W meczu na remis, lepsza Pogoń (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Pogoń Szczecin niestety przerywa dobra passę Śląska i podopieczni trenera Lavicki wracają do Wrocławia bez punktów. O wyniku spotkania zadecydował rzut karny podyktowany w samej końcówce meczu.
Śląsk po szalonym spotkaniu z Lechem Poznań, tym razem wybrał się w podróż do Szczecina. Pomimo bardzo dobrego wejścia w sezon, sztab szkoleniowy przystępował do tego spotkania z niemałym bólem głowy. Wszystko to spowodowane brakami kadrowymi. Z rana gruchnęła wieść o kolejnych zakażeniach w zespole. Trener Lavicka nie mógł w tym spotkaniu skorzystać aż z 10 zawodników!
W związku z licznymi absencjami postanowiono zgłosić do rozgrywek trójkę młodych zawodników tj. Szymon Lewkot, Paweł Budzyński oraz Miłosz Tysiak. Dodatkowo w zespole Trójkolorowych okazję do debiutu dostał nowy nabytek, Bartłomiej Pawłowski.
Trener Lavicka musiał mocno nagimnastykować się przy zestawieniu podstawowej jedenastki. W miejsce sprzedanego do Bresci Jakuba Łabojki, pojawił się Maciej Pałaszewski. Z kolei rolę obowiązkowego młodzieżowca pełnił Piotr Samiec-Talar.
To właśnie debiutujący w wyjściowym składzie, młodzieżowiec Śląska już w pierwszej akcji, zaznaczył swoją obecność na placu gry. Kiedy to po dośrodkowaniu Soboty z rzutu wolnego, wygrał pojedynek ze środkowym obrońcom i oddał celny, lecz zbyt lekki strzał na bramkę Stipicy. Trzeba przyznać, że w pierwszych minutach tego spotkania to Śląsk starał się być bardziej aktywny, próbując szybko odbierać futbolówkę i dostarczać ją do skrzydłowych.
Po jednej z takich akcji Śląsk stworzył bardzo groźną sytuację. W 17 minucie spotkania Waldemar Sobota dobrym zagraniem na lewe skrzydło uruchomił Samca-Talara, który wstrzelił piłkę w pole karne Pogoni. Futbolówka przeszła środkowych obrońców i dotarła do zamykającego akcję Piotra Celebana, jednak piłka po jego strzale otarła się o słupek i wszyła poza boisko.
Dobry początek Śląska, lekko otrzeźwił graczy gospodarzy i to oni po 20 minutach zaczęli przejmować inicjatywę. Głównie za sprawą Gorgona, który dwukrotnie groźnie uderzał głową na bramkę Putnockiego. Na nasze szczęście nieskutecznie.
Śląsk po kilku groźniejszych akcjach Pogoni, postanowił głębiej się cofnąć i wyczekiwać na to, co zrobią gospodarze, nastawiając się na kontry. Po jednej z nich znów zrobiło się groźnie pod bramką Stipicy.
Po przechwycie w środku pola dobrym podaniem do biegnącego lewą stroną Scaleta, popisał się Waldemar Sobota. Scalet odegrał do obiegającego go Dino Stigleca, który zdecydował się na strzał z ostrego konta. Bramkarz gospodarzy wykazał się jednak skuteczną interwencją i na tablicy dalej widniał wynik 0:0, który utrzymał się aż do końca pierwszej połowy.
W przerwie trener Lavicka zdecydował się na pierwszą zmianę. Z boiska zszedł Piotr Samiec-Talar a w jego miejsce wszedł kolejny debiutant, Szymon Lewkot.
Śląsk podobnie jak w pierwszej połowie, szybko stworzył dobrą sytuację do objęcia prowadzenia. Po znakomitym rajdzie Musondy i odegraniu Pałaszewskiego do Picha obrońca Pogoni w ostatniej chwili zablokował strzał Słowaka, ratując swoją drużynę przed utratą bramki.
Dobre spotkanie rozgrywał Sobota, który bardzo często jednym podaniem potrafił uruchomić swoich kolegów, przez co szybko potrafiliśmy znaleźć się w polu karnym Pogoni.
W 60 minucie spotkania, trener Vitezslav Lavicka posłał do boju nowego zawodnika Śląska, Bartłomieja Pawłowskiego, który zmienił nieźle dysponowanego w tym meczu, Lubambo Musonde.
Wraz z upływem minut to Pogoń starała się przejąć inicjatywę, co było kalką pierwszych 45 minut. Portowcy częściej utrzymywali się przy piłce, a Śląsk czekał na błąd rywala i starał się szybko kontrować zawodników Pogoni. Pomimo takiego przebiegu gry, Pogoń nie potrafiła stworzyć klarownej sytuacji pod bramką Putnockiego.
Śląsk również nie kwapił się do ataków, przez co tempo meczu wyraźnie spadło i spotkanie to przerodziło się w klasyczny mecz walki. Dopiero w 78 minucie Śląsk zagroził bramce Pogoni. Znajdujący się w polu karnym Pich dograł piłkę do wpuszczonego wcześniej na murawę, Erica Exposito. Hiszpan zdecydował się na strzał z 15 metra, jednak piłka minęła bramkę gospodarzy.
Im bliżej końca spotkania, tym więcej robiło się miejsca na boisku, przez co oba zespoły starały się zaatakować. Groźnym uderzeniem z dystansu, w 85 minucie popisał się piłkarz Pogoni, Kamil Drygas. Na nasze szczęście piłka minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Matusa Putnockiego.
Niestety w 87 minucie słowacki bramkarz popełnił błąd przy wyjściu do dośrodkowania i zamiast w piłkę trafił w głowę Kamila Drygasa. Sędzia nie miał wątpliwość i pokazał na jedenasty metr.
Rzut karny na bramkę zamienił Michał Kucharczyk. Od 89 minuty gospodarze wyszli na prowadzenie. Śląsk zaraz po wznowieniu gry rzucił się na Pogoń. Co rusz posyłając piłkę w okolice pola karnego gospodarzy. Piłkę meczową w 92 minucie na nodze miał Erik Exposito, który dostał znakomite podanie od Waldemara Soboty na 11 metr. Hiszpan miał dużo czasu, jednak minimalnie spudłował. Niestety jak się okazało była to ostatnia dogodna okazja do wyrównania. Śląsk przegrał pierwszy raz w tym sezonie.
To nie był najlepszy mecz w wykonaniu Trójkolorowych, jednak trzeba przyznać, że Pogoń też rozegrała przeciętne spotkanie. Niestety o wyniku spotkania zaważył jeden błąd, do tej pory nieomylnego Matusa Putnockiego i podopieczni trenera Lavicki do Wrocławia wracają, bez punktów.
Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław (0:0) 1:0
89' Kucharczyk (k)
Pogoń Szczecin: Stipica - Stec, Konstantinos, Zech, Matynia - Kucharczyk, Dąbrowski, Żurawski (63 Drygas, 90 Bartkowski), Gorgon, Kowalczyk (81 Smoliński) - Cibicki (63 Benedyczak)
Śląsk Wrocław: Putnocky - Celeban, Golla, Tamas, Stiglec - Musonda (60 Pawłowski), Pałaszewski (Szpakowski), Sobota, Scalet (71 Exposito), Pich - Samiec-Talar (46 Lewkot)
Sędzia: Krzysztof Jakubik
Żółte kartki: Dąbrowski, Tamas, Pałaszewski, Gorgon, Lewkot