W kwietniu powtórka z marca
Po raz pierwszy od 19 lat Śląsk nie wygrał w ekstraklasie ani jednego kwietniowego spotkania. To 5. taki przypadek w historii. Nigdy dotąd jednak nie zdarzyło się to po równie nieudanym marcu. Wrocławianie tylko dzięki strzałowi Sebastiana Mili w Lubinie z Zagłębiem (1:1) cieszyli się po zdobyciu gola. Gorszą skutecznością wykazali się jedynie równo ćwierć wieku temu. Z drugiej strony na koncie strat w tym miesiącu znalazły się raptem 2 gole, a to najlepszy bilans wrocławskiej defensywy od kwietnia `88. Łącznie daje to 3 bramki, jakie widzieli widzowie oglądający poczynania podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza. Zaledwie dwukrotnie do tej pory w meczach WKS-u o tej porze roku padło mniej goli. W sezonie 1966/67 Śląsk w 3 kwietniowych potyczkach wywalczył punkt, a na listę strzelców wpisał się jako jedyny Jan Weis w przegranym u siebie pojedynku z Łódzkim Klubem Sportowym (1:2). Wówczas po 18. kolejkach WKS był przedostatni w tabeli, ale ostatecznie zdołał się utrzymać.
Znacznie bliżej spadku był na koniec fatalnego kwietnia 18 lat później. Po porażce u siebie z Legią Warszawa (0:1) oraz bezbramkowym remisie przy Oporowskiej z Górnikiem Wałbrzych „Wojskowi” ulegli w Gdyni Bałtykowi (0:1) i zakończyli ten okres z najgorszym w dziejach bilansem. Jedyny raz nie znaleźli też sposobu na bramkarzy przeciwników. Ponadto tylko w roku 1978 w meczach Śląska w tym miesiącu padły ledwo 2 gole, ale wówczas oba zdobyli wrocławianie.
W latach 1989-92 wrocławianie nie potrafili odnieść zwycięstwa w 10 kolejnych kwietniowych bojach. W sezonie 1990/91 rozegrali raptem 2 mecze i podobnie jak w bieżącym roku gola strzelili jedynie lubińskiemu Zagłębiu – autorem trafienia był Robert Gałkowski w przegranej konfrontacji (1:3).
Seria 9 gier bez zwycięstwa od początku wiosny jest najdłuższą w historii klubu. Jesienią `68 Śląsk przełamał się dopiero w 10. kolejce ogrywając na Stadionie Olimpijskim ekipę Rybnickiego Okręgu Węglowego (2:0). Natomiast w grupie spadkowej w sezonie 2001/02 WKS pierwszą wiktorię odniósł dopiero w 11. spotkaniu wygrywając u siebie ze Stomilem Olsztyn (3:1).