Urban: Śląsk gra otwartą piłkę, tak jak my
fot.: Joanna Wietrzyńska
Trener Górnika Zabrze Jan Urban spotkał się z dziennikarzami przed meczem 17. kolejki ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław. Początek spotkania zaplanowano na piątek o 20:30 - nasze relacje będziecie mogli śledzić TUTAJ, a zapis konferencji trenera Jacka Magiery znajdziecie TUTAJ.
Prośba o raport zdrowotny, bo wiadomo jakie niespokojne czasy znowu nastały i pytanie, na ile przełożony mecz Pucharu Polski z Piastem (z powodu koronawirusa w ekipie gliwiczan – przyp. red.) wpłynął na przygotowania do rywalizacji ze Śląskiem?
Poza Norbertem Wojtuszkiem mamy wszystkich do dyspozycji. My mentalnie byliśmy już przygotowani na to, że gramy Puchar Polski, to działo się szybko po naszym meczu z Górnikiem Łęczna (2:1). Trenowaliśmy w niedzielę, w poniedziałek. Ja osobiście wolałbym mieć to spotkanie w Gliwicach już za nami. Teraz nie wiem, kiedy będziemy grali, raczej nie w przyszłym tygodniu, bo oni też muszą przejść kwarantannę i tak dalej, w dalszym ciągu nie będą mieli ludzi do grania, ale to już się dowiemy w swoim czasie. Nie miało to jakiegoś większego wpływu na to, jak trenowaliśmy, chociaż trzeba było troszeczkę inaczej trenować, bo wiedzieliśmy, że jedni zagrają w PP, drudzy muszą robić coś innego.
Pamiętam, że podczas poprzednich konferencji mówił pan, że ważne byłoby złapanie przynajmniej dwóch kolejnych wygranych meczów. Teraz te dwa zwycięstwa są, co poprawiło sytuację punktową, ale czy również mentalność w zespole?
Na pewno poprawiło sytuację w tabeli. Mentalnie? Nie wiem czy poprawiło, bo wydaje mi się, że zespół mentalnie był silny, nawet mimo tego, że były takie spotkania, gdzie mogliśmy zdobyć punkty, a ich nie zdobyliśmy albo mogliśmy mieć trzy, a był jeden. Ja nie widziałem drużyny będącej myślami przy tym, że nie punktujemy i dół się zaczyna zbliżać. Może to nie był jeszcze akurat ten moment, może gdybyśmy kolejnego meczu nie wygrali, to zauważyłbym takie symptomy i zachowania, że zaczyna się widzieć twarze smutne, przejmujące się daną sytuacją. My chyba jednak do takiego punktu nie doszliśmy, a te dwa ostatnie wygrane spotkania sprawiły, że jesteśmy usatysfakcjonowani nie tylko samym wynikiem, ale sądzę, że również nieźle graliśmy.
Górnik Zabrze ma za sobą dwa zwycięstwa z rzędu, coś takiego zdarza się drugi raz w tym sezonie. To dla was najlepszy moment w obecnych rozgrywkach?
Być może tak jest, bo myślę, że drużyna funkcjonuje dość dobrze w tych ostatnich spotkaniach i obyśmy to wykorzystali i oby było jak pan mówi, że jest szansa na to, żeby wygrać trzeci mecz z rzędu. To na pewno by nas już wywindowało do góry w tabeli, a przede wszystkim bardzo oddaliło od strefy spadkowej. Zobaczymy, mam nadzieję, że pójdziemy za ciosem i zespół skorzysta z tego, że gramy na własnym boisku, kolejne spotkanie również mamy w Zabrzu, a wiemy, że do końca roku przynajmniej teoretycznie mamy trudnych rywali (po Śląsku kolejno Pogoń, Raków i Lech – przyp. red.).
Podczas meczu w Łęcznej dostał pan żółtą kartkę i w transmisji padło, że to chyba pańska pierwsza kartka w trenerskiej karierze, bo jest pan oazą spokoju. Chciałem zapytać czy rzeczywiście pierwsza i czy rzeczywiście jest pan taki spokojny na ławce?
Jeśli nie będziemy liczyć czerwonej z Hiszpanii, to pierwsza (śmiech). Nie wiem czy pierwsza, wydaje mi się, że nie. Natomiast ta żółta to była taka, wie pan co… Normalnie ten czwarty sędzia, taki aptekarz! Gdzieś się czepiał, że pół kroku wyszedłem ze strefy raz, drugi, trzeci, no dobra, nie ma problemu, ale za bardzo taki detalista był. Ja próbowałem tą sytuację obrócić trochę w żart, nawet jak stałem na linii, a on mówił, że wychodzę to pokazywałem: „mam kontakt z linią”. Chciałem zażartować, bo naprawdę dziwiła mnie ta reakcja. Co innego jest wychodzić dwa - trzy metry, a co innego skupiać się na boisku podczas kierowania drużyną, podpowiadania. Nie patrzysz wtedy pod nogi. Zdarza się. Dla mnie to nie był problem i ta żółta kartka też nie, nie ma co przywiązywać do tego wagi. Na ławce jeśli trzeba być spokojnym, to jestem spokojny, a jak trzeba się wkurzyć, to się wkurzam. Też potrafię przyjść na konferencję po meczu i głos nie jest ten sam, co przed meczem.
