Typujemy i zapowiadamy 28. kolejkę ekstraklasy (KURSY)

Typujemy i zapowiadamy 28. kolejkę ekstraklasy (KURSY)

fot.:

Meczów do końca sezonu coraz mniej, a im mniej czasu, tym więcej emocji. Tych nie powinno zabraknąć w 28. kolejce naszej jedynej w swym rodzaju ekstraklasy. Nadchodząca seria gier stanie pod znakiem trudnych wyjazdów dla drużyn z dołu tabeli. Do Gdańska pojedzie Bruk-Bet Termalica, do Gliwic Górnik Łęczna, zaś Śląsk Wrocław czeka drugie z rzędu starcie z kandydatem do złota, w Częstochowie z Rakowem. Hitem kolejki zaś będzie zawsze podgrzewający atmosferę pojedynek Lecha Poznań z Legią Warszawa. Jakie są nasze typy na serię gier nr 28 i co na to kursy LVBET?



 

Piątek, 8 kwietnia

Zagłębie Lubin – Stal Mielec (18:00)

 NASZ TYP: X 

Na początek ciekawostka. Na 8 kolejek rozegranych w tym roku, aż 5 razy w piątek o 18:00 grał ktoś z dwójki Zagłębie Lubin – Stal Mielec. Gdy się na to spojrzy, wniosek że pojedynek tych dwóch drużyn nie mógł odbyć się w inny dzień i godzinę, nasuwa się sam. Inna sprawa jest taka, że rozpoczęcia ekstraklasowej zabawy w wielkim stylu to nie zwiastuje. Mamy oto bowiem starcie zespołu, który na wiosnę póki co w 8 meczach zdobył 8 pkt (Zagłębie), z takim co ich zdobył 5 (Stal). Lubinianie w dwóch ostatnich kolejkach, dwa razy się kompromitowali. Przed przerwą na kadrę na własnym stadionie dostali „czteropak” od Warty Poznań (!), a tydzień temu mimo iż jeszcze w 87 minucie prowadzili 1:0 z fatalną Jagiellonią Białystok, ostatecznie przegrali 1:2. Stal Mielec z kolei nie jest w stanie wrócić na zadowalający poziom, po licznych osłabieniach zimą. Od początku roku potrafili jedynie wygrać z Wisłą Kraków i urywać punkty Jagiellonii oraz Radomiakowi. Reszta to porażki. Nadzieja na emocje? Głównie w tym, że dla jednych i drugich ten mecz to dobra okazja na przełamanie się. Stal jeszcze nieco przewagi nad strefą spadkową ma (8 pkt), ale Zagłębie w wypadku porażki może do niej zlecieć (gorszy bilans meczów z Wisłą K.).

Pogoń Szczecin – Wisła Płock (20:30)

 NASZ TYP: 1 

Pogoń Szczecin w ostatniej kolejce pokazała, że pewne już odejście po sezonie trenera Kosty Runjaicia, nie zmienia faktu iż chcą oni ligowego złota. Szczecinianie rozszarpali 4:0 w Łęcznej zespół Górnika pozostając na fotelu lidera ekstraklasy. Poprzeczka może nisko, ale na takich wyjazdach, jeszcze granych przy padającym śniegu, niszczącym murawę, można się czasem poślizgnąć jak na skórce od banana. Co więcej, było to już ich siódme w tym sezonie spotkanie, w którym władowali rywalowi przynajmniej 4 gole. Przy czym pierwsze wyjazdowe. Wszystkie pozostałe przypadki miały miejsce w Szczecinie, gdzie Portowcy są absolutną niszczarką dla rywali (34 gole u siebie (najwięcej w lidze)). Od początku sezonu polegli u siebie tylko raz i to też z nie byle kim, bo z Lechem Poznań. Dlatego też Wisłę Płock czeka piekielnie trudny piątkowy wieczór. Podopieczni Pavola Stano wygrali co prawda 3 z ostatnich 4 spotkań (ograł ich tylko WKS). Przełamali się nawet na wyjazdach, ogrywając Jagiellonię w Białymstoku. Jednak to wciąż najgorzej grająca w delegacji drużyna w Ekstraklasie. Zaś Pogoń to rywal o wiele bardziej wymagający. Do tego pałający chęcią rewanżu, bo jesienią w Płocku triumfowała Wisła (1:0), będąca wówczas absolutnym terminatorem na własnym boisku. Tym razem każdy inny wynik niż triumf Portowców, trzeba będzie uznać za potężną sensację.


