Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Znicz Pruszków

Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Znicz Pruszków

fot.:

Trenerzy Śląska II Wrocław Krzysztof Wołczek i Znicza Pruszków Zbigniew Kowalski skomentowali sobotni mecz 15. kolejki II ligi. Zielono-biało-czerwoni wygrali przy Oporowskiej 3:0, a naszą relację z tego spotkania znajdziecie TUTAJ.



 

Krzysztof Wołczek: Na pewno zasłużone zwycięstwo, aczkolwiek te mecze różnie się toczą i nawet jeśli jest się wyraźnie lepszym, można mecz przegrać, zremisować, więc cieszymy się, że to spotkanie wygrywamy. Poprawiliśmy grę obronną zespołu, pracujemy nad tym od dwóch tygodni. Ostatni rywale nie stwarzali zbyt wielu sytuacji, zobaczymy jak będzie w następnej kolejce w Chorzowie. Jesteśmy zadowoleni, natomiast po tych dwóch meczach wygranych ze straconego gola prawdziwy sprawdzian czeka nas jednak właśnie na stadionie Ruchu. Mam nadzieję, że to utrzymamy. Wiadomo, że są doświadczeni zawodnicy, jak Mariusz Pawelec i Piotr Celeban, którzy w tym pomagają, ale jest dużo młodych, którzy zagrali naprawdę dobre dwa ostatnie mecze.

Jakub Jezierski, Szymon Michalski, Adrian Bukowski czy wchodzący na zmiany Łukasz Gerstenstein, Hubert Konstanty, więc jestem zadowolony i z młodości i ze starości (śmiech). Mariusz Idzik jest po dłuższej kontuzji kolana, trenuje z nami już więcej niż dwa – trzy tygodnie, ale tak naprawdę przygotowywaliśmy go do tego, na pewno nie jest jeszcze gotowy na jakiś dłuższy wymiar czasu. Natomiast podpisał umowę, jest zdrowy i powoli będzie się wprowadzał, mamy nadzieję, że nam pomoże. Na pytanie czy będzie w Chorzowie tak naprawdę odpowiemy sobie pod koniec tygodnia, ale na pewno będziemy o nim myśleć. On też grał w Ruchu, więc to byłby też dodatkowy smaczek.

Zbigniew Kowalski: Po pierwszej połowie na pewno można było pomyśleć, że na to nie zasługujemy, ale wydaje mi się, że zespół Śląska II był bardziej zdeterminowany i żądny tego zwycięstwa. Wywalczył to i wybiegał na boisku. Pierwsza część w wykonaniu obu zespołów była bardzo bezbarwna, a w drugiej nasze kłopoty zaczęły się od bramki straconej z rzutu karnego, chociaż mogliśmy wrócić do meczu po dobrej sytuacji Kosakiewicza. Niestety tak się nie stało, straciliśmy kolejnego gola, a w końcówce trzeciego. Na pewno nie takiego obrazu meczu i takiej postawy się spodziewaliśmy.

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Ruchem Chorzów (2:0) mieliśmy nadzieję, że wywieziemy stąd jakiekolwiek punkty. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i za tydzień u siebie powalczyć o wygraną z Hutnikiem Kraków. Zawsze wiadomo, że na zespoły silniejsze człowiek sam w sobie się bardziej mobilizuje. Tutaj też wiedzieliśmy, że gramy z sąsiadem w tabeli, też na pewno mocną drużyną, bo pierwszy zespół gra w ekstraklasie i zawodnicy też stamtąd schodzą. Z czego wynika, że nie udało się zapunktować? Nie siedzimy w głowach piłkarzy, dobrze to wszystko wyglądało w tygodniu na treningach, dobry był poprzedni mecz, ale dzisiaj niestety przegrywamy i mamy smutną podróż do domu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.