Jeszcze kilka tygodni temu rozmawialiśmy o tym, że Górnik w zasadzie zależy od jednego zawodnika z przodu, czyli Jesusa Jimeneza. Teraz się zaciął, od dwóch miesięcy nie zdobył bramki, jak go przełamać w kolejnych meczach?
Jak go przełamać? Nie musi się przełamywać. Jeśli będziemy wygrywać i inni będą strzelali gole, ja nie mam z tym żadnego problemu. Myślę, że Jesus też by się pogodził, że nie strzela, a drużyna wygrywa. Właśnie dobrze pan zauważył, bo my też wcześniej rozmawialiśmy i mówiliśmy, że nie jest tak, że jesteśmy do końca uzależnieni od Jimeneza, ja mu też mówiłem, że czasem zdarza się, że napastnik nie zdobywa bramek i zobaczymy jak to będzie wyglądało na dłuższą metę. Czas pokazał, że jednak potrafimy strzelać bez Jesusa, chociaż on miał duży udział przy tych golach. Nieraz słyszałem opinie, że Jesus gra słabiej, czego ja nie widziałem. Jesus nie zdobywał bramek, to tak, fakt, ale żeby grał słabiej, to nie. Na pewno nie miał udanej drugiej połowy w Łęcznej, nie ma się co oszukiwać, jednak on sam jest świadom tego, bo znowu za bardzo chciał i to wszystko troszeczkę go pogubiło.
Jeszcze pytanie o Śląsk Wrocław, co można powiedzieć o tym rywalu?
Śląsk jest dobrze poukładany przez mojego kolegę Jacka Magierę. Zespół z apetytami na walkę o najwyższe cele, może nie mistrzostwo Polski, ale na pewno europejskie puchary. Rywal na pewno trudny do pokonania, oni wygrywali, przegrywali na wyjazdach. Można powiedzieć, że zasmakowali wszystkiego, a pokonać 5:0 Wisłę w Krakowie to szacun, bo to nie jest łatwe niezależnie od tego czy gospodarze mieli na przykład słabszy dzień. To jednak jest 5:0. Wydaje mi się, że to powinno być fajne spotkanie do oglądania dla kibiców, bo Śląsk gra otwartą piłkę i Śląsk ma ten ciąg na bramkę, a my też lubimy grać otwarcie, stwarzać sobie wiele sytuacji podbramkowych. Jedni i drudzy gramy w tym samym systemie, więc myślę, że w tym meczu będzie się działo dużo.
Wiadomo, że żyjemy meczem ze Śląskiem, ale kończy się runda, a z końcem sezonu również wygasają kontrakty siedmiu – ośmiu zawodnikom z podstawowego składu. Czy coś o tym wiemy i jakieś rozmowy z nimi się toczą? Czy coś można na ten temat powiedzieć?
Można tyle, że my z tymi zawodnikami rozmawiamy. Ci zawodnicy dostali już oferty przedłużenia kontraktów z klubu, a jeśli ktoś nie dostał, to na pewno dostanie. Co dalej, to w wielu przypadkach nie jest już zależne od nas, natomiast wiemy, że taka sytuacja może mieć miejsce. Jednak przede wszystkim i głównie w czerwcu, bo gdyby w styczniu przyszła jakaś konkretna oferta, to i tak zależy od tego czy my się zgodzimy. Może być tak, że komuś kończy się kontrakt po sezonie, a odchodzi w zimie, bo oferta jest atrakcyjna, a my na to miejsce mamy konkretnego zastępcę. Do takiej sytuacji również może dojść.
Śląsk w przeciwieństwie do dwóch poprzednich rywali Górnika (Legii i Łęcznej – przyp. red.) spisuje się w lidze w rundzie jesiennej zdecydowanie lepiej. Czy w związku z tym ma pan inny, specjalny plan na tego rywala?
Ja mam taki plan, żebyśmy to my zagrali jak najlepsze spotkanie, bo to spowoduje, że Śląsk nie będzie grał tak dobrze, jak gra do tej pory. Głównie o to chodzi. Skoncentrować się tylko i wyłącznie na tym, żeby eliminować atuty rywala, myślę, że nie tędy droga. Musimy oczywiście zwrócić uwagę na to, jak Śląsk gra i jakie są właśnie najmocniejsze strony tego zespołu, ale to my musimy zagrać dobre spotkanie. Jeśli to zrobimy, to wrocławianie też będą musieli się martwić o to, jak nas powstrzymać.