Sobota, 9 kwietnia

Piast Gliwice – Górnik Łęczna (15:00)

 NASZ TYP: 1 

„Cierpienia (nie)młodego Górnika Łęczna”. Tak określić można ostatnie tygodnie zespołu z Łęcznej. Seria czterech porażek z rzędu, fatalna gra, spadek na ostatnie miejsce w tabeli, a na dodatek po tym na własnym boisku zostali zmasakrowani przez Pogoń Szczecin, z pracy zrezygnował trener Kamil Kiereś. Tu warto podkreślić, to on zrezygnował. Wszakże w Łęcznej musieliby kompletnie zwariować, aby zwolnić człowieka, który z tym zespołem osiągnął 100 razy więcej niż powinien. Najpierw sensacyjny awans do I ligi, potem wręcz surrealistyczny do Ekstraklasy. W niej jest bardzo źle. Najgorsza defensywa, najgorszy atak. Ale Górnik nie ma odpowiednio jakościowej kadry na wiele więcej. Sam fakt, że po 27 kolejkach ten zespół ma tylko 4 pkt straty do bezpiecznej pozycji, wydaje się sukcesem. Czy to da się jeszcze uratować? Na pewno się da, w Ekstraklasie można wiele rzeczy ocierających się o fantastykę. Ale będzie potwornie trudno. Zwłaszcza że teraz mają przed sobą wyjazd do Gliwic. Piast dla odmiany w tym roku przegrał tylko 1 raz, na początek wiosny z Pogonią. Od tamtej pory zdobyli 15 pkt w 7 meczach i włączyli się do walki o 4. miejsce, które przy finale Pucharu Polski Raków – Lech, na 99% da awans do europejskich pucharów. Jeśli chcą ten cel osiągnąć, taki pojedynek z rozsypanym, osieroconym Górnikiem muszą wygrać i to bez większego trudu.

Lech Poznań – Legia Warszawa (17:30)

 NASZ TYP: X 

Hit tej kolejki, a przynajmniej na papierze. Mecze Lecha z Legią zawsze budzą ogromne emocje u kibiców tak jednych, jak i drugich. Legia odpadając w półfinale Pucharu Polski z Rakowem (0:1) pozbawiła się szans na jakiekolwiek trofeum w tym sezonie. Czy zatem sezon mają już do reszty skończony? Nie do końca. Legia to w 2022 roku póki co jedna z najlepiej punktujących drużyn w lidze. Byłaby najlepsza, ex aequo z Rakowem (20 pkt), ale zagrała jeden mecz więcej (zaległy z Termaliką). Choćby ich ostatnie 5 spotkań to 4 wygrane i 1 remis, czym raczej już na dobre położyli kres groźbie spadku z ekstraklasy. Mogą za to jeszcze skończyć sezon na czwartym miejscu. Do znajdującej się tam teraz Lechii tracą 8 pkt, czyli dystans absolutnie do odrobienia. Mogliby dzięki temu zagrać chociaż w europejskich pucharach. Mają zatem jeszcze o co walczyć i z pewnością to zrobią, zaczynając od Poznania. Lech ma wciąż szansę na podwójną koronę. I o ile z tym, że Kolejorz zagra w finale PP, Legia nic już nie zrobi, tak w walce o tytuł mistrzowski mogą im nasypać piachu w tryby. Zwłaszcza że forma Lecha nie jest wybitna. Pokazał to zresztą choćby Śląsk, który można śmiało założyć, że gdyby nie błąd Lewkota, nie przegrałby z poznaniakami. Kolejorz ogólnie na wiosnę sporo punktów już pogubił, a Pogoń i Raków nie odpuszczają ani na moment. Mamy zatem starcie będącego pod presją Lecha w niestabilnej dyspozycji oraz rozdrażnioną porażką w PP, wciąż walczącą o puchary Legię. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica Nieciecza (20:00)

