Tudruj: Skupiamy się na najbliższych dwóch meczach
fot.: Hubert Łukaszewski
Sobotni triumf rezerw Śląska nad KKS-em Kalisz skomentował obrońca Wojskowych Mikołaj Tudruj, który zanotował asystę przy bramce Huberta Muszyńskiego.
Duży powrót, jak z twojej perspektywy to wyglądało? Bo ten mecz miał jednak dwie połowy - dwie różne historie.
Przede wszystkim w pierwszej połowie ciężko nam w ogóle rozegrać piłkę, ciężko było znaleźć miejsce. No, ale później przegadaliśmy to sobie w szatni, co możemy poprawić, co nam może pomóc i się udało najpierw strzelić jedną szybką bramkę później drugą i w końcówce jeszcze trzecią.
Jeszcze chciałbym wrócić do tej pierwszej połowy, było dużo nerwowości w fazie defensywnej w szczególności. A po przerwie duża poprawa - było dużo spokoju, czy miała na to wpływ rozmowa w szatni?
Moim zdaniem w pierwszej połowie przy odbiorze piłki ciężko było nam zagrać dokładnie i wyprowadzić tę pierwszą, najważniejszą piłkę. Często była niecelna - w aut albo do przeciwnika. Ale w drugiej połowie powiedzieliśmy sobie, że nieraz wracaliśmy z wyniku 1:0 czy 2:0, że nie poddajemy się i walczymy do końca. W drugiej połowie, wyszliśmy z chłodną głową i tak naprawdę weszliśmy jak w nowy mecz i się udało wygrać.
No to musi smakować fantastycznie, bo dwie różne połówki, chyba drugi raz w sumie odwracacie rezultat z KKS-em, bo w Kaliszu też przegrywaliście i wyrwaliście zwycięstwo?
Tak, tak, w meczu z KKS-em na wyjeździe z 1:0 daliśmy radę wygrać, a tutaj akurat udało się z dwubramkowej straty nawet wygrać. Więc to jeszcze lepiej smakuje.
Trochę do końca sezonu, ale chyba nie da się nie uciec od tej myśli, że jest szansa na coś historycznego?
Znaczy, oczywiście jest gdzieś tam u nas w szatni z tyłu głowy, że może nam się to udać, ale myślę, że nie patrzymy na to. My się skupiamy na najbliższych dwóch meczach, które oba chcemy po prostu wygrać. To co się stanie, to... My mamy prosty plan - wygrać wszystkie mecze do końca i zobaczymy, co się będzie dalej działo.
Rozmawiał: Patryk Skrzydłowski
