Waśniewski: Śląsk był prowadzony wzorowo
Były prezes Śląska, Piotr Waśniewski, udzielił wywiadu portalowi Sport.pl. Odpowiada w nim między innymi na zarzuty o pozostawionych po sobie długach, audycie w klubie, sprzedawaniu Waldemara Soboty Piotr Waśniewski o:
- tym, że pozostawił klub zadłużony:
Zgodnie ze statutem spółki zarząd nie mógł podejmować decyzji sportowych i finansowych powyżej 100 tys. zł bez zgody rady nadzorczej, w tym także przedstawiciela miasta, wiceprzewodniczącego Włodzimierza Patalasa. (...)
Obecne problemy Śląska wynikają z prostego faktu. Główni akcjonariusze nie wypełnili swoich deklaracji finansowych na rok 2013. Gdyby było inaczej, klub nie tylko nie miałby długów, ale dysponowałby pewną nadwyżką finansową.
- o rozwodzie Miasta z Solorzem
Ten ostatni etap, w którym Śląsk był kartą przetargową w rozliczeniach między miastem a Polsatem w sprawie niezrealizowanej inwestycji na Maślicach, bardzo negatywnie odbił się na klubie.
- o audycie w klubie
Bawi mnie, gdy prezes Żelem zapowiada legendarny już audyt. Śląsk w ostatnim czasie przeszedł dwa audyty potrzebne do wyceny akcji, bo miasto przed przejęciem pakietu większościowego od Polsatu musiało mieć wiedzę na temat finansów spółki. Klub jest także po badaniu biegłego rewidenta między innymi dla potrzeb procesu licencyjnego. Uznano wówczas, że dokumenty księgowe spółki są prowadzone w sposób wzorowy. Poznanie finansów klubu powinno więc zająć tyle, co wydrukowanie kartki z systemu elektronicznego.
- o transferze Waldemara Soboty
W przypadku transferu Soboty było zresztą tak, że na początku letniego okna transferowego jego menedżer chciał mnie pominąć i skontaktował się bezpośrednio z Włodzimierzem Patalasem, twierdząc, że ma ofertę kupna zawodnika z Rosji za 400 tysięcy euro. Do dziś mam dokument, w którym przedstawiciele miasta - mimo moich oporów - wyrażają zgodę na taki transfer. Na szczęście zablokował go Polsat. Jak wiemy, potem udało się sprzedać Sobotę za milion euro.
- o Adamie Kokoszce
Dziwię się, że Śląsk nie chce przedłużyć kontraktu z Adamem Kokoszką. To jest gracz wart o wiele więcej, niż za niego zapłaciliśmy. Pozostaje pytanie, czy klub będzie w stanie znaleźć kogoś o porównywalnym potencjale za podobnie małe pieniądze?
- najbliższej przyszłości klubu
Trudno mi uwierzyć, aby o medale można było walczyć z o połowę mniejszym budżetem i opierając się na młodzieży. Dotychczasowe sukcesy zawdzięczaliśmy sporym inwestycjom finansowym właścicieli, trafnym decyzjom transferowym sztabu sportowego i ciężkiej pracy zawodników oraz trenerów Tarasiewicza, Lenczyka i Levego.