 NASZ TYP: 1 

W coraz trudniejszej sytuacji znajduje się Bruk-Bet i to na swoje własne życzenie. Podczas ostatniego weekendu, niecieczanie w starciu z Radomiakiem Radom (1:1) zmarnowali nieprawdopodobną wręcz ilość znakomitych okazji. Tylko oni sami mogą wiedzieć, jakim cudem nie wygrali. Co więcej, to nie jest pierwszy raz w tym sezonie, gdy BBT samo strzela sobie w kolano i pozbawia się jakże cennych punktów. Aż trudno znaleźć jakiś promyk nadziei dla nich. Bo albo grają słabiutko i przegrywają, albo naprawdę solidnie, lecz są nieskuteczni. Na dodatek terminarz do końca sezonu wygląda kiepsko, bowiem czekają ich starcia z Pogonią, Rakowem, czy jak w tej kolejce, Lechią Gdańsk. Lechią która w ogólnej ocenie na wiosnę prezentuje się bardzo średnio oraz niestabilnie. Jedyna rzecz stabilna u nich to punktowanie u siebie i na wyjeździe, bo w „domówkach” wiosną póki co zdobyli 10 pkt na 12 możliwych, zaś w delegacjach… 0. Jeżeli chcą obronić zajmowane obecnie czwarte miejsce w tabeli, to chociaż u siebie muszą wciąż wygrywać. Nie mogą sobie pozwolić na wpadkę z Niecieczą i mus im ograć ich po raz drugi w sezonie (jesienią było 2:0).


Niedziela, 10 kwietnia

Warta Poznań – Cracovia (12:30)

 NASZ TYP: 1X 

Jak dotąd, Wartę Poznań trenera Dawida Szulczka na wiosnę można było głównie chwalić (pomijając 0:1 z Niecieczą) i prawdę mówiąc porażka z ubiegłego tygodnia z Rakowem 0:2 niewiele tu zmienia. Kandydat do złota wcale nie miał w Grodzisku łatwo. Miał za to 12 zawodników, bo jeden stał w bramce Warty. Kiepskie zachowanie Adriana Lisa przy golu nr 1 i totalny klops przy numerze 2 przesądziły o wyniku meczu, którego z dobrze zorganizowaną Wartą, zespół Marka Papszuna wcale nie musiał wygrać. Przewaga nad strefą spadkową stopniała do 5 pkt, ale poznaniacy nie wyglądają na ten moment jak główny kandydat do zlecenia z ligi. Ba! W pojedynku z Cracovią to wręcz ich można faworyzować. Wszakże podopieczni Jacka Zielińskiego przełamali się w ostatniej kolejce, zadając kolejny cios cierpiącej na wiosnę Stali Mielec (2:1). Ale za wcześnie by mówić o zwyżce formy w przypadku zespołu, dla którego to zwycięstwo było pierwszym od 11 lutego (2:0 z Lechią Gdańsk). Na dodatek strzelili w tym starciu tyle samo goli, co w pięciu poprzednich.  Mogą oczywiście sprawić iż tak będzie, wygrywając w Grodzisku, notując drugi triumf nad Wartą w tym sezonie.

Wisła Kraków – Górnik Zabrze (15:00)

 NASZ TYP: 1X 

Czy Wisła Kraków wygra jeszcze jakiś mecz w tym sezonie? Takie pytanie na pewno ciśnie się na usta wielu, bo krakowianie czekają na triumf najdłużej w lidze. Jako jedyni posmakowali zwycięstwa jeszcze jesienią, gdy w ostatnim meczu 2021 roku ograli 3:0 Bruk-Bet Termalikę. Od tamtej pory trwa posucha. Z Wisłą w ostatnich tygodniach jest tak, że progres pod wodzą Jerzego Brzęczka widać. Nieźle grali z Lechem Poznań (1:1), Lechią Gdańsk (1:1), czy Piastem Gliwice (2:2). Ale na koniec zawsze czegoś zabrakło. Przeciwko gliwiczanom nie było szczęścia, bo Wiślacy aż 4 (!) razy w pierwszej połowie obijali poprzeczki oraz słupki. Pech wręcz niewyobrażalny, ale tabela takie rzeczy ma głęboko w… poważaniu. Zasadniczo tylko fajtłapowatości rywali w walce o utrzymanie, Biała Gwiazda zawdzięcza to, że ich strata do bezpiecznej pozycji to tylko 3 pkt. Czy uda im się przełamać wreszcie, przeciwko Górnikowi Zabrze? Na temat zespołu Jana Urbana wiosną trudno powiedzieć coś bardzo dobrego, ale również bardzo złego. Wyjmij im z ofensywy Lukasa Podolskiego i Bartosza Nowaka to nie istnieją. Wyjmij im z obrony Wiśniewskiego i Gryszkiewicza, to przeciekają jakby im ktoś tą obronę sklejał taśmą klejącą. Ale gdy wszyscy są dostępni, potrafią zagrać bardzo solidnie (3:0 z Cracovią). Trudno zatem przewidzieć jaką twarz zabrzan zobaczymy. Zwłaszcza że stadion przy ul. Reymonta to nie jest dla nich miłe miejsce w ostatnich latach. Od maja 2014 roku wygrali tam tylko raz i to już ponad 4 lata temu.

