Wielkanoc Śląska (DUŻO ZDJĘĆ)

Wielkanoc Śląska (DUŻO ZDJĘĆ)

fot.: Aleksander Janik

Pandemia koronawirusa storpedowała ligowy terminarz. Niespodziewana przerwa trwa już miesiąc, a ligowców nie zobaczymy na boiskach również w Wielkanoc. W ostatnich latach w tym okresie Śląsk rozgrywał jednak wiele pamiętnych meczów, które miały znaczący wpływ na dalszą część sezonu. Poniżej prezentujemy przypomnienie kilku z nich.



 

Sezon 2010/2011, 23. kolejka: Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 2:0, 21.04.2011

Śląsk tydzień wcześniej przegrał dopiero pierwszy ligowy mecz pod wodzą pracującego od października trenera Oresta Lenczyka i zamykał górną ósemkę, jego rywalem w Wielki Czwartek przy Oporowskiej był rywal mknący po mistrzostwo Polski. Drużyna Holendra Roberta Maaskanta prowadziła w tabeli z sześciopunktową przewagą i pozostawała jedyną ekipą w lidze bez wiosennej porażki, a żeby znaleźć ostatnią jakąkolwiek trzeba było cofnąć się aż do 11. kolejki. Tego wieczora wszystko układało się jednak po myśli Śląska, który objął prowadzenie już w 2. minucie. Po akcji Przemysława Kaźmierczaka pechową interwencję zaliczył Radosław Sobolewski, który wślizgiem pokonał własnego bramkarza. Gospodarze drugi cios zadali po godzinie gry, kiedy szybką kontrę po niewykorzystanym rzucie rożnym bramką ustalającą wynik meczu zakończył wprowadzony chwilę wcześniej Łukasz Gikiewicz. Niestety napastnik WKS-u z powodu poważnej kontuzji boisko opuszczał na noszach. Zwycięstwo otworzyło Śląskowi drogę do niespodziewanego wicemistrzostwa Polski, Wiśle nie przeszkodziło jednak w marszu po tytuł.

Nasze galerie zdjęć z tego meczu: Galeria 1, Galeria 2, Galeria 3, Galeria 4

Sezon 2011/2012, 25. kolejka: Śląsk Wrocław – PGE GKS Bełchatów 1:0, 07.04.2012

Choć Śląsk w tym sezonie miał za sobą już sześć meczów rozegranych na Stadionie Miejskim, w Wielką Sobotę niespodziewanie musiał wrócić na Oporowską z powodu nagłej decyzji o konieczności wymiany murawy na arenie, które dwa miesiące później miała gościć EURO 2012. Drużyna trenera Oresta Lenczyka potrzebowała przełamania za wszelką cenę – we wcześniejszych wiosennych meczach ligowych wygrała tylko raz i straciła pozycję lidera, a dwa poprzednie spotkania przegrała do zera. Bełchatów również jednak musiał szukać punktów, bo miał raptem cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Goście nie przestraszyli się Śląska i już w 4. minucie mogli objąć prowadzenie, jednak słaby strzał Grzegorza Barana z rzutu karnego obronił Marian Kelemen. Tego popołudnia piłkarze Kamila Kieresia byli lepsi, jednak bardzo nieskuteczni, a magia legendarnego stadionu sprzyjała Śląskowi. Docenić trzeba również trenerski nos Lenczyka. Bohaterem okazał się bowiem rezerwowy Cristian Omar Diaz, który w jednej ze swoich pierwszych akcji w 84. minucie wywalczył i wykorzystał rzut karny zapewniając wygraną wrocławianom. Śląsk miesiąc później cieszył się z drugiego w historii mistrzostwa Polski, a Brunatni zakończyli sezon na ostatnim bezpiecznym miejscu.

