Waśniewski: Korekta cen biletów nie jest tak duża
Z prezesem Śląska Wrocław, Piotrem Waśniewskim, rozmawialiśmy m.in. o kontynuowaniu współpracy z Piastem, trudnościach w sprowadzaniu wartościowych graczy, cenach biletów na nadchodzący sezon oraz wtorkowej prezentacji na Rynku. Zapraszamy do lektury.- Czy afera korupcyjna oraz bałagan licencyjny w PZPN miały wpływ na przebieg negocjacji z firmą Carlsberg?
- Zdecydowanie nie. Carlsberg skupiał się na Śląsku Wrocław. To klub, który został przejęty przez grupę Polsat, a w niedługim czasie będzie miał nowy i duży stadion. Dlatego jest bardzo łakomym kąskiem dla każdego ze sponsorów. Piast – jako marka – i Carlsberg – jako firma – już od wielu lat z nami współpracuje. Ich działania są przemyślane, podejmowane w sposób strategiczny i długoterminowy. Żadne zamieszanie w samej lidze nie może mieć i nigdy nie miało wpływu na jakość współpracy między Carlsbergiem a Śląskiem. Wręcz przeciwnie, podczas negocjacji bardziej dyskutowaliśmy na temat zakresu naszej współpracy i promocji, aniżeli tego, czy w ogóle warto z nami współpracować
- Dwa lata trwania umowy dają komfort, ale są też w pewien sposób ryzykowne. Czy są zapisy, które umożliwiłyby renegocjowanie umowy w przypadku, gdyby klub np. awansował do europejskich pucharów?
- Zawsze każda umowa niesie ze sobą pewne ryzyko, w jedną i drugą stronę. Dlatego każda ze stron się ubezpiecza. Moim zdaniem okres dwuletni nie jest jednak długi. Jestem przekonany, że w przypadku awansu do europejskich pucharów obie strony dojdą do porozumienia, które będzie wszystkich satysfakcjonowało.
- Przed wyjazdem do Słowenii trener Tarasiewicz powiedział, że chciałby mieć w drużynie lewoskrzydłowego. Przyjechał Michał Korenik, który nie zostanie zatrudniony. Można liczyć na to, że jeszcze ktoś się pojawi?
- Nie chciałbym jeszcze w tym momencie odpowiadać na to pytanie.
- Czy prezes nie chce powiedzieć, bo prowadzone są negocjacje?
- Nie. To jest zawsze kwestia finansowa. Nie możemy sobie powiedzieć, że chcemy zatrudnić zawodnika na daną pozycję i za wszelką cenę to zrobić. Często kończy się to tym, że zatrudnia się piłkarza tylko po to, żeby był. Na szczęście w tej kwestii jesteśmy zgodni z trenerem Tarasiewiczem: nie chcemy wykonywać takich ruchów tylko po to, żeby ładnie wyglądały w skarbie kibica. Z drugiej strony, jeśli chcemy zawodnika wartościowego, to on zazwyczaj dużo kosztuje. Trzeba wyważyć te dwie sprawy, czyli zaakceptować poziom sportowy gracza oraz warunki finansowe. Mieliśmy wiele interesujących propozycji w tym okienku transferowym, które z punktu widzenia finansowego były jednak nie do przyjęcia.
- Czy tak duże kwoty są dyktowane dlatego, że w Śląsku pojawił się potężny inwestor?
- Bardzo możliwe, ale obecne oraz kolejne okienka transferowe pokażą, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Im człowiek bogatszy, tym dokładniej sprawdza swoje pieniądze. Już podczas pierwszej konferencji z Polsatem wszyscy jasno podkreślili, że nikt nie ma zamiaru angażować swoich dodatkowych środków. Śląsk Wrocław w najbliższych latach będzie miał zbliżony budżet do tego, jaki miał do tej pory. Jeśli którykolwiek z menadżerów myśli, że wyciągnie ze Śląska większe pieniądze, to będzie musiał poszukać dla swojego zawodnika innego klubu.
- Po przekazaniu przez miasto gruntów pod budowę galerii handlowej Polsat musiał zapłacić więcej za akcje klubu...
- Te spekulacje, które pojawiły się w gazetach, nie były prawdą. To był tylko jeden z ewentualnych wariantów.
