Walka o byt.
W poniedziałek i we wtorek prasa doniosła o kłopotach Śląska, który po meczu z Vive zostanie bez sponsora. Pisano o rozwiązanych kontraktach zawodników, o tym, że na pewno rozegrane zostanie spotkanie w czwartek, ale już nie ma pewności co do niedzielnego meczu w Pucharze EHF z węgierskim Dunaferr.
W tych trudnych okolicznościach gracze z pewnością zrobią wszystko, aby pokonać wicemistrzów Polski i liderów ekstraklasy (Vive prowadzi ze względu na to, że wygrało w meczu u siebie, a o kolejności miejsc przy równej liczbie punktów decyduje bilans meczów bezpośrednich).
Wydaje się, że szanse na pokonanie Kielc i objęcie tym samym pozycji lidera są duże. Śląsk jest wyrównanym zespołem, mającym wiele indywidualności, które decydują o przebiegu spotkania. Przy tym jednak wrocławianie tworzą świetnie rozumiejący się zespół, który w tym sezonie stracił punkty jedynie w Kielcach i to już w drugiej kolejce. W meczu czwartkowym polecam zwrócenie bacznej uwagi na obronę Śląska, w tym sezonie szalenie skuteczną. Z pewnością zobaczymy także wiele znakomitych akcji w ataku, bowiem możliwości naszych są w tej formacji ogromne.
Mecz z Vive jest ważny sam w sobie, ale stanowi w pewnym sensie uwerturę przed niedzielnym spotkaniem z węgierskim Dunaferr w Pucharze EHF. Liczymy na to, że obydwa mecze - z Kielcami i Węgrami - zobaczy na żywo wielu kibiców, którzy pomogą swojej drużynie i dadzą wyraz temu, iż piłka ręczna jest w naszym mieście kochana i potrzebna.
Zbigniew Wyrozumski
źródło: Własne