Nasze galerie z tego meczu: Galeria 1, Galeria 2, Galeria 3

Sezon 2012/2013, 20. kolejka: PGE GKS Bełchatów – Śląsk Wrocław 1:0, 30.03.2013

PGE GKS (podobnie jak Podbeskidzie) zimował z zaledwie 6 punktami uzbieranymi w 15 meczach, z ogromną stratą do bezpiecznej lokaty, i w zgodnej opinii ekspertów, razem z Góralami został skreślony już przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. Nowy rok drużyna trenera Kamila Kieresia rozpoczęła od czterech kolejnych (!) bezbramkowych remisów, Śląsk w Wielką Sobotę na Sportową przyjechał po siedmiu meczach z rzędu bez porażki plasując się tuż za podium. Oba zespoły w tamtym sezonie walczyły w zupełnie innych rejonach tabeli, ale w Bełchatowie to outsider zaskoczył wrocławian. W pierwszym kwadransie drugiej połowy czerwoną kartkę za faul w polu karnym zobaczył Marian Kelemen, a jedenastkę w pierwszym meczu przeciwko Śląskowi po odejściu z Wrocławia wykorzystał Łukasz Madej i to wystarczyło bełchatowianom. Ci pomimo dzielnej postawy w rundzie wiosennej ostatecznie nie zdołali się jednak utrzymać, a ekipa Stanislava Levy’ego na koniec sezonu cieszyła się z brązowych medali i trzeciego z rzędu awansu do europejskich pucharów.

Nasza galeria z tego meczu: Galeria 1

Sezon 2016/2017, 29. kolejka: Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:2, 15.04.2017

Na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego Śląsk tracił sześć punktów do miejsca w grupie mistrzowskiej, jednak cały czas istniał scenariusz, zgodnie z którym mógł się wedrzeć do ósemki. Do tego potrzebna była przede wszystkim chłodna efektywność, właśnie taka, jaką zespół Jana Urbana zaprezentował w pierwszej połowie wielkosobotniego meczu z rywalem zamykającym tabelę. Po kwadransie gry rezultat otworzył Kamil Biliński, który na gola z gry w lidze czekał od października. Trzy minuty przed przerwą podwyższył Robert Pich, a Śląsk miał kolejne okazje. Sęk w tym, że zatrzymał się na niebezpiecznym wyniku i na koniec meczu miał czego żałować. Drużyna Franciszka Smudy odrobiła straty dzięki bramkom Szymona Drewniaka oraz Javiego Hernandeza odpowiednio w 57. i 81. minucie pozbawiając Śląska złudzeń, że zasłużył w tym sezonie na grupę mistrzowską. W rundzie finałowej wrocławianie, mimo początkowych dużych kłopotów, na dwie kolejki przed końcem zapewnili sobie jednak przedłużenie ligowego bytu, a Łęczna wyprzedziła już tylko Ruch Chorzów i spadła z Ekstraklasy.

Nasze galerie z tego meczu: Galeria 1, Galeria 2, Galeria 3

Sezon 2018/2019, 31. kolejka: Korona Kielce – Śląsk Wrocław 2:0, 22.04.2019

Po obiecującym początku pracy trenera Vitezslava Lavicki we Wrocławiu, który w lutym ubiegłego roku mógł nawet dać nadzieję na włączenie się do walki o grupę mistrzowską, wraz z nadejściem kalendarzowej wiosny zaczęły się poważne kłopoty Śląska. Wrocławianie kończyli sezon zasadniczy trzema meczami z rzędu bez zdobytej bramki, a na początek rundy finałowej w Wielkanocny Poniedziałek przy Ściegiennego rozegrali kolejne zupełnie bezbarwne zawody. Korona wygrała dzięki dubletowi Elii Soriano, który otworzył rezultat po kwadransie gry, a w 80. minucie postawił kropkę nad i, gdy wykorzystał rzut karny. Ta porażka była tylko zwiastunem kolejnych kłopotów, bo kilka dni później Śląsk był już w strefie spadkowej, na szczęście od 34. kolejki tylko wygrywał i zapewnił sobie utrzymanie. Korona przeżywała wtedy ostatnie dobre chwile pod wodzą trenera Gino Lettieriego, przełamała trwającą od listopada serię meczów bez zwycięstwa przed własną publicznością i zajęła pole position w grupie spadkowej nie musząc martwić się o pozostanie w lidze.

 

Który z tych meczów najbardziej zapadł Wam w pamięci i dlaczego?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.