W przeszłości o tej porze: Furtka do mistrzostwa (FOTO)

W przeszłości o tej porze: Furtka do mistrzostwa (FOTO)

fot.: Damian Filipowski

Nowy cykl na naszej stronie rozpoczynamy od podróży w czasie do 29 kwietnia 2012 roku. Tego dnia, w 28. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w ciepłe niedzielne popołudnie, derby Dolnego Śląska po raz pierwszy w historii odbywały się na Stadionie Miejskim we Wrocławiu.



 

Prowadzony przez trenera Oresta Lenczyka Śląsk przystępował do derbowej rywalizacji jako trzecia drużyna tabeli z dwoma punktami straty do pierwszego miejsca, jednak miał za sobą rozczarowujące tygodnie. Wrocławianie zimowali na fotelu lidera Ekstraklasy, ale wygrali tylko dwa z dziesięciu wcześniejszych ligowych meczów w 2012 roku, sensacyjnie odpadli również z Pucharu Polski przegrywając ćwierćfinałowy dwumecz z pierwszoligową Arką Gdynia.

Niewątpliwie sprzyjał im jednak fakt powrotu na Stadion Miejski, który nie był areną poprzedniego meczu z Bełchatowem, po tym jak podjęto nagłą decyzję o konieczności wymiany murawy tuż przed EURO 2012 i Śląsk tymczasowo wyprowadził się na Oporowską. KGHM Zagłębie Lubin już kilka tygodni wcześniej zapewniło sobie utrzymanie w Ekstraklasie i do Wrocławia przyjechało bez presji, Miedziowym na dobrym występie zależało jednak ze względu na historię. W pięciu wcześniejszych meczach ze Śląskiem zdobyli tylko punkt, a jesienią, w debiucie czeskiego trenera Pavla Hapala, przegrali w Lubinie aż 1:5.

Szukający przełamania za wszelką cenę Śląsk nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku meczu, bo już w 4. minucie objął prowadzenie. Po zaskakującym dośrodkowaniu Waldemara Soboty z rzutu rożnego, piłka wpadła prosto do bramki, po drodze odbijając się jeszcze od interweniującego Pawła Widanowa. Interwencja obrońcy zmyliła Aleksandra Ptaka, a bramka została zapisana jako samobójcze trafienie Bułgara. Mimo szybko straconego gola Miedziowi szybko się otrząsnęli i w pierwszej połowie byli lepszym zespołem, ale nie potrafili tego udokumentować.

Śląsk umiejętnie się bronił, ale do jego kłopotów dołączył uraz Dalibora Stevanovicia. Zakontraktowany zimą Słoweniec musiał opuścić boisko w 33. minucie, a trener Orest Lenczyk po spotkaniu obrazowo komentował, że kontuzjowany piłkarz poruszał się jak „kulawy zając”. Faktycznie, sprawa błaha nie była, bo Stevanović naciągnął więzadło poboczne w kolanie i nie zagrał już do końca sezonu. W jego miejsce pojawił się Mateusz Cetnarski, który we wcześniejszych tygodniach częściej niż w elicie grywał w Młodej Ekstraklasie, ale jak się okazało, jego wejście miało bardzo duży wpływ na wynik meczu. W ostatnich sekundach pierwszej połowy to właśnie Cetnarski poprawił rezultat wykorzystując świetnie podanie Łukasza Gikiewicza i do bólu skuteczni gospodarze prowadzili do przerwy 2:0.

Po zmianie stron Śląsk mógł zamknąć mecz w 68. minucie, ale niezwykle skuteczny w tym sezonie Piotr Celeban (6 bramek!) trafił głową jedynie w poprzeczkę. Zamiast wysokiego prowadzenia, zaczęły się nerwy. Osiem minut po tej sytuacji Arkadiusz Woźniak zaskakującym strzałem głową pokonał jednak Mariana Kelemena i Zagłębie zaczęło atakować ze zdecydowanie większą determinacją. Nieznacznie obok bramki uderzał David Abwo, defensorzy Śląska raz po raz wybijali piłkę jak najdalej od własnej szesnastki, ostatecznie jednak dowieźli skromne prowadzenie. Śląsk wygrał 2:1 z Zagłębiem i stało się jasne, że nie odpuszcza walki o mistrzostwo.

Derbowe zwycięstwo miało ogromne znaczenie dla końcowych rozstrzygnięć sezonu 2011/2012. Dzień wcześniej punkty niespodziewanie stracił wicelider Ruch Chorzów (2:2 z ŁKS), a w drugim niedzielnym meczu 28. kolejki tylko zremisowała również liderująca Legia Warszawa (1:1 z Jagiellonią). Takie rezultaty sprawiły, że na dwie serie przed końcem rozgrywek Śląsk awansował na 2. miejsce zrównując się punktami z drużyną ze stolicy. Podopieczni Oresta Lenczyka wygrali oba pozostałe mecze i tydzień później cieszyli się z drugiego w historii mistrzostwa Polski. KGHM Zagłębie do końca ligowego grania również było już bezbłędne, ale to pozwoliło mu tylko trochę poprawić nastroje i zakończyć nieudany sezon na 9. miejscu.

Śląsk Wrocław 2:1 (2:0) Zagłębie Lubin
Diaz 4', Cetnarski 45'+1' - Woźniak 76'

Śląsk: Kelemen - Wołczek, Celeban, Wasiluk, Mraz - Sobota, Kaźmierczak, Elsner, Stevanović (33' Cetnarski), Ł.Gikiewicz (90' Menzel) - Diaz (86' Ćwielong).Trener: Orest Lenczyk
Zagłębie: Ptak - Nhamoinesu, Banaś, Horvat, Vidanov - Abwo (82' Hodur), Bilek, Hanzel (58' Małkowski), Rakowski, Pawłowski- Sernas (57' Woźniak) Trener: Pavel Hapal

Ławka rezerwowych:
Śląsk: R.Gikiewicz, Cetnarski, Pietrasiak,Voskamp, Sztylka, Ćwielong
Zagłębie: Forenc, Hodur, Lira, Małkowski, Rachwał, Rymaniak, Woźniak

Widzów: 18136
Sędziował: Szymon Marciniak

Nasza archiwalne galerie z tego meczu: GALERIA 1, GALERIA 2, GALERIA 3

W poniedziałek na naszym profilu na Facebooku zapraszamy do kolejnego głosowania - o jakim meczu chcielibyście przeczytać za tydzień?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.