W Czechach bez bramek

W sparingu rozegranym w czeskim Trutnovie Śląsk bezbramkowo zremisował z Hradec Kralove. Mimo że miejsce rozegrania meczu zostało ujawnione dopiero trzy godziny przed zawodami, naszą drużynę wspomagało dopingiem około dwudziestu fanów. Trener Orest Lenczyk desygnował do gry dwie różne jedenastki na każda połowę, a w meczu nie wzięli udziału Cristian Omar Diaz i Antoni Łukasiewicz, którzy trenowali indywidualnie we Wrocławiu. W pierwszej połowie z boiska wiało nudą. Po jedenastej drużynie czeskiej ekstraklasy nie było widać, że rozegrała zimą już kilka sparingów więcej od wrocławian. W efekcie obaj bramkarze nie mieli wiele roboty. Strzały Mili, Ćwielonga i Fishera zapisały się jedynie w statystykach.
Śląsk powinien objąć prowadzenie za sprawą Vuka Sotirovicia, lecz Serb z ostrego kąta posłał piłkę nad poprzeczką. Chwilę później przed polem karnym z bramkarzem rywali starł się Piotr Ćwielong, a z dobitką do pustej bramki spóźnił się Sotirović.
Czesi nie oddali pola wrocławianom i też zagościli kilka razy pod bramką Kelemena. Po stracie Madeja we własnej szesnastce Chleboun niecelnie uderzył w krótki róg, a przy drugim słupku piłkę próbował umieścić w siatce Fisher, lecz także się pomylił.
Po zmianie stron trener Lenczyk desygnował do gry drugą jedenastkę, w której znalazło się więcej graczy ofensywnych, choć ustawionych na nietypowych pozycjach. Tomasz Szewczuk był nominalnym prawym obrońcą, przed nim grał Marek Gancarczyk, a na lewej flance biegał Remigiusz Jezierski. Duet napastników tworzyli Jakub Więzik i Łukasz Gikiewicz, a ze środka wspierał ich Waldemar Sobota. Wpłynęło to znacząco na ożywienie gry.
Przed znakomitą szansą na otworzenie wyniku stanął Łukasz Gikiewicz, który wpadł w pole karne i próbował posłać futbolówkę między nogami Zich. Zawodnik gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć. Aktywny byli Sobota i Gancarczyk. Ten pierwszy dwukrotnie uderzał groźnie na bramkę, a drugi szarżował prawym skrzydłem, choć z różnym skutkiem.
Słabo było ze skutecznością. Wygraną powinni Śląskowi zapewnić Jakub Więzik i Gikiewicz. Młodszy z nich nieczysto trafił w piłkę na siódmym metrze, a drugi nie skorzystał z prezentu rywala, który za słabo odegrał piłkę do bramkarza. Gikiewicz mógł zapytać bramkarza, w który róg bramki uderzyć, lecz dał mu szansę na skuteczną interwencję.
Rok Elsner ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika zagrał pewnie w destrukcji, dobrze operował piłką i dał się zapamiętać po rajdzie, w którym minął trzech rywali. Udane zawody na lewym skrzydle rozegrał Remigiusz Jezierski, który raz po raz gubił swojego rywala i inicjował groźne natarcia. Rafał Gikiewicz wybronił strzał głową w krótki róg bramki i pewnie złapał mocny strzał z drugiej linii.
Hradec Kralove – Śląsk Wrocław 0:0
Hradec: Lindr (46 Żich) - Podebradsky, Chleboun (46 Nemecek), Kasalek (46 Jandik), Zeleny - Pavek - Hochmeister, Janousek (46 Rezek), Stepan (46 Dvorak), Fischer (46 Hecko) - Cerny (73 Fischer)
Śląsk (I połowa): Kelemen - Socha, Celeban, Fojut, Spahić - Madej, Kaźmierczak, Dudek, Ćwielong - Mila - Sotirović
Śląsk (II połowa): R. Gikiewicz - Szewczuk, Sztylka, Pawelec, Abramowicz - Gancarczyk, Sobota, Elsner, Jezierski - Więzik, Ł. Gikiewicz
Żółta kartka: Socha
Widzów: 100