piłką na połowie przeciwnika. Wiadomo, że szkoda tych punktów, ale wiedzieliśmy z kim będziemy się mierzyli, że Śląsk II jest nieobliczalną drużyną, potrafi strzelić pięć oraz stracić pięć i tak też to dzisiaj wyglądało.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.