Trenerzy po meczu w Sofii
Prezentujemy wypowiedzi szkoleniowców po meczu. Zachęcamy do przeczytania, jak komentują dzisiejsze spotkanie zarówno Dijan Petkow i Orest Lenczyk. Dijan Petkow: Szkoda, że o wyniku meczu zdecydowały rzuty karne. Jestem bardzo zadowolony z gry moich zawodników, bo grali z sercem i byli bardzo zmotywowani. Życzę sukcesu polskiej drużynie, by awansowali do fazy grupowej. My zaczynamy myśleć o walce w naszej lidze.
Jest Pan zadowolony z taktyki i z gry swojego zespołu?
Tak, jestem bardzo zadowolony z taktyki w obu meczach. Gra nie była może na wielkim poziomie, ale moi piłkarze zagrali dobrze taktycznie. Przygotowałem zmiany, w dogrywce miałem zamiar wpuścić napastnika, jednak kontuzja Djakowa spowodowała, że nie mogłem przeprowadzić tej zmiany.
Jak ciężka jest ta kontuzja?
Jutro będzie wiadomo, jak ciężka jest kontuzja Djakowa. Na razie nie mogę nic powiedzieć.
Czy nie żałuje Pan, że Pana piłkarze tak późno ruszyli do ataku? A może taka była taktyka?
Taka była taktyka. Ja jestem bardzo zadowolony mimo wszystko z postawy moich piłkarzy.
Mówił Pan, że życzy Śląskowi gry w fazie grupowej LE. Czy widzi Pan taki potencjał tego zespołu, czy tu kurtuazja?
Życzę tego, bo wtedy ja będę mógł być zadowolony, że wyeliminowała nas taka mocna drużyna.
Czy sądzi Pan, że to był maksimum możliwości pańskiego zespołu?
Mam nadzieję, że nie jest to maksimum możliwości piłkarzy, szkoda, że nie wszyscy byli dobrze przygotowani na tym etapie rozgrywek.
Czym Pan poczęstował czymś swoich graczy z okazji swoich urodzin?
Oczywiście, że nie poczęstowałem ich whisky przed meczem.
Orest Lenczyk: W pucharach trzeba strzelać bramki wtedy się wygrywa i gra w następnych rundach. Nam się to nie udało w dwóch meczach, a tutaj pomimo sytuacji, w dalszym ciągu bramki nie zdobyliśmy i w dramatycznych okolicznościach wygraliśmy po rzutach karnych. Po bardzo dobrze egzekwowanych rzutach karnych przez nas i przede wszystkim dzięki wspaniałym interwencjom przez Mariana Kelemena. Mogę przeprosić trenera miejscowych, że dzisiaj miał swoje święto, a piłkarze nie zrobili mu dzisiaj prezentu. Ja złożyłem mu życzenia przed meczem i w dalszym ciągu życzę mu sukcesów.
O czym Pan teraz myśli?
Nic nie myślę. Odebrało mi rozum, wszystko mi odebrało. Myślę tylko o jednym, żeby szczęśliwie wylądować we Wrocławiu. Wszystkie problemy od jutra i w niedzielę pierwszy z nich – mecz drugiej kolejki ekstraklasy z ŁKS-em Łódź.
W końcówce meczu bardzo intensywnie rozgrzewał się Mariusz Pawelec. Czy trener czekał, że coś może się wydarzyć na boisku? Że może wydarzyć się jakaś kontuzja?
Rozgrzewało się 6 zawodników, ale zawsze w taki sytuacji trzeba się liczyć z dogrywką. Trzeba się wstrzymywać ze zmianą, z uwagi na kontuzje, z uwagi na brak sił zawodników. Nie ukrywam, ze Darek Sztylka wszedł, bo pamiętałem, że bardzo dobrze strzelał rzuty karne. Bardzo dobrze rozpoczął, bardzo ważne jest, by strzelić pierwszy rzut karny – udało się.
Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan, że mecz zakończy się po serii rzutów karnych?
Muszę przyznać, że kolejne sytuacje, które mieliśmy i nie zdobywaliśmy bramki. Lokomotiw nie grał tak źle, żeby nie obawiać się, że jednak bramki nie strzelą. Zrozumiałem, że jedna bramka może rozstrzygnąć mecz. Ostatnie minuty, sytuacje w jedną, drugą stronę, w których mogły paść bramki chyba tego dowiodły.
Czy przed dogrywką nastawiał Pan zawodników, żeby grać spokojnie i czekać na rzuty karne, czy jednak, by spróbować zaatakować i zdobyć decydującego gola?
Przed dogrywką nie było czasu, żeby rozmawiać na ten temat, bo trwała druga połowa i były sytuacje. A jak się rozpoczęła dogrywka, to rzeczywiście zwracałem uwagę, żeby bardziej spokojnie grali, bo jak wspomniałem jedna bramka mogła zadecydować o wyniku meczu.
W Wiśle Kraków gra były zawodnik Lokomotiwu – Gengow. Czy dzisiaj Panu podobał się ktoś z piłkarzy Sofii?
Dobrze, że gra w Wiśle Kraków, bo jakby dzisiaj grał to mielibyśmy problemy. To jest na polską ligę dobry zawodnik. Byłem tak zapatrzony w swoich zawodników, że proszę wybaczyć nie przyglądałem się graczom z Sofii, ale we Wrocławiu dwóch – trzech widziałem dobrych piłkarzy szkoda, że mają już troszkę lat.
Kto był wyznaczony jako piąty do strzelania rzutów karnych?
Trudny był wybór, kto powinien strzelać?
Trudny był z uwagi na to, że dwóch zawodników odmówiło spośród tych, których miałem na kartce, ale proszę nie pytać kto. A ponieważ już przeżywałem takie sytuacje, ze bardzo dobrzy piłkarze odmawiali w takich sytuacjach rzutu karnego, to byłem przygotowany na to. Zdecydowałem, że strzelają ci, którzy chcą strzelać, a nie ci, których ja wyznaczam. Pomimo, że w czterech treningach wykonywaliśmy długie serie rzutów karnych, dzisiaj okazało się, że dwóch podziękowało. Wykonywanie tych rzutów karnych uważają za swój obowiązek, również wczoraj na tym stadionie.
Szkocja, Bułgaria, a gdzie chciałby Pan pojechać w następnej rundzie?
Najpierw chce pojechać do Wrocławia odpocząć. Pan wybaczy, ale nie zawracam sobie głowy tym. Weszła na salę Pani dyrektor Śląska, która ma problem, bo trzeba latać potem do następnego kraju, ale sądzę, że kibice będą się cieszyć, jeśli wylosujemy drużynę taka, która pokaże Śląskowi miejsce w szeregu.
Nie wiem czy jestem zarozumiały, ale ja uważam, że wygrała dzisiaj drużyna lepsza, a że karnymi… w piłce nożnej niczego się nie przewidzi, a w pucharach tym bardziej.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Bułgarów i życzę - ja to nazwałem – Lokomotywie, żeby w przyszłym sezonie również zagrała w pucharach. Dziękuję bardzo.