W piątek uwaga na "Wtorka"
Po pucharowym zwycięstwie w Nowym Dworze Mazowieckim piłkarze Śląska nie wrócili do Wrocławia, tylko udali się na mini zgrupowanie przed piątkowym meczem z Koroną. Dzień po wygranej ze Świtem dotarła do nich informacja, że trener Ryszard Tarasiewicz został zawieszony i w meczu z Koroną zespół będzie prowadzony przez jego dotychczasowego asystenta – Pawła Barylskiego. Jak na zmiany zareagują sami piłkarze? Czy był sens zawieszać trenera na 2 dni przed spotkaniem? Wydaje się, że Paweł Barylski, który najprawdopodobniej będzie szkoleniowcem tylko w tym jednym spotkaniu będzie kontynuował myśl trenerską swojego poprzednika, ale czy aby na pewno? W tej chwili można spekulować. Przecież tymczasowy trener może wystawić na boisku skład oparty na taktyce 5-3-2, czy też nieśmiertelne swego czasu w Śląsku 4-5-1, jednak wydaje się, że wielkie zmiany byłyby w tym momencie bez sensu.
Nasz piątkowy przeciwnik po sześciu rozegranych kolejkach zajmuje wysoką – 4-tą pozycję w tabeli Ekstraklasy. Bilans spotkań Korony to 3 wygrane, 2 remisy i jedna porażka, a stosunek bramek wynosi 9-6. Na własnym stadionie – bo to nas najbardziej interesuje Korona solidarnie zaliczyło po jednym zwycięstwie, remisie i porażce.
Tymczasem jak wszyscy dobrze wiemy piłkarze Śląska nie mieli ostatnio szczęścia i w lidze ponieśli 4 porażki z rzędu. Miejmy nadzieję, że limit pecha został już wyczerpany i w spotkaniu w Kielcach nasi zawodnicy nareszcie zdobędą jakieś punkty. Trzeba zadać sobie pytanie – jak zawieszenie trenera Tarasiewicza wpłynęło na morale zespołu? Piłkarze zgodnie podkreślali, że stoją murem za trenerem, tymczasem on już ich nie poprowadzi w następnym meczu. Miejmy nadzieję, że zawodnicy się nie załamią i wreszcie powalczą o ligowe punkty, a tych Śląsk potrzebuje ostatnio jak powietrza. Całe szczęście, że to dopiero 7. kolejka i do końca sezonu daleko. Czy zawieszenie Ryszarda Tarasiewicza ma być dla zespołu terapią wstrząsową? Moim zdaniem chyba wybrano niefortunny termin, bez sensu jest robić to na 2 dni przed spotkaniem, no ale cóż – stało się.
W zespole gospodarzy trzeba koniecznie uważać na Andrzeja Niedzielana, który po raz kolejny przeżywa swoją „drugą młodość”. Jak na razie w każdym z rozegranych meczów ligowych obecnego sezonu ten zawodnik zdobywał przynajmniej jedną bramkę, co dało mu 7 goli w sześciu meczach! Imponująca liczba na pewno działa na wyobraźnię, ale pilnując Niedzielana nie można zapomnieć o pozostałych zawodnikach kieleckiej drużyny, którzy także potrafią strzelać bramki.
Rok temu było w Kielcach1-1, a gola na wagę remisu w ostatnich sekundach meczu strzelił Vuk Sotirović, który w rundzie jesiennej ubiegłego sezonu był trapiony kontuzjami. Dodatkowo po od 72. minuty wrocławianie grali w „10” po czerwonej kartce Piotra Celebana. Zawodnik ten zrehabilitował się na wiosnę zdobywając we Wrocławiu bramkę, z kolei strzelec bramki z jesieni ujrzał… czerwoną kartkę. Mecz ten także skończył się remisem 1-1.
W kadrze meczowej Korony nastąpiły 4 zmiany w stosunku do ostatniego meczu. Z powodu kontuzji na mecz ze Śląskiem nie będą brani pod uwagę Kamil Kuzera i Nikola Mijailović. W kadrze zabrakło także miejsca dla Pawła Sochy oraz Grzegorza Lecha. Do składu włączeni zostali: Radosław Cierzniak, Piotr Malarczyk, Paweł Kaczmarek oraz Krzysztof Gajtkowski.
W Śląsku nic nie zmieniło się w stosunku do meczu ze Świtem, gdyż jak pisaliśmy – prosto po meczu pucharowym zespół udał się na mini zgrupowanie przed najbliższym spotkaniem. Pozostaje tylko pytanie – czy trener Barylski odpowiednio zmotywuje swoich zawodników do walki o pełną pulę? Szczegóły już wkrótce.