Wesołe święta piłkarzy ręcznych
Mecz był grą błędów, o czym najlepiej świadczy wynik drugiej połowy. Obie drużyny zdobyły w tej części gry po 19 goli. Znów słabo spisywała się obrona Śląska pozwalając gościom na rzuty z drugiej linii, po których padło wiele goli. Na szczęście gracze ataku byli skuteczniejsi.
MMTS ani razu w całym meczu nie prowadził, a wrocławianie po 23. minutach uzyskali 5 trafień przewagi. Jeszcze po zmianie stron przez dłuższy czas utrzymywała się niebezpieczna przewaga 3-4 goli, ale doskonały okres gry w bramce Śląska Michała Ciechanowicza pozwolił na spokojne dowiezienie korzystnego rezultatu do końca meczu.
Trzeci na co dzień bramkarz zespołu wykorzystał swoją szansę, którą dała mu kontuzja Artura Banisza (na początku drugiej połowy został trafiony piłką w twarz i nie wrócił już do gry). Mimo to kwidzynianie w całym pojedynku aż 30 razy zdobywali gola, co w dużej mierze spowodowane było częstym przebywaniem piłkarzy Śląska na ławce kar.
Śląsk - Kwidzyn 35:30 (16:11)
Banisz, Makówka, Ciechanowicz - Dmytruszyński 7, Garbacz 6, Salami 6, Gliński 5, Gudz 4, Wardziński 4, Nowak 3, Lijewski, Osmola. Najwięcej dla Kwidzyna Kawczyński 7.