W poszukiwaniu prawdy

Wczoraj w artykule pt. „Derby nienawiści” zaprezentowałem opinie Artura Brzozowskiego (Gazeta Wyborcza) i Michała Sałkowskiego (Gazeta Wrocławska) na temat zajść w dniu meczu derbowego pomiędzy Śląskiem Wrocław a Zagłębiem Lubin. I podobnie jak ww. dziennikarze potępiłem i nadal potępiam wszelkie objawy agresji. Jednak jak twierdzą wrocławscy kibice, gazety nierzetelnie poinformowały o rzeczywistym przebiegu wtorkowych wydarzeń. A to nieco zmienia optykę i pozwala spojrzeć na kibiców Śląska łaskawszym okiem, niż zostało to poczynione.


 

Do nieprzyjemnych momentów prawdopodobnie nie doszłoby, gdyby nie lekkomyślne działania lubińskiej Policji, która nie potrafiła zabezpieczyć dojazdu na stadion i w prawidłowy sposób eskortować wrocławian przejeżdżających przez miasto. W efekcie doszło do wymieszania się aut przyjezdnych i miejscowych, co doprowadziło do scysji – nie bez prowokacji ze strony lubinian. Droga powrotna minęła już bez zakłóceń.

Powszechnie wiadomo, że w stronę piłkarzy Śląska i ich autokaru poleciały kamienie. Tymczasem nie wspomniano o ok. 20 autach należących do wrocławskich kibiców, które zostały mniej lub bardziej uszkodzone (w niektórych wybite wszystkie szyby). Prasa poinformowała o wybitych szybach i uszkodzonych lusterkach, ale nie w pojazdach na wrocławskich blachach, lecz na miejscowych. No i jeszcze sprawa pobić ludzi starszych i kobiet. Według kibiców WKS-u, tego typu doniesienia należy włożyć między bajki.

Nie próbuję tym samym wybielić kibiców naszego klubu, ale warto wziąć pod uwagę informacje, które w powszechnym obiegu z jakiś powodów się nie znalazły. A słowa redaktora Brzozowskiego o „zezwierzęceniu” kibiców Śląska wydają się nadużyciem. I oby taka właśnie była prawda.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.