Umowa o sprzedaży Śląska wciąż niepodpisana
Umowa o sprzedaży Grzegorzowi Ślakowi 54,5 % miejskich akcji ciągle nie została zrealizowana. Problem wynika z braku porozumienia między nowym właścicielem a miejską spółką stadionową, która jest operatorem wrocławskiego obiektu. Grzegorz Ślak oferuje 1 mln zł rocznego czynszu na rzecz właściciela stadionu oraz przyznanie na rzecz klubu całkowitego zysku z dnia meczowego i z umowy ze sponsorem tytularnym obiektu. Na takie warunki nie chce zgodzić się spółka Stadion Wrocław. Oczekuje ona m.in. 2,5 mln zł czynszu.
- Przy założeniu, że raz na dwa lata na tym obiekcie trzeba wymienić murawę, a specyfika architektury stadionu jest taka, że trzeba, to średni roczny koszt utrzymania samego boiska wynosi właśnie milion. Czynsz, który chciałby płacić pan Ślak, wystarczy tylko na pielęgnację murawy. A są też inne koszty - napraw, mediów - argumentuje prezes spółki Jacek Kostrzewski.
Kością niezgody jest także kwestia podziału zysków z umowy ze sponsorem tytularnym. Ślak twierdzi, że taki się na obiekcie pojawi. Stadion Wrocław chciałby 20% z tej kwoty.
Przedłużająca się wojna na górze na pewno nie przyniesie klubowi korzyści. Mówi się nawet, że transfery Patryka Tuszyńskiego i Michała Maka mogą nie zostać zrealizowane, dopóki Ślak formalnie nie zostanie właścicielem Śląska. Ponadto w obecnych warunkach w klubie nie ma pieniędzy na jego dalsze funkcjonowanie.
źródło: przegladsportowy.pl