- Czyli nic się nie zmieniło?
- Nie było żadnych zmian w kwestii dopłaty w związku z gruntem. Całe zamieszanie, dotyczące realizacji inwestycji, to była kwestia prawna, nie finansowa.
- Niepokoją pana wyniki, jakie Śląsk uzyskiwał w sparingach? Potrafił wygrać z Hearts, a zarazem przegrać z beniaminkiem drugiej ligi słoweńskiej.
- Moim zdaniem trener Tarasiewicz w sposób prawidłowy dla meczów sparingowych dobierał zawodników i nie nastawiał się, by w obydwu połówkach grać najmocniejszym składem. Dzięki temu każdy piłkarz miał dość czasu, żeby się pokazać szkoleniowcowi. Tak naprawdę nie ma znaczenia, jakimi wynikami kończą się sparingi, ważne jest ile punktów zdobywa się w pierwszym meczu ligowym i każdym kolejnym. Zawsze można mieć wątpliwości, ale z drugiej strony wolałbym przegrać wszystkie sparingi po to, aby wygrywać w lidze.
- Przez media przetoczyła się dyskusja dotycząca cen biletów. Chodzi m.in. o ulgi dla dzieci i emerytów. Czy klub monitorował te komentarze kibiców?
- Dla mnie to zamieszanie jest dość dziwne i subiektywne. Zmiany są minimalne. Dlaczego zostały zlikwidowane ulgi? Pewna grupa kibiców niewłaściwie je wykorzystywała: na przykład dorośli mężczyźni wchodzili z biletami dla dzieci lub kobiet. Chcieliśmy to oczywiście zróżnicować, ale niektórzy kibice nie dojrzeli do tego. Jeśli porównamy ceny biletów i karnetów z wcześniejszych sezonów z obecnymi, to okaże się, że w dalszym ciągu emeryt może wejść na mecz za podobne pieniądze, tyle że na trybunę odkrytą. W ostatnim czasie zmieniła się też ustawa o organizacji imprez masowych, która nakłada na kluby bardzo dużo obowiązków. To wszystko, w powiązaniu z popytem, jakim cieszyły się w rundzie wiosennej nasze mecze, spowodowało, że klub zrezygnował ze zniżek i rozgraniczył mecze na te, które cieszą się ogromnym i przeciętnym zainteresowaniem. Te zmiany wymusił na nas również rynek. Ludzie przychodzili na kilka godzin przed meczem i dowiadywali się, że biletów już nie ma. Wprowadziliśmy więc korektę, która nie jest jednak aż tak duża, jak ją niektórzy usiłują przedstawić. Nie chcieliśmy, aby przychodzenie na mecze Śląska stało się ekskluzywnym wydarzeniem, na którego nie będzie ludzi stać.
- We wtorek o godzinie 16 odbędzie się na Rynku prezentacja drużyny. Pojawiły się głosy, że pora jest nieodpowiednia, gdyż wielu kibiców w tym czasie pracuje...
- Ta prezentacja nie jest do końca organizowana przez Śląsk Wrocław, tylko przez naszego sponsora technicznego. Kwestie dnia i godziny były przez nich ustalane, choć przez nas oczywiście zaakceptowane. Z drugiej strony nigdy nie znajdziemy odpowiedniej dla wszystkich pory. Prezentacja będzie długa, więc zawsze będzie można dołączyć w czasie jej trwania.
- Jak wygląda sytuacja z oficjalnymi pamiątkami, gadżetami? Jest to element, którego brakuje, a który powinien przynosić klubowi zyski.
- Jeśli chodzi o sponsora technicznego i koszulki, to musimy uzbroić się w cierpliwość. Sponsorzy techniczni nie są w stanie szybko, tuż po podpisaniu umowy z danym klubem, wejść od razu z nowym brandem. Tuż przed rozpoczęciem rundy lub w jej trakcie ten sprzęt pojawi się we Wrocławiu. Zależy nam także, żeby wyplenić piractwo. To był największy kłopot Śląska Wrocław, wynikający z zaniedbań. Wielkie brawa i podziękowania dla policji, bo bardzo konsekwentnie podchodzą do tego problemu.