Raków Częstochowa – Śląsk Wrocław (17:30)

 NASZ TYP: 1 

Co robisz gdy twoja walcząca o utrzymanie drużyna, ma realną szansę urwać punkty, a przy odrobinie szczęścia nawet i wygrać z zespołem walczącym o mistrzostwo? Szymona Lewkota lepiej o to nie pytać. Kolejny w tym sezonie błąd tego zawodnika, kosztował WKS kolejne punkty w starciu z Lechem Poznań i Śląskowi jak się pod tyłkiem paliło, tak pali się dalej. Zaś terminarz ma dla wrocławian sporo węgla, żeby ten ogień podtrzymać. Teraz WKS pojedzie do Częstochowy, ale bynajmniej nie na Jasną Górę modlić się o dobrą formę. Chociaż w sumie kto wie, może i to też. Ale przynajmniej głównie po to, by zmierzyć się z Rakowem Częstochowa. Rakowem, który jest jedyną niepokonaną w rundzie wiosennej drużyną w całej lidze. Który być może nie jest tak efektowny, jak potrafią bywać Lech, czy wiosną szczególnie Pogoń. Ale który praktycznie nie zalicza głupich wpadek, a na dodatek na własnym stadionie przegrał w tym sezonie tylko raz (z Górnikiem Zabrze w grudniu). Porównując formę Lecha i Rakowa, WKS czeka najpewniej o wiele trudniejsze wyzwanie niż tydzień wcześniej. Chociażby dlatego, że wrocławianie w 2022 roku w ESA strzelili tylko 4 gole (najmniej w lidze), a Raków stracił zaledwie 3 (też najmniej w lidze). Dorzućmy do tego fakt, że odkąd częstochowianie wrócili do ekstraklasy, Śląsk grając na wyjeździe jeszcze z nimi nie wygrał. Ba! Gola nawet nie strzelił. Jeżeli tego nie przełamią, pożar pod nimi zacznie ich już bardzo solidnie przypiekać.


Poniedziałek, 11 kwietnia

Radomiak Radom – Jagiellonia Białystok (18:00)

 NASZ TYP: X 

Kolejkę nr 28 zakończymy w Radomiu. Poniedziałek, godzina 18:00, po jednej stronie bardzo słaby wiosną Radomiak, po drugiej stronie równie fatalna Jagiellonia Białystok. Entuzjazm. Czy Jaga odwróciła w dramatycznych okolicznościach losy starcia z Zagłębiem Lubin? Jak najbardziej. Czy zmienia to fakt, iż białostoczanie są wiosną słabiutcy? Absolutnie nie. Tylko dwa zwycięstwa i to oba wyrwane w ostatnich minutach, w raczej przeciętnym stylu. Obrywa się trenerowi Piotrowi Nowakowi srogo, ale tak właściwie, to co on ma tam właściwie zbudować? Jesus Imaz poza grą do końca sezonu, w ataku biega ci Andrzej Trubeha, co dopiero z Zagłębiem swojego pierwszego gola w sezonie strzelił, twój bramkarz podaje w połowie meczu ni stąd ni zowąd prosto pod nogi rywala, a z ławki zawodników doświadczonych możesz wpuścić tylko wtedy, gdy młodych dasz do wyjściowej „11”. Jagiellonia powinna się utrzymać, bo są w tej lidze jeszcze gorsi, a terminarz mają w miarę przyjazny. Ale na więcej nie ma co liczyć. Radomiak z kolei po fantastycznej jesieni, na wiosnę cieniuje. W ostatnich tygodniach sprała ich Pogoń (0:4), zagrali remisowe paździerze że hej ze Śląskiem oraz Stalą Mielec, a z Niecieczą cudem zremisowali 1:1, choć mogli i powinni byli przegrać 1:5 przynajmniej. Mają szczęście, iż wyścig po czwarte miejsce w lidze ma takie tempo, że trawa czasem szybciej rośnie. Tylko takim cudem po zdobyciu w 2022 roku 7 pkt w 8 meczach, oni dalej są na piątym miejscu w tabeli. O lepszą okazję na odkucie się niż „domówka” z Jagiellonią będzie trudno.

 Kliknij w nasz kupon i sprawdź aktualne kursy w LV BET! 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.