W zwolnionym tempie

Śląsk pokonał Walkę Zabrze 1:0 po golu Marcina Wielgusa. Należy się cieszyć z tego zwycięstwa, wszak piłkarze zapewne bardziej niż o grze myśleli o niedoszłym sponsorze, otrzymanych wypowiedzeniach i przed wszystkim cięzko chorym Papieżu.
Spotkanie toczyło się w bardzo sennym tempie. Niewiele ciekawiej było na trybunach. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego kibice zdjęli wszystkie flagi, ale doping nadal prowadzili. W 25. minucie po znakomitym podaniu Krzysztofa Ulatowskiego Marcin Wielgus znalazł się oko w oko z barmkarzem gości, Danielem Piechotą, i pewnym strzałem zdobył gola.
Dopiero w połowie drugiej części gry zmienił się jej obraz. Walka przyspieszyła dążąc do wyrównania i kilkukrotnie zagroziła Radosławowi Janukiewiczowi. Najwięcej zamieszania stworzyli przyjezdni między 84. a 86. minuta meczu. Najpierw po uderzeniu Marcina Śmieszka z rzutu wolnego golkiper Śląska z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Po kornerach, a było ich aż trzy, mocno kotłowało się na przedpolu bramkowym Janukiewicza.
Skończyło się na strachu i kolejnym zwycięstwie wrocławian. To już ósmy ligowy triumf z rzędu. Ostatnio taką serię Śląsk zanotował pięć lat temu w drodze do ekstraklasy. Obecna passa jest o tyle lepsza, że po drodze zdarzył się awans w Pucharze Polski, a ponadto wynik ten można jeszcze poprawić. Już w środę mecz pucharowy w Jelczu-Laskowicach z Czarnymi, a w sobotę wyjazd do Radzionkowa.
Śląsk - Walka 1:0 (1:0)
Wielgus (25.). Widzów 2.500.
Śląsk: Janukiewicz - Lipiński, Ignasiak, Lis - Ostrowski, Sztylka, Szewczyk, Filipczak (46. Kosztowniak), Wan -Ulatowski Wielgus (82. Szczot).
źródło: własne