Waleczni Szwajcarzy, zwycięscy Włosi (DZIEŃ NA EURO)
fot.: UEFA
Początek ćwierćfinałowych starć na EURO 2020 przyniósł kibicom wiele emocji i niezapomnianych momentów. Szwajcaria zostanie zapamiętana jako synonim waleczności i nieustępliwości, pomimo że odpadła z Hiszpanią w karnych. Włosi natomiast po świetnym widowisku rozprawili się z Belgami i meldują się w półfinale.
2 lipca
Ćwierćfinały
Szwajcaria 1-1 Hiszpania (karne:1-3)
68' Shaqiri - 8' Zakaria (sam.)
Pierwsze ćwierćfinałowe starcie godnie prezentowało się w roli przystawki do wieczornego hitu Belgów z Włochami. Nie wiedzieliśmy, czego spodziewać się po szalenie nieprzewidywalnych Szwajcarach. Ich rywalem była przecież ofensywna hiszpańska maszyna kierowana przez Luisa Enrique. Mieliśmy nadzieję na powtórkę z widowisk, które zespoły te zaserwowały nam w 1/8 finału. A jak było w rzeczywistości?
Tak jak się spodziewaliśmy, Hiszpanie od początku chcieli przejąć inicjatywę i często przebywali pod bramką Sommera. Opłaciło się to, bo już w 8. minucie w dosyć szczęśliwy sposób La Furia Roja wyszła na prowadzenie dzięki strzałowi z dystansu Alby, który po drodze odbił się jeszcze od Zakarii. Przypomnijmy, że środkowy pomocnik zastąpił w wyjściowym składzie pauzującego za kartki kapitana, Granita Xhakę. Niestety, teraz okazał się pechowym elementem, bo gol Hiszpanów został zapisany jako bramka samobójcza.
Jordi Alba fires Spain into the lead! #SUIESP #EURO2020 pic.twitter.com/8lrJmz28iw
— TNC Football (@TNC_Football) July 2, 2021
Helweci w pierwszej połowie bardzo rzadko gościli pod bramką Simona i próżno było oczekiwać, że szybko wyrównają stan meczu. Szansę miał Seferović, ale nie zdołał oddać nawet strzału. Pierwsza połowa ubiegła pod znakiem całkowitej dominacji graczy z Półwyspu Iberyjskiego.
Już po początku drugiej części gry widzieliśmy małą zmianę w poczynaniach Szwajcarów, którzy próbowali po stałych fragmentach gry, ale ciągle to ich rywale mieli wyraźną przewagę. Jednak po upływie godziny szybką akcję graczy w czerwonych strojach finalizował Zuber, którego zatrzymał Simon. Hiszpanie musieli pozostać czujni. I tej czujności zabrakło im w 69. minucie, kiedy to hiszpańscy obrońcy popełnili fatalny błąd, z którego skorzystał Freuler, prezentując piłkę Shaqiriemu. Zawodnik Liverpoolu nie zwykł się mylić i z bliska pokonał Simona. Ostatnie 20 minut zapowiadało się nad wyraz ciekawie. Czyżby kolejna dogrywka Szwajcarów?
Utrudnili sobie zadanie pokonania Hiszpanów podopieczni Vladimira Petkovicia po faulu Freulera na Moreno. Atak wyprostowanymi nogami został oceniony przez arbitra na czerwoną kartkę. Jednak to nie złamało mentalności Szwajcarów, którzy przetrwali do dogrywki.
Hiszpanie już w początkowej fazie pokazywali, że są mocni i chcą rozstrzygnąć ten mecz jak najszybciej, ale mylił się Moreno, który dzisiaj nie był najlepiej dysponowany. A jeśli się nie mylił, to kapitalnie bronił Sommer, jeden z bohaterów dzisiejszego spotkania. Tylko 15 minut dzieliło Szwajcarów od kolejnych w tym turnieju rzutów karnych.
21 Saves In #Euro2020
— Sports Freak (@OfficialSfreak) July 2, 2021
Won penalty shootout vs Frace
10 Saves vs Spain
Appreciation post for Yann Sommer #SUIESP pic.twitter.com/RvEuYGsGMu
Znakomita szwajcarska defensywa przetrwała ten napór i po raz drugi miała szansę na sprawienie sensacji. Bramy do półfinału stały otworem, a przypomnijmy, że Hiszpanie na mistrzostwach Europy nie trafili aż 7 karnych. To był historyczny moment dla tego monolitu trenera Petkovicia, którego nie złamała nawet czerwona kartka i kontuzja Embolo. Czy udało się i tym razem?
Zaczęło się idealnie dla Szwajcarów, bo Busquets trafił w słupek, ale nie tylko on się pomylił. Po pewnych jedenastkach egzekwowanych przez Gavranovicia i Olmo, przyszedł czas wielkich pomyłek. Po stronie hiszpańskiej był to Rodri, którego strzał obronił Sommer, natomiast u Helwetów mylili się Schaer i Akanji. Gdy Vargas nie trafił w swojej próbie, wszystko miał na swojej nodze Oyarzabal. Nie mógł tego zepsuć i to ostatecznie Hiszpanie zameldowali się w półfinale EURO 2020, czekając na wygranego pary Belgia - Włochy.
Szwajcarzy wracali z tego EURO z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku. Swoją grą z pewnością zaskarbili sobie serca postronnych fanów, co jest najlepszym podsumowaniem ich występu na tym turnieju.
Belgia 1-2 Włochy
Lukaku 45+2' (k.) - Barella 31', Insigne 44'
I oto nadeszła pora na danie główne ćwierćfinałów, czyli pojedynek faworytów do wygrania całego czempionatu. Włosi ze świetnie zorganizowaną każdą formacją kontra spragniona sukcesu Belgia. Wyczekiwaliśmy na taki wieczór w Monachium miesiącami.
Piłkarze także czekali długo, co było widać po energii, jaka epatowała z każdego zagrania. Wystarczył rzut oka na Lukaku, biegnącego do pierwszej prostopadłej piłki, by zrozumieć wagę tego meczu. Dla taktycznych świrów to było prawdziwe widowisko. Tempo akcji, brak swobody w środku pola Włochów, wykorzystywanie skrzydeł do ataków - to wszystko widzieliśmy od początku tej batalii. Blisko otworzenia wyniku za sprawą Bonucciego byli Włosi w 14. minucie po rzucie wolnym, ale na spalonym był biorący udział w tym ataku Barella. Belgowie nie pozostawali pasywni i także sprawiali swoim rywalom dużo kłopotów, świetnie z daleka uderzył De Bruyne, ale za plecami włoscy defensorzy mieli niezawodnego Donnarummę. Przy bezpośrednich starciach wręcz sypały się iskry, a po 20 minutach był już remis 1:1 w kartkach.
Kontry podopiecznych Roberto Martineza były niezwykłe groźne, a jedna z nich mogła zakończyć się golem Lukaku, lecz na posterunku był znowu Donnarumma. Z tej formy ataku korzystali także gracze w białych koszulkach (m.in. Chiesa), a dzięki temu mecz zaczynał się otwierać jeszcze bardziej. Otworzył się na dobre po znakomitej akcji Barelli. Młody piłkarz Interu otrzymał podanie od Verrattiego i sprytnie "zabrał" ze sobą 3 rywali, finalizując akcję silnym strzałem w długi róg. Błysk geniuszu tego włoskiego talentu wystarczył, by zranić Czerwonych Diabłów. To nie był jedyny błysk włoskich gwiazd dzisiejszego wieczoru. Kolejna objawiła się pod nazwiskiem Lorenzo Insigne, który po samodzielnym rajdzie uderzył fenomenalnie po długim rogu, podwyższając prowadzenie.
Gdy piłkarze powoli szykowali się na zejście do szatni, spokój Włochów zaburzył faul Di Lorenzo na szalejącym w polu karnym Doku. Jedenastkę skutecznie wykonał nie kto inny jak Lukaku, wlewając nadzieję w belgijskie serca. Ach, czekaliśmy z niecierpliwością na drugą część gry, bo byliśmy świadkami meczu przez duże "M".
Podoba się meczyk? #belita #strefaeuro #euro2020 #tvpsport https://t.co/77Nfjptp0F pic.twitter.com/XY7dGtVMGa
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 2, 2021
Po przerwie nic się nie zmieniło, ciągle zabójcze tempo i akcja za akcją. Po stronie Belgów wyróżniał się znacznie szarżujący na lewym skrzydle 19-letni Doku, z którym nie mógł poradzić sobie Di Lorenzo. I właśnie tą flanką poszła akcja, która powinna skończyć się wyrównaniem. De Bruyne pociągnął skrzydłem i zagrał wzdłuż bramki, gdzie już czyhał na piłkę Lukaku. W ostatnim momencie ubiegł go jednak Spinazzola, w nieprawdopodobny sposób odbijając futbolówkę. Kolejne ostrzeżenie pojawiło się kilka minut później, gdy akcję rozruszał wprowadzony świeżo duet Chadli-Mertens. Belgowie cały czas naciskali, ale nie miało to bezpośredniego przełożenia. Nie pomógł nawet fantastyczny taniec z piłką Doku, który minął rywali jak tyczki i niecelnie uderzył na bramkę.
Czas płynął, a Włosi byli coraz bliżej półfinału. Pomimo rozpaczliwych prób Belgów, to ich rywale zameldowali się w półfinale. Śmiało można powiedzieć, że piątkowy wieczór był jednym z najlepszych piłkarsko momentów, jakie oglądaliśmy na tych mistrzostwach. A tych momentów przybywało wraz z kolejnymi meczami i będzie przybywać nadal w półfinałach...
Dajeeeeeeee #BELITA #euro2020 pic.twitter.com/XW9dI4qTdQ
— LaChicca (@LaChicca19) July 2, 2021